Fot. Justyna Nowicka
Wystawa "Ogień w ogrodzie" współczesnej artystki Andrei Wrzeszczyńskiej, przygotowana przez Galerię Olimpia, także jest opowieścią o pożądaniu. Ale opowieścią współczesną, gdzie na ciała kobiet patrzy współczesna kobieta, która z męskim spojrzeniem podejmuje grę. Albo nawet z tym spojrzeniem próbuje się rozprawić. Bohaterki Wrzeszczyńskiej odzyskują autonomię, jednocześnie demaskując przemoc wpisaną w tradycyjne role płciowe.
- Najbardziej zależało mi na tym, aby bohaterki moich obrazów nie były bierne. Nawet jeśli ich pozy czy układ ciał mogą sugerować bierność, to w rzeczywistości to one kontrolują sytuację. Nie są marionetkami ani obiektami spojrzenia – zachowują sprawczość i świadomość własnej obecności - mówi artystka.
Fot. Justyna Nowicka
Posłuchaj podcastu Wychowanie plastyczne
Kurator wystawy Cezary Luty tłumaczy, według jakich zasad "funkcjonuje" erotyzm, którym posługuje się malarka.
- Znaczącym motywem twórczości Wrzeszczyńskiej jest erotyzm. Nie służy on jednak zaspokajaniu męskiego spojrzenia, lecz staje się narzędziem sprzeciwu wobec patriarchalnej opresji. Bohaterki Andrei, funkcjonujące jako figury femme fatale, kobiety-wampy i potworne, triumfujące fantazmaty, świadomie prowokują oraz przechwytują spojrzenie widza. Hipnotyzują, wprowadzają w erotyczny trans, by następnie odwrócić relację władzy i skierować przemoc z powrotem ku temu, kto przez wieki ją ustanawiał.
Wystawa w Galerii Olimpia to nie tylko obrazy na ścianach. Na środku artystka ustawiła fotel obserwatora - mężczyzny, który przyszedł by je oglądać.
- Chciałam zainicjować sytuację o lekko teatralnym charakterze i zainscenizować "pole patrzenia". Dlatego pojawia się fotel, który przypomina tron. Obok znajduje się stolik z kieliszkami, świecznikiem i XIX-wiecznym pistoletem – atrybutami kojarzonymi z tradycyjnym wyobrażeniem mężczyzny, który przychodzi, by dominować - mówi artystka.
I dodaje: "Najważniejsza jest jednak dla mnie przewrotność tej sytuacji. Kiedy siadam na tym fotelu i przyjmuję pozycję osoby patrzącej, widzę kobiece postaci, które nie zostały stworzone wyłącznie dla przyjemności męskiego oka. Są to akty emanujące erotyzmem i seksualnością, ale nie powielają schematów znanych z historii sztuki. Nie przedstawiam biernych, zawstydzonych kobiet, które boją się pokazać własną seksualność i pozostają jedynie powierzchownym wyobrażeniem kobiecości.
Zależało mi na ukazaniu przewrotności tej sytuacji oraz na pokazaniu, że wszystkie obrazy kobiecości tworzone przez mężczyzn są jedynie społecznymi konstruktami. Uważam, że coś takiego jak jedna, prawdziwa kobiecość czy męskość po prostu nie istnieje – istnieją jedynie kulturowe konstrukcje.
Kiedyś natknęłam się na bardzo interesującą refleksję dotyczącą tego, w jaki sposób kobiety mogą wykorzystywać własne ciało w sztuce feministycznej, nie powielając dawnych schematów. Szczególnie zapadło mi w pamięć stwierdzenie, że nagość w sztuce feministycznej funkcjonuje inaczej niż w sztuce tworzonej przez mężczyzn i dla męskiego spojrzenia. Jest obecna, ale nie służy temu samemu celowi. To, co wydaje mi się naprawdę konfrontujące dla męskiego odbiorcy, to frontalne przedstawienie kobiecego ciała. Dlatego w sztuce feministycznej tak często pojawiają się odniesienia do form waginalnych. Odbierając kobiecym strefom intymnym romantyczną aurę tajemnicy, pozbawiamy je tego, co w tradycyjnym przedstawieniu nagiej kobiety było najbardziej nęcące dla męskiego spojrzenia. Nie ma tu gry w podglądanie ani subtelnego odsłaniania. Wszystko zostaje pokazane wprost".
Andrea Wrzeszczyńska to absolwentka Wydziału Malarstwa i Rzeźby, kierunku Mediacji Sztuki, wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. W 2018 roku dyplom z wyróżnieniem w pracowni Komunikacji Twórczej prof. Eugeniusza Józefowskiego. Aneks w pracowni Fotografii Inscenizowanej prof. Piotra Komorowskiego.