„Dzika banda”, czyli przedszkole w środku lasu. Rozmowa z Maliną Prześlugą i Pawłem Kuźmą
Zwierzęta, które mają bardzo ludzkie problemy
Rachel Bright stworzyła świat zwierzęcych bohaterów, którzy mierzą się z emocjami doskonale znanymi dzieciom: samotnością, zazdrością, lękiem przed odrzuceniem czy potrzebą akceptacji. Malina Prześluga, przygotowując tekst „Dzikiej bandy”, postanowiła jednak nie przenosić na scenę jednej z jej książek, lecz stworzyć własną historię inspirowaną sposobem myślenia brytyjskiej autorki.
– Książki Rachel Bright to jednostkowe historie pojedynczych bohaterów. W jednej książce jest jedna sprawa do załatwienia, jedno zwierzątko, jeden problem. To byłoby trochę za mało na ten rodzaj teatru, o jaki nam chodziło – wyjaśnia pisarka.
Dlatego zamiast pojedynczego bohatera pojawiła się cała społeczność zwierząt, z których każde ma własne trudności, przyzwyczajenia i potrzeby. Autorka zdecydowała się również osadzić opowieść w świecie bliższym polskim dzieciom.
– Chciałam, żeby to nie były żyrafy, kojoty i żółwie, tylko zwierzęta, które możemy spotkać, wychodząc z domu. Żeby to była rzeczywiście społeczność. W zasadzie ta dzika banda to taka grupa przedszkolaków.
Las stał się więc metaforą przedszkola – miejsca, w którym spotykają się różne temperamenty, rodzą się przyjaźnie, pojawiają konflikty i gdzie każde dziecko musi znaleźć swoje miejsce.
Co się stanie, kiedy pojawi się ktoś nowy?
Bohaterowie „Dzikiej bandy” tworzą pozornie uporządkowany świat. Mają swoich przyjaciół, ustalone relacje i przyzwyczajenia. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy w lesie pojawia się nowy członek społeczności.
Malina Prześluga celowo połączyła zwierzęta w pary, aby pokazać, jak obecność kogoś nowego może zachwiać dotychczasowymi relacjami.
– Kiedy wszyscy są sparowani i nagle pojawia się ktoś nowy, może nastąpić jakieś przetasowanie. To w naturalny sposób budzi nasz lęk – tłumaczy autorka.
Jedną z takich par tworzą wilczek i ślimak. Pierwszy zawsze chce wygrywać, dominować i być przed wszystkimi. Drugi jest jego całkowitym przeciwieństwem – spokojnym, kontemplacyjnym stworzeniem, któremu dobrze jest tak, jak jest.
Jest również rodzeństwo lisów. Choć bliźniaki wyglądają identycznie i mają wszystko po równo, nieustannie ze sobą rywalizują. Każde jest przekonane, że drugie ma lepiej.
– Na takich figurach podobieństw i różnic chciałam budować całą bandę – opowiada Prześluga.
W ten sposób powstała opowieść nie tylko o emocjach poszczególnych bohaterów, lecz także o mechanizmach funkcjonowania dziecięcej grupy. O zazdrości, rywalizacji, przywiązaniu i niepewności, która pojawia się wtedy, gdy dotychczasowy porządek zostaje naruszony.
Dialogi podsłuchane w przedszkolu
Jak opowiedzieć o dziecięcych emocjach, nie popadając w infantylność ani moralizatorstwo? Malina Prześluga przyznaje, że niezwykle pomocne okazało się jej doświadczenie rodzicielskie.
– Mój syn jest teraz w drugiej klasie podstawówki, ale ja mam całe przedszkole przerobione. Tę grupowość, tę społeczność, w której różnie bywa, te wszystkie konflikty – mówi pisarka.
Wiele dialogów w „Dzikiej bandzie” ma swoje źródło w autentycznych dziecięcych rozmowach, które autorka zapamiętała podczas przedszkolnych lat syna.
– Starałam się, żeby dialogi poszczególnych postaci były często cytatami z tych przedszkolnych przekomarzeń i rozmów. Potrafię pewne rzeczy podsłuchać, zapamiętać, a potem bezczelnie wykorzystać w pisaniu.
Tak powstała między innymi kłótnia lisiego rodzeństwa, oparta na rzeczywistych sprzeczkach dzieci. Dzięki temu zwierzęcy bohaterowie mówią językiem, który młodzi widzowie doskonale rozpoznają.
Teatr, z którego dzieci mają wychodzić z uśmiechem
Dla Pawła Kuźmy „Dzika banda” jest debiutem reżyserskim. Jak przyznaje, tekst Maliny Prześlugi od początku podpowiadał mu sposób opowiedzenia tej historii na scenie.
– Tekst jest tak napisany, że sam się niesie. Nie trzeba karkołomnych popisów ani niczego dodawać. Starałem się stworzyć ten świat, który tam jest: las i dziką bandę mierzącą się z problemem nowego członka społeczności.
Reżyserowi zależało przede wszystkim na stworzeniu kolorowego, dynamicznego przedstawienia, które dostarczy dzieciom radości. Inspiracją były również obserwacje jego własnych dzieci – dwu- i czterolatka.
– Często spektakle dla dzieci próbuje się robić w taki moralizatorski sposób. Ale nie ze mną! Chcę oczywiście, żeby widz z czymś wyszedł. A mianowicie z uśmiechem. Największym komplementem będzie, jeśli dzieci powiedzą: mamo, tato, ja chcę jeszcze raz.
Kuźma podkreśla, że teatr dziecięcy daje twórcom szczególną możliwość budowania opowieści, po których zarówno mali, jak i dorośli widzowie mogą poczuć się lepiej.
– Chciałbym, żeby po tym spektaklu została taka myśl, że będzie dobrze.
Kolorowy las, muzyka i jeleń niczym Elvis Presley
Ważnym elementem przedstawienia jest jego strona wizualna. Scenografię i lalki zaprojektował Igor Fijałkowski, muzykę skomponował Michał Wereda, a za reżyserię i choreografię odpowiada Paweł Kuźma.
Twórcy chcieli stworzyć baśniowy świat, ale jednocześnie zadbać o to, by zwierzęcy bohaterowie byli bliscy dzieciom. Dlatego mają nie tylko charakterystyczne cechy osobowości, lecz także własne ubrania, fryzury, mimikę i sposób poruszania się.
Malina Prześluga podkreśla, że ostateczny kształt każdej postaci jest wynikiem współpracy autorki, reżysera, aktorów i scenografa.
– Czasami podczas pisania wyobrażam sobie realne zwierzęta i realny las. Myślenie teatrem nie zawsze mi wtedy towarzyszy. Dopiero później wszystko weryfikuje się na scenie.
Paweł Kuźma szczególnie wyróżnia malowniczą scenę z żabką i ropuszką, w której chciał uzyskać niemal filmowy, baśniowy efekt. Ważną rolę w przedstawieniu odgrywa również rytm – nie tylko muzyczny, ale także wynikający z ruchu scenicznego.
Nie zabrakło też prawdziwie widowiskowych pomysłów. Jednym z bohaterów jest jeleń przypominający Elvisa Presleya, który ma własną piosenkę i efektowne wejście z kulą dyskotekową.
– To moja ulubiona postać – przyznaje reżyser.
Każde dziecko powinno znaleźć w tej bandzie swojego bohatera
Twórcy nie ukrywają, że zależało im na przedstawieniu różnorodności dziecięcych charakterów. W „Dzikiej bandzie” nie ma jednego wzoru właściwego zachowania. Są za to bohaterowie impulsywni, spokojni, zazdrośni, ambitni i tacy, którzy potrzebują więcej czasu, by odnaleźć się w grupie.
Malina Prześluga chciałaby, żeby każde dziecko mogło rozpoznać w którymś z nich siebie albo swojego przyjaciela.
– Kiedy piszę dla dzieci, bardzo ważne jest dla mnie, żeby każde dziecko wyszło ze spektaklu z takim poczuciem, że o którejś z postaci może powiedzieć: to jest mój ziomek!
„Dzika banda” miała premierę w krakowskim Teatrze Groteska we wrześniu. Kolejne przedstawienia zaplanowano na listopad.
Na koniec: powrót do świata „Animarium”
Podczas spotkania w „Radiowej Czytelni” Malina Prześluga opowiedziała również o swojej najnowszej książce „Animarium. Pszczoły i płomienie”, wydanej przez Dwie Siostry. To druga część fantastycznej opowieści, w której czytelnicy ponownie trafiają do świata pełnego niezwykłych stworzeń i tajemnic.
– Jeszcze więcej tego świata, jeszcze więcej Animarium. Przy okazji rozwikłanie kilku tajemnic, z którymi zostawiłam czytelnika po pierwszej części – zapowiada autorka.
Większość wydarzeń rozgrywa się tym razem w niezwykłej krainie zwanej Znikanią, określanej również jako Niewidź, Niebądź lub Tuż-Tuż. To miejsce niedostępne dla zwykłych ludzi, zamieszkane przez osobliwych bohaterów.
Czytelnicy spotkają tam między innymi stada galopujących krzeseł i żarłoczne walizki. Pojawią się nowe postacie, kolejne zagadki i odpowiedzi na pytania pozostawione w pierwszym tomie.
O tym, co jeszcze kryje Znikania, trzeba już jednak przekonać się podczas lektury.