Ale w wierzeniach starożytnych, w podziemnym świecie tylko jedna z jego rzek ziała ogniem. A może Włosi sięgneli po Eneidę, gdzie Wergiliusz tak opisywał Charona: "...plugawy, brudny, zmierzwiona siwa broda mu spływa po piersi, oczy goreją ogniem."
Media alarmują - wraz z rosnącą temperaturą rośnie agresja. To podobno skutek różnicy w poziomie melatoniny i serotoniny. Ludzie podczas upałów gorzej śpią, szybciej się męczą, stają się nadpobudliwi i skłonni do przemocy.
Postanowiłam to sprawdzić - jako kierowca i pieszy. Efekt obserwacji nie napawa optymizmem. Samochód lepiej zostawić pod domem, nawet ten z klimatyzacją. Po krakowskich ulicach jeździ wiele samochodów bez tego zbawiennego urządzenia, a kierowcy w blaszanym pudełku, w którym temperatura wzrasta do 50 stopni, zachowują się absolutnie nieracjonalnie. Nie dość, że są nieprzytomni, to wyjątkowo agresywni. Stojąc na światłach i obserwując takich kierowców w rozgrzanych samochodach, przypominam sobie scenę z " Upadku" z Michaelem Douglasem. Ufff, ruszyliśmy, tym razem się udało.
Siedzę sobie w komfortowych warunkach. 20 stopni, wiaterek dmucha i mam w nosie zalecenia lekarzy, by klimatyzację ustawiać na temperaturę o 6 stopni niższą od tej na zewnątrz.Tzn przy 40 stopniach włączyć 34 i zmknąć okna? Bardzo przyjemnie. Zawsze ustawiam 20 i nigdy nawet nie kichnęłam, ani mnie nie "zawiało"...
Wysiadam z samochodu, by przejść się ulicami, wejść do sklepów, posłuchać co mówią ludzie.
Wszędzie słychać to samo: NIE-DO-WY-TRZY-MA-NIA.
Faktycznie, niezbyt przyjemnie, nie tylko z powodu upału, ale także zachowania ludzi. Są nieprzytomni, wchodzą na jezdnię, nie patrząc czy coś jedzie. W sklepie albo ruszają się jak muchy w smole, albo reagują wściekłością, zupełnie nieadekwatnie do sytuacji.
Wszystkim zmęczonym wysokimi temperaturami polecam filmową wersję kabaretu Starszych Panów - " Upał". Troche trąci myszką, ale warto zobaczyć co śmieszyło Polaków w latach 60-tych.