Niestety. To czysta prawda i podręcznikowy przykład tego, co dzieje się, gdy oddamy myślenie maszynie, a sami zapomnimy o wciśnięciu hamulca bezpieczeństwa.
Wyobraźmy sobie dokument, który ma być naszą wizytówką, czymś poważnym, strategicznym, powodem do dumy narodowej. Co dostajemy w środku? Prawdziwy festiwal halucynacji AI i jakiejś językowej ekwilibrystyki.
Zacznijmy od twardych liczb, bo tu matematyka poniosła spektakularną klęskę. Autorzy w nagłówku piszą, że przepytali 24 ekspertów, po czym rozpisują ich na grupy. 7 menadżerów, 5 przedsiębiorców, 3 edukatorów, student itd. Dodajemy i co wychodzi? 25.
Dalej jest jeszcze weselej. Raport twierdzi, że Polska miała pięciu noblistów. No to wymieniamy. Curie-Skłodowska, Sienkiewicz, Reymont, Miłosz, Wałęsa, Szymborska, Tokarczuk. Razem to 7. Kogo sztuczna inteligencja postanowiła wygumkować z historii? Tego już źródła nie podają.
Podobnie zresztą jak z rzekomymi piętnastoma tysiącami jezior na Mazurach, czy też z tezą, że aż 95% młodych Polaków to poligloci płynnie mówiący po angielsku. GUS podaje skromniejsze dane. Około 90% młodych ludzi po prostu deklaruje znajomość przynajmniej jednego języka obcego.
Najbardziej jednak urzeka warstwa językowa. Kiedy algorytm próbuje tłumaczyć z polskiego na nasze, powstają potworki rodem z translatora z 2005 roku. W oficjalnym raporcie czytamy o "niedostatecznie promocjonowanej przyrodzie", "polskich płaskizach", "instabilności geopolitycznej", czy ludziach, którzy w sieci "bywają hejtercy".
Sama autorka przyznaje w końcu - tak, korzystałam ze sztucznej inteligencji. Jasne, AI to genialne narzędzie. Może pomóc w transkrypcji czy porządkowaniu notatek. Jeśli jednak rzucimy w sieć niezweryfikowany raport, w którym algorytm wymyśla polskie startupy, gubi noblistów i tworzy nowe słowa, z promocji marki narodowej robi się po prostu internetowy mem.
Morał dla nas wszystkich? Sztuczna inteligencja potrafi napisać raport w minutę, ale zdrowego rozsądku i ludzkiego oka do korekty wciąż żaden chatbot nie zastąpi.