Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Co ważnego jest w tej rozmowie?
- Dzisiejsi młodzi ludzie funkcjonują w znacznie bardziej niepewnym świecie niż wcześniejsze pokolenia.
- Na zdolność do oszczędzania wpływają nie tylko zarobki, ale także psychologia, kultura i doświadczenie kryzysów.
- Wysoka inflacja i wzrost cen mieszkań mocno osłabiły wiarę młodych ludzi w sens długoterminowego oszczędzania.
- Pokolenie Z ma coraz wyższą świadomość finansową, choć nie przekłada się to automatycznie na poziom oszczędności.
- Zdaniem profesora kluczowe w oszczędzaniu są regularność i inwestowanie wyłącznie w instrumenty, które się rozumie.d
Posłuchaj rozmowy Patryka Kubiaka z prof. Tomaszem Jedynakiem.
Młodzi żyją od wypłaty do wypłaty, ale nie rezygnują z marzeń
Z najnowszego badania Deloitte wynika, że niemal połowa przedstawicieli pokolenia Z i milenialsów nie posiada wystarczających oszczędności i funkcjonuje od wypłaty do wypłaty. Prof. Tomasz Jedynak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie przekonuje jednak, że przyczyną nie jest wyłącznie brak dyscypliny finansowej czy niższe dochody. Jego zdaniem młodzi ludzie funkcjonują dziś w zupełnie innym świecie niż pokolenie ich rodziców — bardziej niepewnym, droższym i trudniejszym do planowania w długiej perspektywie.
Rozmówca podkreśla, że na zdolność do oszczędzania wpływają nie tylko kwestie ekonomiczne, ale również psychologia, kultura i zmieniające się podejście do życia:
Dwudziestolatek sprzed 25 lat szybciej oszczędziłby na własne mieszkanie, ale oszczędzałby mniejszą kwotę. To są dwa różne światy i dwie zupełnie różne sytuacje życiowe. Na zdolność do oszczędzania składa się dziś wiele czynników — ekonomicznych, instytucjonalnych, psychologicznych i kulturowych. To nie jest tylko kwestia wysokości zarobków. Gdy mówimy o tym, że młodzi ludzie nie oszczędzają, sytuacja jest dużo bardziej złożona.
Młode pokolenie żyje w świecie niepewności
Profesor Jedynak zwraca uwagę, że dzisiejsi 20- i 30-latkowie dorastali w rzeczywistości kolejnych kryzysów: finansowego, pandemicznego i inflacyjnego. Do tego dochodzą obawy związane z technologią, sztuczną inteligencją i niestabilnym rynkiem pracy.
Według rozmówcy to właśnie poczucie niepewności sprawia, że młodzi ludzie coraz częściej rezygnują z długoterminowego planowania. W ich doświadczeniu przyszłość nie wydaje się już tak przewidywalna jak dla wcześniejszych pokoleń.
Młodzi ludzie żyją w innym świecie niż ich rodzice. To jest kwestia kryzysów, które mamy za sobą — kryzysu finansowego, pandemii, kryzysu inflacyjnego. Pojawia się niepewność, szybkie zmiany, niestabilny rynek pracy i zagrożenia związane z rozwojem technologii, w tym sztucznej inteligencji. Myślę, że młodsze pokolenie coraz częściej dochodzi do wniosku, że długoterminowe planowanie nie ma sensu, bo świat zmienia się tak szybko, że jutro nie jest już tak pewne, jak było kiedyś
- uważa prof. Jedynak.
Zmienił się model życia i myślenia o pieniądzach
Gość Radia Kraków tłumaczy, że wcześniejsze generacje były wychowywane w logice wyrzeczenia i stabilizacji: najpierw oszczędzanie, później spokojniejsze życie. Dziś ten model coraz częściej przestaje działać.
Rozmówca podkreśla, że młodzi ludzie funkcjonują również pod silną presją mediów społecznościowych i porównywania się do innych. Ważniejsze od samego posiadania stają się doświadczenia i styl życia:
"Wcześniejsze pokolenia były wychowywane w logice: najpierw wyrzeczenia, potem stabilizacja. Najpierw musisz oszczędzać i dużą część dochodu przeznaczyć na mieszkanie, a później przyjdzie spokojniejsze życie. Ten model nie jest już aktualny. Wielu młodych ludzi nie ma pewności, że on zadziała. Pojawia się presja aspiracyjna i model konsumpcji, w którym ważniejsze jest przeżywanie i doświadczanie niż samo posiadanie. Kiedyś porównywaliśmy się do sąsiadów, dziś do tysięcy ludzi w mediach społecznościowych" - tłumaczy profesor.
Inflacja podważyła sens oszczędzania
Profesor Jedynak przypomina, że jeszcze kilka lat temu poziom oszczędzania wśród młodych ludzi był znacznie wyższy niż dziś. Dopiero pandemia i wysoka inflacja wywołały gwałtowne załamanie.
Jak tłumaczy, dla wielu osób szczególnie bolesne było doświadczenie utraty realnej wartości oszczędności. Dotyczyło to zwłaszcza tych, którzy odkładali pieniądze na mieszkanie i obserwowali jednoczesny wzrost cen nieruchomości.
Był moment, kiedy 60. 70 procent młodych ludzi deklarowało, że oszczędza. To były lata stabilności i przewidywalności. Potem przyszła pandemia i kryzys inflacyjny, który najmocniej wpłynął na motywację do oszczędzania. Jeżeli ktoś przez kilka lat odkładał pieniądze na mieszkanie, a potem zobaczył, że jego oszczędności straciły na wartości, a ceny mieszkań jeszcze wzrosły, to wiara w sens oszczędzania bardzo mocno się osłabiała
- opowiada Tomasz Jedynak.
Młodzi wiedzą więcej o finansach niż starsze pokolenia
Ekonomista nie zgadza się z tezą, że młodzi ludzie nie oszczędzają dlatego, że nie rozumieją finansów. Jego zdaniem poziom wiedzy ekonomicznej i finansowej wśród najmłodszych pokoleń rośnie. Zwraca uwagę, że pokolenie Z często lepiej orientuje się w mechanizmach rynku finansowego niż starsze generacje. Problemem pozostaje jednak nie sama wiedza, ale warunki ekonomiczne i poczucie niepewności.
"Poziom wiedzy finansowej wśród młodych ludzi jest coraz wyższy. Paradoksalnie pokolenie Z często pokazuje większą świadomość finansową niż starsze pokolenia. Barierą do oszczędzania nie jest dzisiaj brak wiedzy, tylko raczej warunki ekonomiczne i poczucie niepewności" - wyjaśnia profesor.
Zatem - oszczędzać czy nie? Jedynak podkreśla, że mimo wszystkich trudności warto budować ten nawyk, nawet jeśli zaczyna się od niewielkich kwot - najważniejsza jest regularność i rozsądne wybieranie instrumentów finansowych.
Rozmówca ostrzega jednocześnie przed inwestowaniem w rozwiązania, których się nie rozumie. Jak mówi, łatwo ulec obietnicy szybkiego zysku i stracić zgromadzone środki: „Lepsze są niewielkie miesięczne oszczędności niż jednorazowy zryw pod koniec roku. I bardzo ważne jest to, żeby lokować pieniądze tylko w takie instrumenty finansowe, które się rozumie. Łatwo skusić się obietnicą ogromnej stopy zwrotu, a potem okazuje się, że inwestycja była nietrafiona i kończy się utratą kapitału”.