"Za ewidentne działania Federacji Rosyjskiej obarczamy winą Ukrainę. To sukces rosyjskiej propagandy” – ocenia w Radiu Kraków Michał Fedorowicz z Europejskiego Kolektywu Analitycznego Res Futura. Zdaniem eksperta Polska wchodzi w trzecią fazę wojny informacyjnej, która może zagrozić polskiemu bezpieczeństwu.
-
Rosja skutecznie wykorzystuje media społecznościowe w Polsce do szerzenia narracji antyukraińskich.
-
Podczas ostatnich ataków dronów wielu internautów obarczało winą Ukrainę zamiast Rosji.
-
Rozpoczyna się trzecia faza wojny informacyjnej, której celem jest osłabienie zaufania Polaków do NATO i UE.
-
Ekspert podkreśla konieczność edukacji i przypominania, że bezpieczeństwo Polski zależy od sojuszy i wsparcia Ukrainy.
Posłuchaj rozmowy
Polska przegrywa drugą fazę wojny informacyjnej
„Kompletnie nie zaakceptowaliśmy rosyjskiej propagandy na początku wojny, ale dziś trendu nie da się już odwrócić” – mówi Michał Fedorowicz.
Według eksperta Rosji udało się w mediach społecznościowych przekonać znaczną część Polaków, że Ukraina powinna się poddać, a Polska nie powinna jej wspierać.
Dezinformacja oskarża Ukrainę
Fedorowicz podkreśla, że podczas ostatnich ataków dronów z Białorusi aż 40% komentarzy w polskim internecie obarczało winą Ukrainę, a tylko 36% Rosję. „Za ewidentne działania Federacji Rosyjskiej obarczamy winą Ukrainę. To sukces rosyjskiej propagandy” – zaznacza.
Zobacz także:
Dezinformacja wokół dronów: jak odróżnić fakty od fake newsów?
Trzecia faza wojny informacyjnej
Nowa narracja Kremla ma przekonać Polaków, że NATO i Unia Europejska nie pomogą, a Polska zostanie sama.
„Jeżeli zaczniemy w to wierzyć, to architektura naszego bezpieczeństwa stanie się fikcją” – ostrzega ekspert.
Edukacja i przypomnienie roli sojuszy
Fedorowicz zwraca uwagę, że młodsze pokolenia mogą nie doceniać roli NATO i Unii Europejskiej, bo dorastały w czasach, gdy Polska była już ich częścią. „To rola mediów, by edukować i przypominać, czym jest bezpieczeństwo narodowe i kim są nasi sojusznicy” – mówi.
Polecamy:
Jak sami zwiększamy w sieci zasięgi Kremla. "Działania Rosji nakładają się na aktywność polskich użytkowników"