– Dostaliśmy informacje, jak powinniśmy posługiwać się tym sprzętem, jak udzielić pierwszej pomocy i reagować w sytuacjach niebezpiecznych – mówi Halina Popiela, nauczycielka.
Jak podkreśla nauczyciel Marcin Przetacznik, w szkołach zdarzają się sytuacje, w których szybka pomoc może być konieczna.
– Uczniowie przychodzą z różnymi schorzeniami, z wadami, o których nawet sami nie wiedzą, a tym bardziej my nie wiemy. Chciałbym, żeby takie szkolenia odbywały się częściej – mówi.
Defibrylatory mają być dostępne nie tylko dla uczniów i pracowników szkół. Starosta nowosądecki Tadeusz Zaremba podkreśla, że urządzenia powinny być umieszczone tak, żeby w razie potrzeby mogły z nich skorzystać także osoby znajdujące się w pobliżu placówki.
– Każda jednostka w naszej ocenie powinna mieć taki defibrylator dostępny na zewnątrz. Nawet jeżeli szkoła jest zamknięta, ktoś, kto zobaczy defibrylator, może dzięki niemu pomóc osobie na ulicy – tłumaczy starosta.
Zakup dziewięciu nowych defibrylatorów kosztował 60 tys. zł.