Zamrożenie nie zawsze widać
Ucieczka i atak są stosunkowo łatwe do rozpoznania. Możemy odpowiedzieć agresją albo wycofać się z sytuacji. Zamrożenie jest znacznie bardziej podstępne. Katarzyna Mroczek zwraca uwagę, że możemy nawet nie zauważyć, kiedy się w nim znajdujemy. Stan zamrożenia może być zupełnie niezauważony i możemy w nim trwać czasem przez całe tygodnie, nawet miesiące. To reakcja naszego organizmu na poczucie zagrożenia, podobnie jak ucieczka czy atak. Nie jest więc oznaką słabości, przeciwnie, jest jednym ze sposobów, w jaki system nerwowy próbuje nas chronić. Dobrym przykładem jest sytuacja, którą zna wiele osób ze szkoły. Stajemy przed tablicą, nauczyciel zadaje pytanie, a w głowie nagle pojawia się pustka. Wiedza, którą jeszcze chwilę wcześniej mieliśmy, znika.
W każdej sytuacji zagrożenia następuje tak zwane odcięcie i nie mamy wtedy dostępu do naszych zasobów
-tłumaczy trenerka.
Problem nie polega więc na tym, że czegoś nie wiemy. W stresie możemy po prostu stracić dostęp do tego, co już potrafimy.
Jedno zdanie może zostać z nami na lata
Zamrożenie nie musi być związane wyłącznie z jednym spektakularnym wydarzeniem. Czasem jego źródłem jest pozornie drobne doświadczenie z dzieciństwa, które dla dorosłego może wydawać się nieistotne, ale dla dziecka ma ogromną wagę. Szczególnie wtedy, gdy pochodzi od osoby będącej autorytetem. Jedno zdanie wypowiedziane przez kogoś, kto dla dziecka jest ważny, może stać się przekonaniem, które będzie towarzyszyć przez lata. Podobne mechanizmy mogą działać również w dorosłym życiu. Ktoś zadaje nam pytanie, szef pojawia się w pokoju, mamy coś powiedzieć przed grupą i nagle nie możemy znaleźć właściwych słów.
Jakże często się zdarza, że kiedy jesteśmy w trakcie jakiejś rozmowy, to zapominamy słów, a potem one do nas wracają
- zauważa gościni Radia Kraków
Czasem najlepsza riposta albo prosta odpowiedź pojawia się dopiero wtedy, kiedy zagrożenie już minęło.
Najpierw zauważyć i nazwać.
Skoro zamrożenie jest reakcją organizmu, nie zawsze możemy po prostu zdecydować, że od tej chwili przestajemy się bać. Możemy jednak nauczyć się rozpoznawać własne schematy. Pomocna może być uważność na to, co dzieje się z naszym ciałem. Napięcie, szybsze bicie serca, uczucie gorąca, pustka w głowie, trudność z mówieniem często towarzyszą utracie dostępu do własnych możliwości. Są to sygnały, którym warto się przyglądać.
Warto zauważyć, kiedy nas coś takiego spotyka i zaobserwować, jak szybko wracam do stanu równowagi
- mówi Katarzyna Mroczek.
Istotne jest nie tylko samo rozpoznanie zamrożenia, ale również sprawdzenie, co pomaga nam z niego wyjść. Szczególnie ważne jest przy tym, by nie dokładać sobie kolejnej warstwy presji. Łagodność dla siebie może być znacznie bardziej pomocna niż zmuszanie się do natychmiastowego pokonania lęku.
Pierwszym krokiem może być również zatrzymanie się w konkretnej sytuacji. Jeśli pytanie zadane przez drugą osobę uruchamia w nas wspomnienie szkolnego stresu, warto wziąć oddech i sprawdzić, gdzie naprawdę jesteśmy. Może to reakcja sprzed lat, a dziś wizja tablicy praz niedostatecznej oceny jest naprawdę odległa. Niewykluczone, że możemy dać sobie na zastanowienie albo wręcz odmówić odpowiedzi.
Zamiast się naprawiać, można sobie pomóc
Wychodzenie z zamrożenia nie musi oznaczać wielkiej rewolucji. Czasem zaczyna się od nazwania tego, co się z nami dzieje. Jeśli coś było trudne, można uznać ten fakt zamiast natychmiast się oceniać.
Jeżeli coś trudnego mnie spotkało, to nazwanie tego: Kasiu, to było bardzo trudne, przestraszyłaś się albo nie spodziewałaś tej sytuacji
- to jeden z przykładów łagodnego podejścia do siebie, jaki proponuje trenerka.
Pomóc może także poczucie humoru czy próba spojrzenia na trudne doświadczenie z pewnego dystansu. Ważne jest jednak, by nie zamieniać wychodzenia ze strefy komfortu w kolejną formę przemocy wobec siebie. Jeśli chcemy stopniowo oswajać sytuacje, które nas blokują, warto robić to łagodnie, z uwzględnieniem własnych możliwości. Zamrożenie jest bowiem czymś bardzo ludzkim. Wszyscy możemy stracić na chwilę dostęp do swoich zasobów, odwagi, spontaniczności czy słów. Najważniejsze może być nie to, by nigdy więcej się nie zamrozić, ale by coraz szybciej rozpoznawać ten stan i wiedzieć, co pomaga nam wrócić do siebie.
Nie ma chyba takiej osoby, która by nigdy czegoś takiego nie doświadczyła
- podkreśla Katarzyna Mroczek.
A skoro tak, warto zamiast kolejnej oceny dać sobie trochę ciepła.