Pomysł na kampanię narodził się z obserwacji tego, z czym na co dzień mierzą się uczniowie i szkoły. Podczas wstępnego rozeznania przeprowadzonego w styczniu najczęściej powracały tematy agresji, przemocy i presji rówieśniczej. Stowarzyszenie prowadzi działania profilaktyczne w całej Polsce, współpracując ze szkołami, nauczycielami, psychologami oraz lokalnymi instytucjami zajmującymi się rozwiązywaniem problemów społecznych. Dzięki temu osoby zaangażowane w projekt mają możliwość obserwowania wyzwań, z jakimi mierzą się różne środowiska szkolne.
Nie chcemy, żeby to była kolejna przegadana godzina w ich życiu – mówią.
Dlatego twórcy kampanii postanowili najpierw zapytać młodzież, o czym naprawdę chce rozmawiać i jakiej wiedzy jej brakuje. Okazało się, że potrzebne jest przede wszystkim wyjaśnienie konkretnych sytuacji, gdzie kończy się żart, kiedy publikacja w internecie może kogoś skrzywdzić i jakie konsekwencje mogą wynikać z pozornie niewinnego działania.
Jednym z ważniejszych założeń kampanii jest odejście od ogólników. Pojęcie hejtu jest tak często używane, że nie zawsze pomaga zrozumieć, co właściwie wydarzyło się w danej sytuacji. Tymczasem pod tym określeniem mogą kryć się bardzo różne zachowania od obraźliwych komentarzy i ośmieszania w grupie rówieśniczej po publikowanie materiałów naruszających czyjąś godność lub prywatność. W przygotowanie kampanii zaangażowali się prawnicy, którzy zadbali o merytoryczną stronę przekazu. Ważną rolę odegrali sami młodzi ludzie, konsultujący sposób prezentowania treści. Podział zadań był jasny: prawnicy dostarczyli wiedzę, a młodzież pomogła przełożyć ją na język zrozumiały dla rówieśników.
Odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci w internecie nie spoczywa wyłącznie na szkołach. Równie ważną rolę odgrywają rodzice, którzy powinni interesować się tym, co ich dzieci oglądają, w jakie gry grają i w jakich społecznościach internetowych uczestniczą. W praktyce nie zawsze jest to łatwe. Dorośli często przyznają, że nie rozumieją cyfrowego świata młodego pokolenia, nie znają popularnych aplikacji albo nie wiedzą, jak reagować na problemy związane z aktywnością dzieci w sieci.
Co robisz? Pokaż mi, co oglądasz. Co cię interesuje? A na czym polega ta gra? I wierzcie mi, może przy pierwszym pytaniu powiedzą, że ten boomer, znowu czegoś ode mnie chce, ale przy trzecim, czwartym, piątym razie, dziecko widzi, że jednak ten rodzic nie odpuszcza i próbuje zrozumieć – mówią.