Pan Zbigniew 7 lat "mieszkał" na ulicy. Dziś powoli wraca do społeczeństwa. Od dwóch tygodni pracuje jako ochroniarz i jak mówi, zawdzięcza to własnym staraniom i pomocy Dzieła. "Ludzie widzą, że jesteśmy brudni i bez pracy, ale w duszy mamy co innego. Też byłem na ulicy, ale codziennie, patrząc na czystych, siedzących w restauracjach ludzi myślałem o tym, że chcę żyć tak samo. To było takie skryte marzenie, by być jak inni" - mówi pan Zbigniew. Dziś wciąż korzysta z pomocy Dzieła i mieszka w schronisku braci Albertynów, ale pracuje i zarabia.
Pan Zbigniew przyznaje, że wyjście z bezdomności to długi i trudny proces, a w środowisku trzyma głównie alkohol. "95% ludzi bezdomnych, których znam, na pytanie dlaczego tak żyją, odpowiada, że z powodu alkoholu. Mówią też, że żałują, że tak postąpili, ale trudno im wyjść z nałogu" - opowiada pan Zbigniew. Jemu się udało. "Wyszedłem z bezdomności. Z Dziełem jestem związany od dwóch miesięcy, chodzę do grupy wsparcia, a zacząłem od punktu poszukiwania pracy".
Pracownicy Dzieła Pomocy św. Ojca Pio podkreślają jednak, że alkohol może być jednym z powodów bezdomności, ale nigdy nie jest jedynym. "Na bezdomność składa się wiele doświadczeń: bezrobocie, choroba, utracone relacje rodzinne. Nie można wszystkich problemów społecznych wybrać sobie na raz" - mówi Iwona Surmaj z Dzieła i dodaje, że bezdomność nigdy nie jest wyborem, a osoba bezdomna nie jest winna temu, co ją spotkało. "Odpowiedzialna tak, ale nie winna, bo bezdomność to efekt splotu różnych okoliczności" - przekonuje Iwona Surmaj.
Szacuje się, że w Krakowie przebywa od 2 do 3 tysięcy osób bezdomnych. Z pomocy Dzieła korzysta obecnie ok. 1700 osób. Uzyskują tam pomoc doraźną (łaźnia i pralnia) i specjalistyczną (konsultacje prawne, zawodowe, socjalne, psychologiczne i duchowe).
(Aleksandra Ratusznik/ko)
Obserwuj autora na Twitterze: