-
Rosja i Białoruś stosują strategię zastraszania, by osłabić polskie społeczeństwo i zwiększyć podatność na manipulację.
-
Kreml nie tworzy narracji od zera — wykorzystuje istniejące wydarzenia, przeinaczając je w ramach działań informacyjno-psychologicznych.
-
Potencjalny sabotaż na torach byłby nowym, groźniejszym etapem działań hybrydowych, z bezpośrednim zagrożeniem życia obywateli.
-
Rosyjska taktyka opiera się na modelu „podpalacza-strażaka”: najpierw generuje lęk, a potem wskazuje rozwiązania korzystne dla siebie.
-
Polskie społeczeństwo wykazuje odporność na panikę, choć nie jest całkowicie wolne od wpływu dezinformacji.
- A
- A
- A
„Mamy się bać". O tym, jak Rosja chce nas zmusić do emocjonalnej kapitulacji
Rosja testuje naszą odporność, uderzając tam, gdzie najłatwiej zranić: w poczucie bezpieczeństwa. Sabotaże, dezinformacja, podszywanie się pod „pokojowe inicjatywy” — to ma nas zmusić do emocjonalnej kapitulacji. O tym, co się wydarzyło na torach kolejowych, i na co jeszcze musimy się przygotować, rozmawiamy z dr. Michałem Markiem z NASK, założycielem Fundacji Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa.Eksplozja zniszczyła tory kolejowe na trasie Warszawa-Lublin w pobliżu wsi Mika. Do podobnego zdarzenia doszło także kawałek dalej na południowy wschód. Premier Donald Tusk poinformował, że prawdopodobnie doszło do aktu dywersji.
Dywersja jako element strategii strachu
Dr Michał Marek podkreśla, że jednym z kluczowych celów działań rosyjskich i białoruskich jest wpływanie na emocje Polaków poprzez strach. Rosja od lat stosuje działania informacyjno-psychologiczne, które mają nas osłabić emocjonalnie, uczynić bardziej podatnymi na manipulację i wywołać nieufność wobec instytucji państwa.
My po prostu mamy się bać. (…) Ludzie, którzy się boją, którzy są zastraszeni, są łatwiejsi w manipulowaniu
- tłumaczy gość Radia Kraków.
Dr Marek zaznacza, że Rosjanie nie są wszechpotężni - nie tworzą większości narracji od zera. Ich siła polega na tym, że potrafią wykorzystać istniejące sytuacje, wydarzenia czy wypowiedzi, nadać im nowy, często zmanipulowany kontekst. To właśnie „real-time manipulation” (manipulacja w czasie rzeczywistym) - szybkie wchodzenie w bieżące wydarzenia, przeinaczanie ich i rozdmuchiwanie w internecie.
Rzadko tworzą coś od podstaw. Najczęściej wykorzystują niezależne od siebie wydarzenia, którymi manipulują, którym nadają inny kontekst. (…) W ten sposób formowane są umysły Polaków
- dodaje dr Marek.
Sabotaż jako nowy etap działań hybrydowych
Rosyjska strategia wobec Polski nie kończy się na wzbudzaniu strachu - to tylko pierwszy etap. Kolejny polega na wprowadzaniu do debaty publicznej inicjatyw „pseudopokojowych”, organizowanych przez osoby działające jako agenci wpływu. Ich zadaniem jest przekonywanie Polaków, że napięcia i zagrożenia znikną, jeśli osłabimy wsparcie dla Ukrainy lub przyjmiemy bardziej ugodową postawę wobec Rosji. To działanie dwutorowe: najpierw emocjonalna destabilizacja, potem podsuwanie „rozsądnego wyjścia”, które jest w rzeczywistości zgodne z interesem Kremla.
Rosja od lat stosuje ten sam wzorzec działań: poprzez demonstrację siły i kontrolowaną eskalację stara się złamać wolę obrony społeczeństw, zanim jeszcze rozpocznie klasyczne działania militarne. Dr Marek przypomina, że podobne mechanizmy stosowano wobec Ukrainy — zarówno przed 2014 rokiem na wschodzie kraju, jak i tuż przed pełnoskalową inwazją w 2022 roku. To była gra na emocjach: wywołać wrażenie przytłaczającej przewagi militarnej, doprowadzić ludzi do poczucia bezsilności, a władze do myślenia o kapitulacji jako o „mniejszym złu”. Ekspert zauważa, że dziś te same wzorce mogą być stosowane wobec Polski:
Nie bez powodu Rosjanie eksponowali transport sprzętu wzdłuż granicy ukraińskiej. Nagrywali i pokazywali nawet kilkukrotnie te same transporty z innej perspektywy, aby wzbudzać w Ukraińcach strach, że nad granicę zjeżdżają tysiące czołgów i setki tysięcy żołnierzy.
Czy to działa? O odporności polskiego społeczeństwa
Choć Rosja intensywnie próbuje wpływać na emocje Polaków i kształtować poczucie zagrożenia, dr Marek podkreśla, że w sytuacjach kryzysowych społeczeństwo wykazuje dużą odporność. Nie ulegamy masowej panice, nie reagujemy histerycznie, a w obliczu realnych incydentów zachowujemy racjonalność. To ważny element odporności państwa - pokazuje, że mimo wszechobecnej propagandy Polacy potrafią odróżnić fakty od manipulacji i nie dają się tak łatwo wyprowadzić z równowagi:
W sytuacjach mocno kryzysowych nasze społeczeństwo zachowuje racjonalne podejście. Podczas kryzysu dronowego nie doszło do paniki, kolejek na stacjach benzynowych ani masowego wyciągania gotówki z bankomatów.
Komentarze (1)
Najnowsze
-
22:05
Zabijanie w białych rękawiczkach. O micie „gospodarki łowieckiej”
-
21:34
Tragedia w Olkuszu - w pożarze przyczepy zginęła kobieta
-
21:22
Sześcioro dzieci jednego dnia! Baby boom w tarnowskim szpitalu
-
21:08
Alert RCB: kiedy dostajemy SMS i kto naprawdę go wysyła
-
20:29
Aktywiści: chcemy linii kolejowej do Trzebinii. Ministerstwo: szukajcie pieniędzy w regionie
-
20:15
Muzeum Krakowa zamknęło jeden z oddziałów - nie odwiedzicie już Domu Zwierzynieckiego
-
19:23
10 procent pojazdów poza normą. Pierwsze dane ZDMK o Strefie Czystego Transportu w Krakowie
-
18:04
Ampfutboliści powalczą o pierwsze w tym sezonie trofeum! "Myślę, że Wisła pokaże jeszcze więcej niż przed rokiem"
-
17:10
Zderzenie trzech samochodów na Zakopiance. Były utrudnienia w ruchu
-
16:45
Szukają rąk do... tulenia. Pogotowie kangurowe pomaga noworodkom w Chrzanowie
-
15:59
Przychodzi ksiądz po kolędzie... Czy Kościół potrafi być jeszcze gościem, a nie tylko kontrolerem?
-
15:17
Pierwszy taki rok w historii krakowskiego lotniska. Europejski lider
-
14:32
Niezły budżet powiatu sądeckiego - będzie na modernizację dróg i dwa nowe mosty
-
13:30
Nowy kierunek w leczeniu raka jelita grubego. Badania krakowskich naukowców dają nadzieję