Dzisiaj 35 lat wolności świętuje Ukraina, która piąty rok odpiera ataki putinowskiej Rosji. Tymczasem część naszych polityków żywi się nastrojami antyukraińskimi. Dla pana, przedstawiciela Prawa i Sprawiedliwości, te emocje to też polityczne złoto?
- Ja bym chciał, żeby w polityce międzynarodowej nie kierowano się emocjami. Za często to robimy. Trzeba zachować rozsądek. Ukrainie trzeba pomagać. To rzecz kluczowa i ważna. Rosja to nasz nieprzyjaciel od setek lat. Musimy jednak twardo domagać się kwestii związanych z UPA. Ukraina nie może gloryfikować zbrodniarzy, muszą być dalej ekshumacje. Nie powinno być tak, że prezydent nadaje nazwę „Bohaterów UPA” jednostce wojskowej.
Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało deportację Ukraińców. Czy jako prezydent Krakowa wspierałby pan w Krakowie takie deportacje? Czy obywatele w wieku poborowym musieliby opuścić Kraków, jeśli prezydentem byłby Michał Drewnicki?
- Prezydent miasta ma mały wpływ na takie decyzje. Ja powiem tak. Jak ktokolwiek z innego kraju uczciwie pracuje i nie robi problemów, niech zostaje. Jak ktoś robi awantury, dopuszcza się przestępstw, taka osoba powinna być deportowana. To leży w gestii służb państwowych.
Jako prezydent wspierałby pan takie deportacje i wyszukiwanie tych osób, które w Krakowie nie pracują, są w wieku poborowym?
- Nie wiem, jakbym miał to robić. Miasto nie ma takich narzędzi. Trzeba zachować pewien rozsądek. Deportacje są po to, gdy ktoś tutaj bumeluje, robi awantury, chce mieć wakacje na koszt Polaków. Jak ktoś chce tu pracować, uczy się języka, szanuje nasze wartości i prawo, niech zostaje.
Bumeluje, czyli co?
- Są takie osoby, które przyjechały tutaj, nie pracują, wszczynają awantury, a czasami dopuszczają się jakichś innych rzeczy. Oczywiście to jest pewnie mniejszość. Natomiast takie osoby powinny być deportowane
Pamiętamy Morskie Oko...
- Tak. Było kilka takich przypadków. W Polsce szanujemy polskie prawo.
Jako kandydat na prezydenta Krakowa, wie pan mniej więcej ilu Ukraińców żyje w Krakowie?
- Ta liczba się bardzo zmieniała. Od wojny pełnoskalowej w lutym 2022 roku mówiło się o 100 000, potem to malało. Liczymy migrację wcześniejszą? Znam wielu Ukraińców, którzy tu są od lat 90. To raczej około kilkudziesięciu tysięcy.
Jest pan także wiceprzewodniczącym krakowskiej Rady Miasta. Policja wciąż poszukuje sprawców śmiertelnego pobicia na osiedlu Willowym w Nowej Hucie. Na przemoc i agresję kibicowską reaguje prezes Królewski. Jak może, jak powinien zareagować samorząd w tej sprawie? Co by pan zrobił jako prezydent?
- Trzeba zrobić to, na co umówiliśmy się z mieszkańcami w 2014 roku. Trzeba zrealizować monitoring wizyjny w Krakowie.
Tu monitoring zadziałał.
- Tu tak. To dobry przykład. Wiedzieliśmy, kto to zrobił. Widzieliśmy przebieg. Nie było tak, że sąsiad znalazł martwego człowieka i nie było wiadomo, o co chodzi. Tutaj monitoring zadziałał. Dlatego też jestem dużym zwolennikiem tego, by zrealizować ten referendalny wniosek mieszkańców z 2014 roku i stworzyć w Krakowie monitoring z prawdziwego zdarzenia. W Krakowie mamy wiele kamer w autobusach i tramwajach. Potrzebujemy stałego monitoringu. Jest mapa zagrożeń, są akty wandalizmu, brzydkie napisy. Monitoring może pomóc. To nie rozwiąże sytuacji jednak.
Czyli sama rozbudowa monitoringu tylko i wyłącznie?
- Nie tylko. To jedna z rzeczy. Druga to straż miejska, która powinna aktywniej działać w nocy. Nie wyręczy policji, ale w centrum też dochodzi do pobić, wandalizmu. Straż miejska powinna być dofinansowana. Trzeba czujniej na to patrzeć. Może trzeba też wesprzeć policję zakupem sprzętu, wsparciem systemowym, żeby koordynacja działań była lepsza.
Prawica upodobała sobie środowiska kibicowskie. Ustawki, różne formy walk były przecież chwalone przez prominentnych polityków prawicy.
- Ale jednak na Wiśle Kraków banner popierający Aleksandra Miszalskiego wisiał przed referendum. Sytuacja nie jest jednoznaczna.
Od wczoraj obowiązuje rozporządzenie ministra cyfryzacji w sprawie wzorów dokumentów przy okazji transkrypcji małżeństw osób tej samej płci zawartych za granicą. Kraków z prezydentem Drewnickim będzie dokonywał transkrypcji?
- Powiem jasno - nie. Polskie prawo, nasza Konstytucja nie dopuszcza takiego działania. To uznanie małżeństwa jednopłciowego. TK uznał, że to nie jest możliwe. Takie działanie jest nielegalne. Nie chciałbym, żeby urzędnicy łamali polskie prawo.
Czyli Kraków z prezydentem Drewnickim to „nie” dla transkrypcji małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą?
- Tak. Nie zgadzam się na łamanie prawa i konstytucji. Obecna konstytucja tego zabrania.
Tylko to już jest stwierdzenie faktu, bo małżeństwo zostało zawarte. Tak naprawdę tylko uznajemy to, że ono jest i tylko tyle.
- Według polskiego prawa takie małżeństwo nie zostało zawarte. Bardziej szanuję polskie prawo niż niemieckie, francuskie czy brytyjskie.
Powiedziałby pan takim Krakowianom - „nie jesteście małżeństwem”?
- Chodzi o przypadki osób z zagranicy. Niech sobie żyją, jak chcą. Nie wchodzę im do pokoju, ale nie chciałbym, żeby osoby z zagranicy modelowały życie w Polsce. Polskie prawo nie dopuszcza takich małżeństw. Niemiec czy Francuz nie będzie nam dyktował, co mamy robić.
Przecież nie mówimy o osobach z zagranicy. Jedno ze słynniejszych małżeństw, czyli Jacek Dehnel, Piotr Tarczyński...
- Nie znam.
Pisarze.
- Nie znam wszystkich pisarzy. Ja słabo kojarzę nazwiska z twarzą. Pewnie na zdjęciu bym poznał.
W zeszłym tygodniu padły w Krakowie deklaracje dotyczące opłaty turystycznej. Jak zapewniał premier Tusk, do kasy samorządów miałoby trafiać 100% tej opłaty. Jeśli tak by się skończyło, jeśli nie skończyłoby się na deklaracjach i to 100% by trafiało i byłyby to pieniądze znaczone, to na co by pan to 100 milionów przeznaczył?
- Jeśli tak by było, byłoby dobrze. Ja podejrzewam, że to kolejna obiecanka.
Proszę tego dopilnować. Zwracam się tutaj do samorządowców i do parlamentarzystów.
- Oczywiście. Pilnujemy. Jednak finalnie rząd przygotowuje projekt, parlament głosuje. Obietnice już były. Miała być opłata turystyczna, metro, nie spełnił tego. Krakowianie nie wierzą znowu w te same obietnice. Trzeba głupiego, żeby w to uwierzyć. Jak pan pyta, na co to przeznaczyć, to na rekompensowanie problemów, które Krakowianie ponoszą w związku z nadmierną turystyfikacją – czyszczenie ulic i miasta ze śmieci, komunikację miejską, remonty i inwestycje. Duży ruch turystyczny powoduje zużywanie się ulic, chodników. To są problemy. Pieniądze nie powinny być na kolejną promocję, lobby, ale dla gminy.
Pytałem już o to polityków w Koalicji Obywatelskiej, zapytam też pana. W jaki sposób państwo tego dopilnują, żeby te deklaracje stały się faktem? Mówię tutaj o samorządowcach i parlamentarzystach Prawa i Sprawiedliwości.
- Nasi parlamentarzyści zadeklarowali, że poprą rozwiązania zmierzające do wprowadzenia opłaty turystycznej. To pierwsza deklaracja. Ja jako prezydent zamierzam ich rozliczać. Jak rząd, premier – niezależnie z jakiej opcji – nie wprowadza tego, będę wymagał, żeby przygotować taki projekt. Jako miasto mamy i powinniśmy mieć duży nacisk, nie tylko w kontekście różnego rodzaju rezolucji, ale również takiego bieżącego działania. Milionowe miasto ma wpływ na polską politykę i powinno się twardo tego domagać. W ostatnich latach brakło twardych żądań.
Michał Drewnicki w gabinecie prezydenta to masowe zwolnienia urzędników, którzy wcześniej pracowali z Aleksandrem Miszalskim i Jackiem Majchrowskim?
- Nie. W odróżnieniu do Aleksandra Miszalskiego wprowadzę model, że liczą się kompetencje. Nie zamierzam sprawdzać, kto na kogo głosował. Słyszałem, że ludzi się podsłuchuje w pokojach socjalnych, kto na kogo głosuje i potem na tej podstawie są jakieś premie albo nie. Wiem o tym, bo o takich sytuacjach słyszałem. Ja nie chcę tego wprowadzać. Jak ktoś ma kompetencje, powinien pracować. Nowa osoba musi mieć kompetencje. Nie może być tak, że przyjdzie ktoś polityczny, nie zna się na temacie i będzie ustawiał urzędników, którzy pracują od lat. Liczy się kompetencja, zaangażowanie. Na taką politykę kadrową postawię.
Proszę teraz na koniec złożyć deklarację. Jak prezydentem będzie Michał Drewnicki, to Urząd Miasta nie będzie urzędem pracy dla polityków Prawa i Sprawiedliwości?
- Jak zostanę prezydentem Krakowa, osoby zatrudniane będą kompetentne. Nie będzie się liczył klucz partyjny.
Nawet jeśli będzie to legitymacja Prawa i Sprawiedliwości?
- Jak ktoś z legitymacją PiS będzie chciał pracować w wydziale dróg, będzie się musiał znać na drogach. Jak nie będzie się znał, nie będzie tam pracował.