Honeypot oznacza niezwykle popularne miejsce przyciągające ogromne rzesze turystów. Lgną oni, niczym pszczoły do miodu, do dodatkowych miejsc wypoczynkowych na szlakach, atrakcyjnych punktów widokowych czy miejsc, gdzie sprzedaje się pamiątki. Wszystko po to, aby tak manipulować ruchem turystycznym, żeby ochronić cenne przyrodniczo miejsca i gatunki. Takie punkty docelowe, które generują potężny ruch, odciążają tym samym inne, mniej znane regiony. Skierowanie masowego ruchu w wyznaczone strefy pozwala chronić unikalne ekosystemy.
Problem nadmiernego ruchu turystycznego w miejscach objętych ochrona narasta. Wykazano, że schodzenie ze szlaków jest zjawiskiem masowym, przekraczającym 30% liczby osób odwiedzających obszary chronione w sezonie letnim oraz dotyczy ponad 90% narciarzy korzystających z sezonu zimowego. Oznacza to, że mamy do czynienia z dziesiątkami, a nawet setkami tysięcy ludzi łamiących przepisy poruszania się po parkach narodowych. To rodzi konflikty między administracją obszarów chronionych i przyrodnikami z jednej strony, a organizacjami turystycznymi, narciarskimi i turystami z drugiej. Już podnoszone są głosy, aby ograniczyć ruch turystyczny w szczególnie cennych przyrodniczo miejscach.