Rozpocznijmy od polityki i przedterminowych wyborów w Krakowie. Sondaż dla Radia Kraków pokazuje, że tylko dwie trzecie wyborców Koalicji Obywatelskiej chce głosować na wspólną kandydatkę Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, czyli Monikę Piątkowską. Czy chowanie się za niepartyjnym szyldem „Ponad Podziałami” pomaga, czy przeszkadza? Czy lepiej byłoby napisać PSL, KO?
- Monika Piątkowska patrzy znacznie szerzej. To osoba, która, owszem, jest związana z tą stroną sceny politycznej. Jest senatorem Koalicji Obywatelskiej, popieranym również w wyborach przez Polskie Stronnictwo Ludowe. Przy tworzeniu programu, przy budowaniu swojej strategii aktywnie współpracowała też z wieloma organizacjami, więc chciała bardzo wyraźnie to podkreślić. Stąd start z własnego komitetu. Absolutnie to rozumiem. To jest też wyraz szacunku dla tych wyborców Moniki Piątkowskiej, którzy z partiami politycznymi się nie utożsamiają, a tacy również są.
"Nie pamiętam wyborów na prezydenta miasta, w których w sondażach przed wyborami nie prowadziłby Łukasz Gibała"
Ale jedna trzecia wyborców, naturalnych wyborców senator Piątkowskiej, nie chce na nią głosować. Tak przynajmniej wynika z tego badania. Jak to jest wśród ludowców? Są przekonani w 100 procentach, panie wojewodo?
- Ale pan wie, że nasza formacja jest najbardziej demokratyczną formacją ze wszystkich.
Czyli nie są przekonani?
- U nas można mieć różne spojrzenia. Środowisko ludowe, ludowców w Krakowie, które wbrew pozorom wcale nie jest małe, to również spora część intelektualistów, ludzi świata nauki i kultury. Uczestniczyłem w zeszłym tygodniu w dużym spotkaniu, które odbyło się w siedzibie kółek rolniczych, gdzie przedstawiciele szeroko pojętego środowiska ludowego, spotkali się z senator Piątkowską. Braku wiary w jej zwycięstwo lub też braku determinacji do poparcia jej kandydatury nie dostrzegłem.
Rozumiem, że pomaga kierowanie Izbą Zbożowo-Paszową?
- Ma spore doświadczenie w sektorze rolnym, również w pracy w Izbie Zbożowo-Paszowej. Angażuje się w promocję i troskę o zdrową polską żywność. Ostatnio mieliśmy możliwość na ten temat z panią senator rozmawiać. Faktycznie jej wiedza w tym zakresie jest bardzo duża. Był z nami szef Małopolskiej Izby Rolniczej. Wysłuchaliśmy opinii szefów instytucji odpowiedzialnych za sprawy rolne. To jest jeden z powodów, ale nie jedyny, dla którego środowisko ludowców popiera Monikę Piątkowską.
A jak pan patrzy na ten sondaż dla Radia Kraków? Łukasz Gibała jedzie już autostradą na Plac Wszystkich Świętych, do gabinetu prezydenta?
- Nie chciałbym być złośliwy. Do Krakowa przyjechałem na początku lat dwutysięcznych, na studia. Od tego czasu nie pamiętam wyborów na prezydenta miasta, w których w sondażach przed wyborami nie prowadziłby Łukasz Gibała. A jak się to kończyło - potem widzieliśmy. Łukasz Gibała jest na pewno poważnym kandydatem, ma duże poparcie, nie wolno go lekceważyć. Ale ja głęboko wierzę, że lepszą kandydatką jest Monika Piątkowska i że w drugiej turze wyborów, jeżeli dojdzie w niej do starcia Moniki Piątkowskiej i Łukasza Gibały, Krakowianie postawią na odpowiedzialność, na stabilność, przewidywalność i na osobę, która już w życiu coś zrobiła i osiągnęła, a nie tylko opowiada.
"Kierownicy Urzędu Stanu Cywilnego mają suwerenność"
Łukasz Gibała też osiągnął, też jest przedsiębiorcą. Nie możemy tego odmówić konkurentowi.
- Nie możemy odmówić. Ale może rozmawiajmy o wynikach finansowych i ekonomicznych jego działalności gospodarczej. Nie skupiam się na Łukaszu Gibale. Głęboko wierzę, że prezydentem Krakowa będzie Monika Piątkowska.
Panie wojewodo, sprawy zakopiańskie teraz, po tych krakowskich. Po tym, gdy zakopiańscy urzędnicy odmówili transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci, pojawiła się informacja, że sprawa trafiła do trybu odwoławczego. Czy urzędnicy w Zakopanem łamią prawo?
- Właśnie nie wiem, skąd wziął się krążący mit, że ta sprawa trafiła do trybu odwoławczego. Instancją odwoławczą wobec kierownika USC na terenie województwa małopolskiego – a w takiej roli występuje tutaj burmistrz Zakopanego – jest wojewoda małopolski. Żadne postępowanie przed wojewodą małopolskim w tej sprawie się nie toczy.
Nie toczy się. Ale rozumiem, że to jest ten tryb odwoławczy: pana prawnicy stwierdziliby po takiej procedurze, czy urzędnicy z Urzędu Stanu Cywilnego złamali prawo, czy nie. Takie byłyby konsekwencje? Czy ich decyzja była zgodna z prawem?
- W bardzo dużym skrócie: przyjrzeliby się sprawie pod względem wyłącznie formalnoprawnym. Tu nie ma miejsca na żadne ideologiczne przemyślenia. Tu jest analiza formalnoprawna. Rola wojewody wobec jednostek samorządu terytorialnego jest taka: sprawdzenie, czy nie zostało złamane prawo. Jeżeli zostało, wydane zostałyby stosowne rozstrzygnięcia nadzorcze. Dziś taka sprawa się nie toczy. Również w wydziale spraw obywatelskich, który nadzoruje funkcjonowanie rejestru stanu cywilnego w województwie, żadne tego typu postępowanie się nie toczy. Jeżeli taka sprawa zostanie do nas zgłoszona, zostanie zgodnie z prawem podjęta.
Byłoby nawet ciekawe, gdyby wojewoda z PSL orzekł, że powinno dojść do takiej transkrypcji. Ciekawe, co na to powiedziałby Marek Sawicki.
- A ciekawe, co by powiedział. Jednak Marek Sawicki nie ma zwierzchności nad działaniem wojewody. Poza tym tu nie wchodzą kwestie partyjne, tylko kwestie formalnoprawne. Nadal uważam, że kierownicy Urzędu Stanu Cywilnego mają pewną suwerenność i możliwość podejmowania decyzji. To jest ich odpowiedzialność, czy postępują zgodnie z prawem, czy nie. Tak dobrego, sprawnego i kompetentnego burmistrza, jakiego ma dziś Zakopane, dawno nie miało.
"Na mnie takie rzeczy nie działają"
Czy premier odpowiedział już panu w sprawie działań obrońców zwierząt na drodze do Morskiego Oka? Zapowiadał pan pismo w tej sprawie do premiera Tuska. Chodziło między innymi o słowo „inspekcja” używane przez osoby do tego nieuprawnione.
- Tak. Złożyłem pismo zgodnie z tym, co zapowiedziałem. Jako przedstawiciel pana premiera w województwie małopolskim, czuję się zobowiązany do tego, żeby o sprawach istotnych i takich, które mają bardzo duże znaczenie dla lokalnej społeczności, informować premiera. Uzyskałem odpowiedź. Sprawa została skierowana dalej, do dalszego procedowania.
Zwróciłem uwagę przede wszystkim na elementarny brak szacunku tej organizacji pozarządowej wobec lokalnej społeczności. W mojej opinii zarówno jej nazwa, jak i sposób działania mają celowo stwarzać wrażenie, że reprezentuje państwo polskie, choć tak nie jest. Dodam jeszcze, że absolutnie ze swoich słów się nie wycofuję i zdanie podtrzymuję. Dostałem parę dni temu od prawników reprezentujących DIOZ dosyć zdecydowane wezwanie do wytłumaczenia się ze swoich słów i z przyjemnością z takiego prawa skorzystam. Uważam, że absolutnie mam tu rację. Trzeba sprawy nazywać po imieniu.
Ale czego konkretnie Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt domaga się od pana wojewody?
- Wyjaśnienia, w którym momencie narusza mir osób prywatnych, postępuje w sposób niegodny czy też stwarza wrażenie działania w imieniu państwa polskiego. Wystarczy wejść na ich stronę i na ich profile w mediach społecznościowych, zobaczyć, w jaki sposób z totalnym brakiem szacunku do drugiego człowieka wchodzą na prywatne posesje, próbują odbierać zwierzęta, zastraszają. To jest niedopuszczalne. Na to mojej zgody nigdy nie było i nie będzie.
A jeżeli to jest niedopuszczalne, to co można zrobić z tego typu aktywnością?
- Są stosowne służby, które muszą się tym zajmować. Nie będę tutaj mówił, ale chyba na palcach dwóch rąk i pewnie też nóg, byłbym w stanie policzyć sprawy, które toczą się przed rozmaitymi organami ścigania w Polsce, a dotyczą tej organizacji. Aktywiści próbują krzykiem, tupaniem nóżkami i medialnymi zasięgami zastraszać i tak też przedstawiają swoje argumenty. Na mnie i na starostę tatrzańskiego takie rzeczy nie działają. Będziemy konsekwentnie bronić swoich praw, tradycji i szacunku do naszych obywateli.
Panie wojewodo, na koniec: dzisiaj 87. rocznica agresji sowieckiej na Polskę, a przed tą rocznicą Rosja straszy zniszczeniem naszego kraju. Chyba nie jest łatwa budowa odporności społecznej przy takiej polaryzacji. Ostatnia sytuacja związana z atakami dronów przy polskiej granicy pokazała też, że mamy problem z systemem alarmowania. Mieszkańcy nie wiedzą, co robić, kiedy słyszą syreny. Są oczywiście też problemy z powiadamianiem RCB. Przetestował pan system w Małopolsce?
- Mamy regularne ćwiczenia w Małopolsce, i już ponad 1800 syren alarmowych. Muszę się pochwalić, bo jest czym: jesteśmy liderem w Polsce, jeśli chodzi o integrację syren, czyli możliwość szybkiego ich włączenia. Prawie 1100 z tych ponad 1800 możemy już włączyć ze stanowisk kierowania komendantów powiatowych Państwowej Straży Pożarnej.
Budujemy system ostrzegania i alarmowania. Prawie trzy miliony złotych z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej wydamy do końca tego roku na tę integrację. Nie ma tygodnia, żebyśmy nie mieli spotkania z przedstawicielami MSWiA, żeby Komenda Główna, komendy powiatowe i wojewódzka PSP na ten temat nie rozmawiały.
Są jeszcze białe plamy, ale znikną jeszcze w tym roku. Nigdy za dużo informowania, szkolenia, edukowania. Żyliśmy przez lata w pokoju, inwestowaliśmy w inne rzeczy, uczyliśmy się innych rzeczy. Teraz aktywnie odbudowujemy odporność społeczną. Nowa ustawa, nowe przepisy, teraz też nowe przepisy o zarządzaniu kryzysowym. Rząd nadrabia braki z ostatnich 30 lat. Dużo jeszcze jest do zrobienia, ale choćby ostatnie ćwiczenia, trening ostrzegania i alarmowania, szereg projektów, które realizujemy w urzędzie wojewódzkim – naprawdę wierzę, że przyniosą efekty.
Co w związku z tą rocznicą dzisiaj w Krakowie?
- To jest rocznica, o której należy pamiętać. Msza święta...
No właśnie, dzisiaj.
- Należy bezsprzecznie pamiętać. Dziś też musimy przypominać, gdzie jest agresor i z której strony musimy szczególnie uważać.
Msza święta odbędzie się w kościele garnizonowym św. Agnieszki, a uroczystości – przy tak zwanym Krzyżu Katyńskim na Placu ojca Studzińskiego. Będą tam przedstawiciele najwyższych władz województwa. Uroczystości organizujemy wspólnie ze Związkiem Sybiraków i Instytutem Pamięci Narodowej. Ta pamięć jest naszym zadaniem i naszym obowiązkiem.