Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Posłuchaj rozmowy Jacka Bańki z Markiem Zuberem.
Podatek od nadzwyczajnych zysków czy ustawowa marża?
Marek Zuber z Akademii WSB lepiej ocenia rządowy pomysł opodatkowania nadzwyczajnych zysków firm paliwowych niż prezydencką propozycję ustawowego ograniczenia marż. Tłumaczy, że przy stałej marży trzeba przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie, na jakim poziomie ją ustalić. Cena ropy szybko się zmienia – w czasie rozmowy baryłka ropy Brent kosztowała około 102 dolarów, kilka dni wcześniej było to 108 dolarów, a trzy tygodnie wcześniej mniej niż 100 dolarów.
Rządowa propozycja opiera się na porównaniu marży procentowej z poziomem historycznym. Za zaletę tego rozwiązania Zuber uważa wykorzystanie wcześniejszych danych rynkowych zamiast ustalania jednej kwotowej marży przy zmieniających się cenach surowca.
Bierzemy historyczną marżę z zeszłego roku. Jeżeli w tym roku firmy generują wyższą marżę, to 60 procent z tej nadwyżki ma zostać zapłacone w formie podatku
- przekonuje ekonomista.
Prezydencka propozycja ma jednak – jak zaznacza Zuber – istotną przewagę. Ustawowy limit marży ograniczałby możliwość przerzucenia dodatkowych kosztów na klientów. Przy podatku od nadzwyczajnych zysków takie ryzyko pozostaje.
W przypadku Orlenu sytuacja jest szczególna, bo państwo ma możliwość korzystania z narzędzi właścicielskich. Zdaniem Zubera minister aktywów państwowych mógłby zareagować, gdyby spółka próbowała przenieść koszt podatku na kierowców.
- To jest ręczne sterowanie, ja to rozumiem, ale sytuacja jest nadzwyczajna, tak jak cała ta ustawa jest nadzwyczajna – mówi Zuber
Spór o działanie prawa wstecz
Jednym z argumentów prezydenta Karola Nawrockiego i jego otoczenie przeciwko rządowej propozycji jest zarzut działania prawa wstecz. Nowy podatek miałby bowiem objąć także zyski, które firmy już osiągnęły.
Zuber nie rozstrzyga, czy taki mechanizm byłby zgodny z prawem. Podkreśla, że to pytanie do prawników, a sam spotkał się z różnymi ocenami tej kwestii. Proponuje jednak rozwiązanie, które pozwoliłoby uniknąć podobnej wątpliwości w przyszłości: przepisy dotyczące ponadnormatywnych zysków osiąganych dopiero po wejściu ustawy w życie.
Gdyby taka ustawa została przyjęta na przykład w czerwcu czy w lipcu, to teraz Orlen i dziesiątki innych spółek generują te podwyższone zyski i nie mielibyśmy w ogóle problemu, jeśli chodzi o tego typu wątpliwości
- tłumaczy.
Ekonomista zwraca uwagę, że taki mechanizm miałby znaczenie zwłaszcza wtedy, gdyby w kolejnych miesiącach ropa nadal była droga, a firmy paliwowe osiągały dzięki temu wyższe marże. Podatek obejmowałby wtedy dochody powstałe już po wejściu przepisów w życie.
Zuber proponuje więc rozdzielenie zysków już osiągniętych od tych, które firmy paliwowe mogą wypracować w przyszłości. Jednocześnie przekonuje, że przyszłe dodatkowe wpływy można byłoby wykorzystać do finansowania programu obniżającego ceny paliw.
– Dwie ustawy, z których jedna dotyczy tego, co było wcześniej, druga tego, co ma być, i z tej drugiej finansujemy trzecią wersję programu CPN – proponuje Zuber.
Ekonomista podaje przykład przepisów obowiązujących od 1 października. Jeżeli po tej dacie ropa kosztowałaby 103, 104 czy 105 dolarów za baryłkę, a wysokie ceny surowca przełożyłyby się na ponadnormatywne zyski firm paliwowych, część tych pieniędzy trafiałaby do państwa i mogłaby finansować CPN 3.
Jeżeli natomiast firmy zareagowałyby obniżeniem marż i nie osiągały dodatkowych zysków, nie byłoby wpływów z nowego podatku, ale mniejsza byłaby też presja na ceny paliw. Zdaniem Zubera sytuację można byłoby obserwować na bieżąco i odpowiednio reagować.
Rozdzielenie obu regulacji pozwoliłoby również oddzielić spór o opodatkowanie już osiągniętych zysków od przepisów na przyszłość. W przypadku tych drugich nie byłoby – jak tłumaczy Zuber – argumentu dotyczącego działania prawa wstecz.
„Nie ma tak naprawdę rozmowy” między rządem a prezydentem
Dyskusja o sposobie obniżenia cen paliw ma również wymiar polityczny. Rząd proponuje podatek od nadzwyczajnych zysków i wiąże jego wprowadzenie z kolejną odsłoną programu CPN. Prezydent odpowiada projektem ustawowego ograniczenia marż firm paliwowych.
Zuber przekonuje, że część różnic można byłoby usunąć, gdyby obie strony uzgodniły przynajmniej rozwiązanie dotyczące przyszłych zysków:
Mam wrażenie, że cały czas problem polega na tym, zresztą tak jak z wieloma innymi rzeczami, że nie ma tak naprawdę rozmowy między tymi dwoma siłami politycznymi, czyli rządem i prezydentem. To wszystko byłoby naprawdę o wiele łatwiejsze.
Jego propozycja nie wymagałaby przy tym rozstrzygnięcia całego obecnego sporu. Przepisy dotyczące przyszłych ponadnormatywnych zysków mogłyby funkcjonować niezależnie od tego, co stanie się z podatkiem obejmującym dochody osiągnięte wcześniej.
Przy cenie ropy Brent wynoszącej około 102 dolarów za baryłkę olej napędowy nie powinien przekroczyć 10 zł za litr – ocenia Zuber. Zastrzega jednak, że cena diesla zależy nie tylko od notowań ropy.
Znaczenie ma również dostępność gotowego produktu. Zuber mówi o niedoborze oleju napędowego związanym między innymi z ukraińskimi atakami na instalacje naftowe. Zwraca jednak uwagę, że nie jest to jedyne źródło wysokich cen. Gdyby ropa Brent kosztowała około 65 dolarów za baryłkę zamiast ponad 100 dolarów, diesel nadal mógłby być droższy od benzyny, ale kosztowałby o około 2–2,5 zł mniej.
Jeśli cena ropy utrzyma się powyżej 100 dolarów za baryłkę, ekonomista opowiada się za uruchomieniem kolejnej odsłony programu CPN. Zastrzega przy tym, że sytuacja na rynku może szybko się zmienić.
– Na dzisiaj ta wizja 10 złotych za olej napędowy nam się trochę oddaliła. Nawet jeżeli CPN nie wejdzie w życie – mówi Zuber.
Ekonomista zwraca też uwagę na ograniczenie poprzedniej odsłony programu. Obniżka ceny na stacjach pomagała konsumentom, ale bez zmniejszenia akcyzy nie obniżała kosztów paliwa ponoszonych przez firmy:
To było coś dobrego dla konsumentów, bo mniej płacili, ale z punktu widzenia przedsiębiorcy bez obniżenia akcyzy był to jednak program neutralny.
Wysokie ceny paliwa nadal mogły więc zwiększać koszty działalności przedsiębiorstw, a w konsekwencji przekładać się na ceny transportu, towarów i usług.