Powstrzymajmy na chwilę te patriotyczne uniesienia i odłóżmy wuwzele, bo to... nie jest prawda. Ta plotka rozlała się po sieci z prędkością światła. W kilkanaście godzin zdobyła prawie milion wyświetleń.
O co tak naprawdę chodzi? Kolumbijska firma zaprojektowała dla Haiti piękne domowe koszulki w kolorze ciemnogranatowym. Na samym dole umieścili grafikę, sylwetki żołnierzy z bitwy pod Vertierès z 1803 roku, którzy dumnie wznoszą narodową flagę.
Tu zadziałała magia optyki. Ponieważ tło koszulki jest ciemno-niebieskie, projektanci musieli mocno rozjaśnić niebieski pasek na fladze, żeby w ogóle było go widać na ciemnym materiale. Efekt? Kolor jasno-niebieski, połączony z czerwoną podstawą dał idealne złudzenie optyczne. Na ekranach smartfonów ten błękit wygląda jak czysta biel.
Nagle cała Polska zobaczyła tam Orły Górskiego. Wystarczy jednak spojrzeć na wyjazdowe koszulki Haiti, białą i czerwoną. Tam ta sama flaga jest bezdyskusyjnie niebiesko-czerwona. Sam producent złapał się za głowę i opublikował filmik wyjaśniający. To jest flaga Haiti, a nie Polski.
Zresztą historia jest jeszcze bardziej przewrotna. Na samym turnieju i tak nikt tej grafiki nie zobaczy. FIFA tuż przed mundialem uznała te sylwetki żołnierzy za manifest polityczny i kazała je usunąć. Haiti zagra więc w gładkich strojach.
Żeby jednak oddać sprawiedliwość, historia z legionistami to jest prawda. Ponad 200 lat temu Napoleon wysłał tam naszych żołnierzy, żeby stłumili powstanie niewolników. Polacy jednak stwierdzili, że hasło "za wolność waszą i naszą" zobowiązuje, obrócili się na pięcie i pomogli Haitańczykom wywalczyć niepodległość. Do dziś w haitańskiej wiosce Kazal żyją ludzie o jaśniejszych oczach, którzy z dumą mówią o sobie - jestem Polakiem.
Podsumowując, historia piękna, powiązana genialnie, ale na koszulkach Polaków nie ma. Pozostaje nam kibicować Haiti ze względów historycznych, a nie tekstylnych.
Zamiast narodowej dumy mamy szybką lekcję optyki i marketingu sportowego.