"Skończmy z never ending story"
Media donoszą, że wczoraj po raz szósty obronił pan swoją pozycję w walce o przewodniczenie klubowi z Szymonem Hołownią. Ta walka podobno była. Czy była zacięta?
- Walki żadnej nie było. Nie walczymy ze sobą, tylko rozmawiamy. Spotkanie klubu było bardzo pozytywne, merytoryczne. Doniesienia prasowe, które się pojawiły, śmieszą mnie najbardziej w kontekście tego, że ukazały się po godzinie 21, a my siedzieliśmy prawie do 23 i spokojnie rozmawialiśmy. Nikt stamtąd nie wychodził. Postanowiliśmy, że skupiamy się na rozmowie, bez telefonów. Informacje, które pojawiły się w mediach, są więc wyssane z palca.
Wieczorem media najpierw donosiły, że Szymon Hołownia przegrał głosowanie i zadeklarował, że więcej o pana stanowisko ubiegać się nie będzie. Potem Szymon Hołownia powiedział TVN24, że niczego nie wyklucza. A w ogóle żadnego głosowania nie było. Co więc się działo i co będzie się działo? Jest dyskusja o tym, kto będzie szefem waszego klubu w Sejmie?
- Panie redaktorze, skończmy z tym mówieniem, czy będzie zmiana, czy nie będzie zmiany. Polska 2050 musi odpowiedzialnie podejść do pewnych decyzji. Dlatego rozmawiamy o różnych scenariuszach, o różnych rozwiązaniach na przyszłość, na 2027 rok, bo przed nami bardzo ważne wybory. Jeżeli nasza koalicja rządząca te wybory przegra, do władzy wróci PiS, a tego bardzo byśmy nie chcieli.
Proszę zwrócić uwagę na tę kuriozalną okoliczność, o której mówiłem. Informacja pojawia się w mediach po godzinie 21, a my do 23 siedzimy za zamkniętymi drzwiami i nikt stamtąd nie wychodzi. Podawane są szczegóły, które w ogóle nie miały miejsca. Informacje o jakimś głosowaniu, jakimś odwoływaniu. Nie, nic takiego wczoraj nie miało miejsca.
Pan mówi: skończmy z tym. Jest bardzo prosty sposób, żeby z tym skończyć. Wystarczy, że Szymon Hołownia powie: „Nigdy się nie ubiegałem” albo „Już nigdy nie będę się ubiegał o to stanowisko”. I koniec, kropka. Tymczasem Szymon Hołownia wychodzi i mówi: „Nie wiem, zobaczymy, kto wie”.
- Ale oczywiście, że tak, panie redaktorze. Nigdy w polityce nie mów "nigdy". Polityka to rollercoaster i decyzje mogą pójść w różnych kierunkach. Jeszcze raz podkreślam: decyzję klub podejmie z pełną odpowiedzialnością za nasz klub, za naszą partię, za Polskę 2050 i za Polskę w 2027 roku.
"Bardzo cenię Maciej Berka", ale...
To jeszcze ostatnie pytanie o pana byłego idola i szefa, który wprowadzał pana do polityki. Co z wejściem Szymona Hołowni do rządu? Jest w grze czy nie?
- Wszystkie scenariusze są możliwe. Mamy 16 członków klubu parlamentarnego i te 16 osób będzie podejmowało odpowiedzialną decyzję w tym zakresie.
Pytałem o wejście do rządu, ale rozumiem, że odpowiedzialną decyzję w tym zakresie podejmie klub?
- To też jest decyzja klubu.
I samego Szymona Hołowni.
- Oczywiście, że tak.
Chciałbym teraz zapytać o Trybunał Konstytucyjny i Macieja Berka, byłego ministra do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Pan głosował przeciwko jego kandydaturze do Trybunału. Nie podobało się panu doświadczenie Macieja Berka czy to, że premier pana rządu nie zamierza dłużej być „ciotuleńką”?
- Wręcz przeciwnie. Bardzo doceniam Maćka Berka. W trakcie prac parlamentarnych, jako szef klubu, bardzo często z nim pracowałem. Doceniam jego doświadczenie. Uważam, że o kilka długości wyprzedza byłą sędzię Pawłowicz, Piotrowicza, Święczkowskiego czy innych sędziów.
Jest natomiast jeden problem: jest politykiem. A szliśmy do wyborów, mówiąc: dość polityki w Trybunale Konstytucyjnym. Pamiętam czasy, kiedy do Trybunału Konstytucyjnego także przychodzili politycy – posłowie, senatorowie, ministrowie – i nigdy nie było problemu z upolitycznieniem TK. Dopiero za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości polityka tak weszła na salę sądową, że sprawiedliwość oknem uciekła z Trybunału Konstytucyjnego.
Przecież pamiętamy orzeczenia na zawołanie. Mieliśmy fast track dla posłów PiS. Trzeba było zablokować przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego przed komisją śledczą – szybki wniosek, blokowanie. Chcieli zablokować wybór do Krajowej Rady Sądownictwa – szybki wniosek o zabezpieczenie. Tutaj akurat Trybunał, składający się z beznadziejnych sędziów, nawet nie potrafił prawidłowo wydać orzeczenia, bo popełnił błąd. Widzimy jednak, jak TK funkcjonował na polecenie PiS.
Co więcej, według ostatnich doniesień Helsińska Fundacja Praw Człowieka składa zawiadomienie, że przewodnicząca Trybunału, „towarzyskie odkrycie roku” Jarosława Kaczyńskiego, ręcznie ustawiała składy. To już budzi wątpliwości. Dlatego powiedzieliśmy: dość polityki w Trybunale Konstytucyjnym. Byłem konsekwentny w swojej decyzji, mimo że bardzo cenię CV pana Berka.
"Zbrojne przejęcie? Pucz? Nie słyszałem o tym"
Czyli, jednym słowem, premier „ciotuleńką” zostać nie chce, ale pan nią pozostanie?
- Nie. Jestem konsekwentny w swoich wyborach i mojego kręgosłupa w tym zakresie nikt nie złamie.
Skoro Maciej Berek, mimo pana sprzeciwu, został przez Sejm wybrany, to czy jest już sędzią Trybunału Konstytucyjnego, czy Karol Nawrocki może znowu mieć wątpliwości?
- Akurat w przypadku Macieja Berka Pałac Prezydencki po raz pierwszy wskazuje konkretne powody, dla których prezydent nie chce przyjąć ślubowania. W przypadku pozostałych czterech kandydatur, od których pan prezydent nie przyjmuje ślubowania, nie ma żadnych merytorycznych, faktycznych czy prawnych podstaw do podjęcia takiej decyzji. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego pan prezydent i Pałac Prezydencki tak się w tym wypadku zachowują.
Pamiętajmy też, że sędzią Trybunału Konstytucyjnego jest się od chwili wyboru. Niezłożenie ślubowania jest równoznaczne ze zrzeczeniem się mandatu. Tak mówią przepisy – ze zrzeczeniem się mandatu sędziego Trybunału Konstytucyjnego. To wprost wskazuje, że sędzią jest się od chwili wyboru przez Sejm.
Czyli Maciej Berek, niezależnie od wszelkich wątpliwości, już jest sędzią. Rozumiem, że jeśli ta sytuacja będzie się przedłużać, ślubowanie zostanie złożone w Sejmie. Ciągnąc jeszcze wątek Trybunału: jak pan przewiduje, co stanie się tam jesienią? Prawica zapowiada zbrojne przejęcie, żeby nie powiedzieć pucz.
- Prawica? Zbrojne przejęcie? Pucz? Nie słyszałem o tym.
Zbrojne przejęcie przez was, żeby nie powiedzieć pucz. Podobno ma wejść policja, wprowadzanie na siłę. Jak to będzie?
- Mamy orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które mówi o obowiązku dopuszczenia sędziów do udziału w pracach. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby do Trybunału Konstytucyjnego wchodziła policja. Budzi to moje bardzo poważne wątpliwości. Przez tyle lat pracowaliśmy nad tym, żeby odbudować wizerunek policji, żeby pokazać, że nie działa ona na polityczne polecenie.
Kogo poprze Paweł Śliz?
Kilka tygodni temu głosował pan jako jeden z nielicznych posłów, o ile nie jedyny z rządzącej koalicji, przeciwko odebraniu immunitetu posłowi Koalicji Obywatelskiej Wojciechowi Królowi na wniosek Prokuratury Europejskiej. Reprezentował go pan też w Sejmie. Teraz mamy kolejny wniosek Prokuratury Europejskiej. Znowu chodzi o łapownictwo i powoływanie się na wpływy, a do tego usuwanie śladów przestępstw. Ten nowy wniosek Prokuratury Europejskiej poseł Wojciech Król skomentował na platformie X. Napisał: „Przypomnę, że pierwszy wniosek o uchylenie immunitetu, który według relacji medialnych miał być ewidentny, okazał się ewidentnie słaby. Drugi wniosek, zanim ktokolwiek zdążył go przeczytać, według relacji pochodzących z tego samego źródła, jest już miażdżący. Wkrótce proszę się spodziewać trzeciego wniosku o uchylenie immunitetu oraz zgody na zatrzymanie i aresztowanie. Podpowiem: można go będzie określić przymiotnikiem »przytłaczający«”. Jak panu się podoba takie stawianie sprawy ze strony podejrzanego, można tak powiedzieć?
- To prawda, głosowałem tak. Ale wynika to z faktu, że przyjąłem na siebie rolę jego obrońcy wśród posłów.
Już o tym rozmawialiśmy.
- Skoro jestem obrońcą, nie mogę głosować inaczej, niż głosowałem. Nie będę zdradzał szczegółów, bo na komisji regulaminowej również będę pełnił funkcję obrońcy pana posła. Poprosił mnie o to. Mam jednak bardzo poważne wątpliwości co do treści tego wniosku. Nie chciałbym zdradzać szczegółów...
A czy ma pan wątpliwości co do treści tego oświadczenia?
- Nie, mam wątpliwości co do treści wniosku, który został - moim zdaniem - w wielu aspektach nieprawidłowo złożony i mija się z prawdą. Wiele zawartych tam tez jest zupełnie nieprawdziwych. O jednej mogę powiedzieć, bo wypłynęła już w przestrzeni medialnej. Jedną z takich łapówek dla posła miały być wakacje w Tajlandii, w której pan poseł nigdy nie był.
Mimo wszystko, czy nie sądzi pan, że buta kroczy przed upadkiem i że pisanie takich rzeczy nie godzi się posłowi?
- Pan poseł jest osobą, która przeżywa teraz bardzo trudne chwile. Jest wniosek o zgodę na tymczasowe aresztowanie. Rozumiem, że czasami działają emocje.
Na koniec chciałbym jeszcze zapytać o wybory prezydenta Krakowa. Te same, w których miał pan startować, ale wybrał pan walkę o pozostanie w fotelu szefa klubu. Przynajmniej ja to tak rozumiem. Kiedy ostatni raz rozmawialiśmy, nie wykluczał pan poparcia Łukasza Gibały. Nadal pan tego poparcia nie wyklucza? Czy może przekonała pana do siebie Monika Piątkowska albo jakiś inny kandydat?
- Nigdy nie powiedziałem, że będę popierał konkretnego kandydata.
Ja też tego nie mówię. Powiedziałem, że pan nie wykluczył.
- Powiedziałem, że będą sprawy, które będą prezentowane. Jedną z takich bardzo ciekawych propozycji senator Piątkowskiej jest opłata turystyczna. Chciałbym tylko przypomnieć, że to Polska 2050 jako pierwsza złożyła projekt tej ustawy do laski marszałkowskiej. Bardzo się cieszę, że ta inicjatywa została wreszcie dostrzeżona przez panią senator. Chciałbym jednak, żeby czasami pojawiło się „copyright by Polska 2050”. Byłoby bardzo fajnie, gdyby pani senator zwróciła też uwagę na to, że pomysł opłaty turystycznej wyszedł ze strony Polski 2050.
"Copyright by Polska 2050"
Króciutko jeszcze na sam koniec. Radio Kraków publikuje najnowszy sondaż wyborczy. Jak pan sądzi, komu daje on największe szanse?
- Wiemy, jaka jest teraz tendencja. Potrafimy czytać sondaże. Wiemy, w którym miejscu jest Polska 2050. Myślę, że...
Nie, mówię o sondażu w Krakowie. Tutaj Polski 2050 nie ma, bo pan nie wystartował.
- Przepraszam, nie zrozumiałem. Myślałem, że pyta pan o sondaże partyjne. Jeśli chodzi o wybory prezydenta Krakowa, myślę, że Łukasz Gibała będzie liderem tego sondażu.