Dlaczego się poświęcamy?

Zdaniem psychologa skłonność do pomagania innym jest wpisana w ludzką naturę. Jako gatunek społeczny wspieramy się nawzajem, opiekujemy słabszymi i angażujemy się w działania służące wspólnemu dobru.

Problem pojawia się wtedy, gdy poświęcenie staje się podstawowym sposobem budowania własnej wartości lub relacji z innymi. W takich sytuacjach łatwo wpaść w pułapkę oczekiwań.

To właśnie wtedy pojawiają się znane wielu osobom komunikaty: „Poświęciłam ci całe życie”, „Oddałem ci najlepsze lata” czy „Zrobiłam wszystko dla ciebie”.

– Robimy sobie kłopot i robimy też kłopot relacji, gdy zaczynamy traktować nasze działania wyłącznie w kategoriach kosztów i oczekiwanej rekompensaty – tłumaczył Szafrański.

Kiedy poświęcenie zaczyna szkodzić?

Psycholog zwraca uwagę, że nadmierne poświęcanie się może prowadzić do wypalenia zawodowego, wypalenia rodzicielskiego, problemów zdrowotnych i pogorszenia relacji.

Paradoksalnie osoba, która stale poświęca się dla innych, może ograniczać ich samodzielność i sprawczość. W relacjach partnerskich lub rodzinnych prowadzi to często do narastającego dystansu i wzajemnych pretensji.

– Możemy bardzo mocno psuć relację, nie pozwalając drugiej osobie działać. To ja się poświęcam, więc druga osoba nie może zrobić tego samego – zauważa.

Szczególnie niebezpieczna sytuacja pojawia się wtedy, gdy poświęcanie staje się częścią tożsamości.

– Kimże ja jestem? Jestem osobą poświęcającą się – opisywał jeden z mechanizmów psychologicznych.

Według Szafrańskiego sygnałem ostrzegawczym powinno być przede wszystkim skupienie na własnym cierpieniu i kosztach ponoszonych dla innych. Drugą lampką alarmową jest brak świadomości konsekwencji własnego zaangażowania.

– Jeżeli nurzamy się w swoim poświęceniu i ciągle koncentrujemy się na kosztach, które ponosimy, warto się zatrzymać i przyjrzeć temu, co się dzieje – podsumowuje psycholog.