Odkrywamy sekrety Alhambry, chłoniemy zapachy w ogrodach Generalife, zanurzamy się w poezji Federico Garcia Lorci, ulegamy rytmom flamenco na Sacromonte, poddajemy się rytuałom zabytkowej arabskiej łaźni, podziwiamy majestatyczne grzbiety Sierra Nevada…
Wjeżdżając samochodem do Granady nie sposób uwierzyć, że kryje w sobie tak niezwykłe perły kultury. I tyle misternego przepychu. Na dodatek w Granadzie, nie tylko w ogrodach Generalife ale i w samym sercu miasta, można cieszyć się przyrodą i zapachem kwiatów.
Symbolem miasta - obecnym na flagach i m.in. na bramach domów mieszkalnych - jest owoc granatu. Skojarzenie z nim nie jest przypadkowe bo domy stawiano tutaj przed wiekami tak ciasno, blisko siebie (co widać m.in. w uliczkach Albacinu) - niczym pestki granatu.
Inaczej przeżywa się tutaj każdą chwilę, inaczej smakuje życie. To Andaluzja w pigułce. Gdyby w całej Hiszpanii można było odwiedzić tylko jedno miasto, większość wybierze właśnie Granadę. A w niej oczywiście legendarną Alhambrę. Prawdziwą perłę sztuki, najczęściej odwiedzany zabytek Hiszpanii, jedną z największych atrakcji turystycznych Europy.
Bardzo osobiste refleksje i turystyczne rekomendacje już w najbliższą niedzielę o godz. 13.05. W kolejnej podróży z „Południkiem Café”.
O wyjątkowości andaluzyjskiej Granady najlepiej świadczą słowa mieszkającego długo w Hiszpanii meksykańskiego poety i historyka literatury Francisco Alarcón de Icaza (1863 – 1925):
„Daj mu jałmużnę, kobieto, bo nie ma na świecie gorszego cierpienia niż bycie ślepcem w Granadzie”.