Nikt niczego po cichu nie wywozi. Ta internetowa burza ma dokładnie tyle wspólnego z prawdą, ile pociąg towarowy z promem kosmicznym. W tym hicie z TikToka nie zgadza się absolutnie nic - ani czołgi, ani granica, ani nawet kierunek jazdy.
Druga sprawa to rzekoma granica polsko-ukraińska. Nagranie nie powstało na żadnym przejściu granicznym, lecz na trasie w głębi Polski. W naszym kraju pociągi z czołgami to żaden spisek. Wojsko polskie po prostu regularnie przerzuca sprzęt między bazami a poligonami. Czołgi to przecież nie samochody osobowe, nie zjadą z autostrady na stację benzynową po hot-doga, tylko grzecznie podróżują na platformach kolejowych.
Żeby było ciekawiej, Polska przekazała Ukrainie setki maszyn, co otwarcie potwierdził wicepremier minister obrony Władysław Kośniak-Kamysz. Tylko to były post-sowieckie T-72, nasze zmodernizowane PT-91 Twardy oraz niemieckie Leopardy. Na tej liście nie było Abramsów.
Co więcej, jeśli chodzi o te amerykańskie maszyny, wektor ruchu jest dokładnie odwrotny. My ich nie oddajemy, my je sprowadzamy. Niedawno do Polski dotarła kolejna transza zza oceanu. 36 maszyn oraz wozy zabezpieczenia technicznego.
W naszej armii służy już łącznie ponad 230 takich potworów. Dlatego, gdy następnym razem ktoś w sieci pokaże wam rozmazane wideo z pociągiem i zacznie krzyczeć, że oddajemy wszystko sąsiadom, weźcie głęboki oddech. Pociąg na polskich torach zazwyczaj wiezie po prostu sprzęt na manewry, a nie w tajną misję na front. Czasem czołg na platformie to po prostu czołg na platformie.
Werdykt może być więc tylko jeden, czysty fejk.