Ta opowieść zaczyna się w domu
Bartłomiej Koszarek z folklorem dorastał od najmłodszych lat. Jak wspomina, jego dom był wypełniony śpiewem i muzyką, a już jako dzieciak występował w zespole Orlynta, założonym przez jego mamę Annę Koszarek.
To tam po raz pierwszy dziecko ubiera portki, tybetkę czy korale i w taki niepozorny sposób wchodzi w świat kultury, tradycji i tożsamości
- mówi.
Gawęda nie musi być stara
Choć Sabałowe Bajania kojarzą się z historiami o zbójnikach, duchach czy legendarnym Sabałą, współczesne gawędy nie zatrzymały się w przeszłości. Koszarek podkreśla, że ich siłą zawsze było komentowanie świata takim, jakim jest.
Nie brakuje wątków współczesnych, które relacjonują to, co dzieje się między ludźmi w obyczajach, a nawet w polityce. Ludzie opowiadają to, co widzą swoją piękną gwarą
– mówi gość Radia Kraków.
Zaznacza też, że dobra gawęda potrafi zarówno rozśmieszyć do łez, jak i skłonić do refleksji nad relacją człowieka z drugim człowiekiem, naturą czy Bogiem. Dobra gawęda nie jest nigdy neutralna emocjonalnie. Albo wciąga słuchacza, albo go traci.
Nieprzypadkowo w rozmowie pojawia się także temat sztucznej inteligencji. Zdaniem dyrektora Domu Ludowego być może stanie się ona bohaterką kolejnych opowieści, ale nie zastąpi człowieka.
To gotowy pomysł na świetną godkę. O tym, jak korzystamy z nowoczesności, a czasem zapominamy o sobie
– zauważa z uśmiechem.
Sześćdziesiąt lat spotkań
Sabałowe Bajania startowały w 1967 roku jako konkurs dla gawędziarzy z regionów górskich. Pomysłodawcą imprezy był Józef Pitorak, który w tamtych latach był prezesem Domu Ludowego.
Nazwa wydarzenia wywodzi się od przydomka Jana Krzeptowskiego "Sabały", gawędziarza i pieśniarza podhalańskiego, którego postać jest dla współczesnych symbolem dawnej góralszczyzny.
Dziś Bajania są jednym z najważniejszych wydarzeń folklorystycznych w Polsce, które przyciąga twórców z różnych stron kraju. Formuła wzbogaciła przez lata się o występy śpiewaków, instrumentalistów, konkurs na mowę starosty weselnego, śpiewu drużbów weselnych i pytacy. Obecnie Festiwal rozpoczyna się paradnym przejazdem przez Bukowinę Tatrzańską, w tym roku będzie też spektakl teatralny, a poza tym koncerty, wystawy i degustacje.
Bo najważniejsze, żeby ktoś słuchał
Sabałowe Bajania nie są jedynie pielęgnowaniem przeszłości. To przestrzeń, w której tradycja nieustannie się rozwija i inspiruje kolejne pokolenia do własnych poszukiwań.
Ludzie, którzy mają dar opowiadania, zawsze byli potrzebni. Kiedyś przekazywali wiadomości ze świata, dziś pomagają zachować gwarę, pamięć i sposób patrzenia na rzeczywistość
– podkreśla Bartłomiej Koszarek.
Być może właśnie dlatego, mimo upływu sześciu dekad, Bukowina Tatrzańska co roku ponownie staje się miejscem spotkania ludzi, którzy chcą nie tylko słuchać opowieści, ale także odnaleźć w nich coś o sobie. Bo dobra gawęda zaczyna się i kończy na człowieku.