Wiara, której można dotknąć
Ludowa pobożność od zawsze była związana z tym, co materialne i bliskie człowiekowi. Kapliczki przy drogach, obrazy, rzeźby świętych czy relikwie dawały poczucie obecności czegoś większego, a jednocześnie bardzo konkretnego. Jak zauważa Maciej Malczewski, od zawsze ważna była możliwość fizycznego kontaktu z miejscem lub przedmiotem kultu. To, między innymi, ciągłość kulturowa w niezwykłym traktowaniu relikwii stanowi o ich wyjątkowości i o tym, że nie pozostają zamknięte w muzeach, a wciąż są żywymi obiektami wiary. Praktyk, które można powiązać z ludową pobożnością wciąż w Małopolsce jest wiele. Pielgrzymki do Klasztoru Cystersów w Mogile, do Kalwarii Zebrzydowskiej, majówki przy kapliczkach albo modlitwa przy relikwiach świętych pokazują, że religijność ludowa nadal pozostaje ważną częścią codzienności. Jednym z najważniejszych wydarzeń, związanych z kultem relikwii jest procesja św. Stanisława. Podczas uroczystości, ulicami Krakowa niesione są najważniejsze relikwie: czaszka oraz ramię biskupa męczennika. Od 1966 roku wśród relikwii, niesionych z Wawelu na Skałkę, są także relikwie św. Wojciecha.
Pamięć zamknięta w przedmiocie
Relikwie od wieków budziły emocje, bo były czymś więcej niż tylko materialnym śladem po świętych. Dla wiernych stawały się symbolem obecności konkretnych osób, a przede wszystkim wartości przez nie prezentowanych. Oprócz motywowania ludzi w doczesnej drodze ku świętości, relikwiom przypisuje się też funkcję ochronną przed złem. W każdym kościele znajduje się relikwia, a najważniejsze z nich budowały prestiż miejsc kultu. Jak tłumaczy Maciej Malczewski, dla badaczy najważniejsza bywa dziś nie sama autentyczność kości czy fragmentu tkaniny, ale historia, która przez stulecia narosła wokół tak niezwykłego przedmiotu. Nawet jeśli współczesna nauka nie zawsze potrafi jednoznacznie potwierdzić pochodzenie szczątków, sam kult pozostaje wartością niematerialną, którą trzeba chronić.
Handel świętością trwa do dziś
Choć mogłoby się wydawać, że relikwie należą wyłącznie do historii Kościoła, w rzeczywistości nadal funkcjonują w obiegu kolekcjonerskim i aukcyjnym. Można je znaleźć na giełdach staroci, aukcjach internetowych czy w prywatnych zbiorach. Sprzedawane są zarówno historyczne relikwiarze, jak i relikwie niższych stopni, związane z konkretnymi świętymi. Gość Radia Kraków zwraca uwagę, że współczesny handel relikwiami częściej dotyczy samych relikwiarzy jako dzieł sztuki niż szczątków świętych. Jeśli zaś chodzi o same relikwie, to część z nich może być pozostałościami po fałszerstwach sprzed wieków, kiedy, np. w średniowieczu, handel „świętymi” artefaktami odbywał się na szeroką skalę. Dlatego też wiele obiektów jest trudnych do zweryfikowania. Dodatkowych problemów nastręcza fakt, że z powodu ich rangi w kulcie, z relikwii ciężko jest pobierać próbki. Z drugiej strony internet pełen jest ofert sprzedaży różańców, medalików czy dewocjonaliów, zawierających relikwie najczęściej trzeciego stopnia czyli takie, które nabrały znaczenia przez kontakt z prawdziwymi relikwiami.
Potrzeba bliskości i ochrony
Relikwie od wieków dawały ludziom poczucie bezpieczeństwa i bliskości z tym, co święte. Noszono je przy sobie, umieszczano w domach, zabierano w podróż. Czasem były to fragmenty tkanin potarte o relikwiarze, czasem grudka ziemi przywieziona z miejsca pielgrzymkowego, a czasem niewielkie krzyżyki ukrywające święte szczątki. Ludzie chcieli mieć takie coś, co mogli po prostu w ręku ścisnąć w momencie, kiedy było im ciężko. Właśnie dlatego relikwie tak mocno zakorzeniły się w ludowej religijności. Były czymś namacalnym w świecie pełnym niepewności. I choć dziś część z nich trafia do muzeów albo kolekcji prywatnych, wiele nadal pozostaje w codziennym użyciu, w kościołach, domach i przydrożnych kapliczkach, gdzie wiara wciąż spotyka się z potrzebą dotyku, pamięci i obecności