Nie każde „czuję” oznacza uczucie
Na pierwszy rzut oka może wydawać się to zaskakujące. Przecież jeśli zaczynam zdanie od „czuję”, to mówię o emocjach. W praktyce NVC sprawa wygląda trochę inaczej. Jak wyjaśnia Marta Kułaga, wiele codziennych komunikatów to nie opisy tego, co dzieje się w nas, ale interpretacje zachowań innych osób.
Kiedy mówię: „czuję, że mnie wykorzystujesz”, to tak naprawdę opowiadam o swojej interpretacji sytuacji, a nie o tym, co rzeczywiście dzieje się we mnie.
W komunikacji empatycznej staramy się dotrzeć do naszych, wewnętrznych stanów i sprawdzać, jakie potrzeby kryją się za emocjami. Pod zdaniami, w których interpretujemy zachowania naszych rozmówców kryją się przecież autentyczne doznania: złość, smutek, rozczarowanie, niepokój albo żal. Możliwości jest wiele. Dotarcie do sedna własnego przeżycia pozwala uniknąć pomyłek w interpretacji międzyludzkich kontaktów i sytuacji, kiedy oskarżamy drugą stronę o coś, co nie jest jej intencją.
Patrzenie w okno nie zawsze oznacza brak szacunku
Patrzenie przez okno w czasie rozmowy to sytuacja dobrze znana wielu osobom. Ktoś podczas rozmowy odwraca wzrok i patrzy w dal. Łatwo wtedy pomyśleć, że nas ignoruje albo lekceważy. Tymczasem rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej.
Mogę patrzeć przez okno dlatego, że łatwiej mi wtedy analizować to, co słyszę, albo dlatego, że ten widok mnie uspokaja.
Właśnie dlatego w Porozumieniu Bez Przemocy ważne jest oddzielenie obserwacji od interpretacji. Faktem jest, że ktoś spojrzał w inną stronę. Dopiero później pojawia się znaczenie nadane temu zachowaniu.
Od interpretacji do potrzeb
W trudnych sytuacjach powraca podstawowy element metody NVC, czyli cztery kroki komunikacji. Najpierw obserwacja, potem uczucie, następnie potrzeba i dopiero na końcu prośba. To droga, dzięki której jest szansa, że powrócimy do kontaktu z sobą i rozmówcą.
Jeżeli czegoś nie wiemy, to nasz mózg konstruuje bardzo dużo myśli, domysłów i interpretacji.
Zamiast zakładać, że ktoś nas odrzuca albo nie szanuje, można sprawdzić, czego w tej sytuacji potrzebujemy. Czasem będzie to kontakt, czasem jasność, a czasem zwykłe pytanie skierowane do drugiej osoby, co się teraz dzieje.
Porozumienie nie oznacza zgody na wszystko
Porozumienie Bez Przemocy nie jest metodą, która zachęca do wytrzymywania każdej sytuacji albo ciągłego tłumaczenia innych ludzi. Kontakt z własnymi uczuciami ma też pomagać w stawianiu granic.
Jest bardzo wiele rzeczy, których nie możemy kontrolować w życiu, ale mamy bardzo dużo wyboru w tym, co zrobimy z tym, co słyszymy i czego doświadczamy.
Czasem odpowiedzią ciekawość wobec drugiej osoby. Innym razem prośba, wycofanie się z kontaktu albo jasne „stop”. Celem tej metody nie jest bycie miłym za wszelką cenę, tylko budowanie większej świadomości tego, co dzieje się w relacji i w nas samych.
Rozróżnienie uczuć od uczuć rzekomych ma służyć budowaniu dialogu, docieranie do potrzeb i szukania strategii na ich zaspokojenie.