W wyborach prezydenckich w Krakowie Michał Drewnicki, kandydat Prawa i Sprawiedliwości, popierany także przez Rozwój Plus, kończy wyścig na trzecim miejscu z poparciem przekraczającym 17%. Czuje pan coś w rodzaju schadenfreude? Dwa lata temu miał pan lepszy wynik.
- Nie czuję. Ja jestem człowiekiem, który sprzyja prawicy. Naszym przeciwnikiem jest słaby rząd Donalda Tuska. To dobry wynik Michała, ale słaby PiS. W dużych miastach PiS mocno traci. My stanowimy alternatywę dla tych, którzy nie chcą drugiej kadencji Tuska, ale nie są przekonani do głosowania na PiS. Stąd projekt Rozwój Plus. Oferujemy konkretne rozwiązania gospodarcze i programowe.
Michał Drewnicki otrzymuje około 15 tysięcy głosów mniej niż pan dwa lata temu. Dlaczego 15 tysięcy głosów mniej? Co się dzieje?
- Ja cenię Michała Drewnickiego. Miał bardzo dobrą kampanię. Może nie oparł się na ludziach, którzy by mu gwarantowali lepszy wynik. To dobry wynik Michała Drewnickiego, ale PiS nie ma się z czego cieszyć. My też się nie cieszymy. Wyborców w dużych miastach będzie trzeba odbijać. To ważni wyborcy, ale nasz program gospodarczy, społeczny Rozwoju Plus, program samorządowy... Ostatnio była wielka konferencja z udziałem 600 samorządowców. Jest miejsce, żeby tworzyć nowe spojrzenie. PO i PiS w Krakowie łącznie mają poniżej 50%. Jest szansa na nowy byt samorządowy i polityczny.
Może przeszkodziły Michałowi Drewnickiemu pana ciepłe słowa Łukaszu Gibale? Część prawicy zagłosowała na Łukasza Gibałę, a nie na Michała Drewnickiego, popieranego oficjalnie przez Rozwój Plus. Pan bardzo dobrze się wypowiadał przecież o szefie Krakowa dla Mieszkańców.
- Powiedziałem, że trzymam za niego kciuki. On ma ciekawy program. Mamy też Monikę Piątkowską. Nie wierzą w nią nawet działacze PO. Widział pan taki tekst Gazety Wyborczej? Ja rzadko cytuję teksty Gazety Wyborczej. „Donald Tusk rozgonił struktury partyjne w Małopolsce.
Ludzie nie chcą pracować na Piątkowską. Koalicja Obywatelska w Krakowie ma poważny problem. Doły partyjne nie chcą pracować na Monikę Piątkowską”. Ja to potwierdzam. To kandydatka ogłoszona w Warszawie.
To wiemy. Rozwój Plus będzie namawiał, by głosować na Łukasza Gibałę?
- Rozwój Plus daje alternatywę. To nie są wymarzeni dla nas kandydaci, ale Łukasz Gibała ma lepszy program. Patrzymy na program, nie na poglądy. Kraków to nie jest arena walki politycznej. To arena walki dla mieszkańców.
Nie wiem, co konserwatysta widzi w jawnym progresywiście, Łukaszu Gibale...
- Sama Monika Piątkowska powiedziała w niedzielę, że jej serce jest po lewej stronie. Wykluczyła elektorat centroprawicowy i prawicowy. Dzisiaj Gibała, jak będzie chciał zdobyć serca wyborców centrowych, musi im coś zaoferować. Musi to być coś samorządowego. Co innego polityka ogólnopolska i chociażby wprowadzanie przez rząd Donalda Tuska niezgodnych z przepisami kwestii dotyczących chociażby transkrypcji, a co innego troska…
Transkrypcja za Łukasza Gibały będzie w Krakowie.
- Tego nie wiem.
Mówił o tym. Mimo, że chciał odgrodzić kordonem sanitarnym Prawo i Sprawiedliwość? Łukasz Gibała był posłem Ruchu Palikota i szefem krakowskiej Platformy Obywatelskiej.
- Wie pan, co mówi Pismo Święte? Większa radość z jednego grzesznika, który się nawróci, niż z 99 sprawiedliwych.
Nawrócił się Łukasz Gibała?
- Monika Piątkowska, jakby została prezydentką, to utrwalenie ekipy Miszalskiego w magistracie, przyklepanie kolesiostwa. Aleksander Miszalski mógłby być rozdającym karty w magistracie. Od tego Monika Piątkowska się nie odcięła. Bardzo dobry ruch, żeby na stanowiskach prezydentów nie było działaczy partyjnych. O tym mówi Gibała.
To poważne, że Rozwój Plus nie wystawił w Krakowie żadnego kandydata? Rozumiem, że to wynikało ze strachu, że w tej rywalizacji z Prawem i Sprawiedliwością kandydat Rozwoju Plus wypadnie dużo gorzej.
- Nie. My nie czekaliśmy na wyrzucenie z PiS. Nie budowaliśmy struktur. Zostaliśmy tym zaskoczeni. Jesteśmy na etapie tworzenia struktur. Był ogłoszony kandydat. Wybory miały być wcześniej, rząd Tuska czekał, KOD to opóźniał, żeby Monika Piątkowska mogła zabłysnąć.
Mówi pan o wypchnięciu z Prawa i Sprawiedliwości. Przemysław Czarnek mówi, że rozmawia z czterema posłami Rozwoju Plus, którzy chcą wrócić do Prawa i Sprawiedliwości. Jeden nawet wrócił, złożył samokrytykę i już jest w PiS-ie ponownie. Zna pan te osoby?
- My rozmawiamy w Rozwoju Plus. Mamy ponad 40 posłów. Jest senator Bernacki, europosłowie. Ufamy sobie. PiS próbuje wyciągnąć kogoś. Nie powinniśmy widzieć wroga w sobie. Rozwój Plus nie widzi wroga w PiS. Osobliwa była jednak wypowiedź profesora Czarnka, że Rozwój Plus powinien popierać Michała Drewnickiego, a chwilę wcześniej posłowie PiS mówili, że jesteśmy dogadani z Donaldem Tuskiem.
Przemysław Czarnek mówił, że politycy Rozwoju Plus zostali wystrychnięci na dudka. Rozumiem, że przez Mateusza Morawieckiego?
- Nic takiego. Najmocniejsza kartą w polskiej polityce gospodarczej jest Mateusz Morawicki. Nikt tego nie zmieni. Czemu Konfederacja nie zarejestrowała kandydata? My odpowiedzialnie chcemy podchodzić do wyborów samorządowych. Mniej polityki, więcej serca. Jednym z postulatów zgłaszanych podczas kongresu samorządowego było odpartyjnienie samorządu. Między innymi to, żeby kandydaci na prezydentów, burmistrzów, wójtów nie mogli startować z komitetów partyjnych.
Którzy samorządowcy z Małopolski dołączą do Rozwoju Plus?
- Jest kilku. W Olkuszu jest klub Rozwój Plus. Są też samorządowcy z Wolbromia, z Gródka nad Dunajcem, jest burmistrz Trzebini. Liczba samorządowców rośnie. Cieszę się. Mamy dobrą ofertę dla samorządów. Mamy prosty przekaz dla mieszkańców. Powrót Rozwoju Plus do władzy to także przywrócenie wielkich projektów inwestycyjnych - kiedyś Programu Inwestycji Strategicznych Mateusza Morawieckiego, dzisiaj Polski Jednej Prędkości. To będzie służyło społeczności lokalnej.
Powrót Rozwoju Plus do PiS, śladem Zbigniewa Ziobry?
- Tego nie planujemy. Chcemy budować swoją formację. Kładka otwierana w niedzielę to zasługa rządu Mateusza Morawieckiego. Tak samo Centrum Muzyki dostało 99 milionów dofinansowania. Jak Tusk na tym nieudanym spotkaniu z Piątkowską w Hucie chwali się, że 90 milionów trafi do Krakowa z opłaty, to jest to żałosne. Jednym programem Mateusz Morawiecki więcej przekazał środków do Krakowa.