Zdaniem medioznawcy potrzebne są nie tylko regulacje prawne, ale również konsultacje społeczne. Fot. pexels
Przeciętne polskie dziecko w wieku od 7 do 14 lat spędza w internecie 4 godziny i 25 minut dziennie. Takie dane przynosi raport „Internet dzieci”, który stał się punktem wyjścia do rozmowy o bezpieczeństwie najmłodszych w sieci oraz o pomysłach na ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych.
Co dzieci robią w internecie?
Jak zwracał uwagę medioznawca dr Sławomir Doległo z Uniwersytetu Jagiellońskiego, sama liczba godzin spędzanych online nie jest jedynym problemem. Znacznie ważniejsze są treści, z którymi młodzi użytkownicy mają kontakt.
Rozmówca przypomniał także wcześniejsze badania pokazujące, że wielu rodziców nie ma pełnej wiedzy o aktywności swoich dzieci w sieci. Jego zdaniem wyniki nowych raportów powinny zostać wykorzystane przy tworzeniu rozwiązań prawnych, edukacyjnych i społecznych.
– „Powinniśmy te wyniki badań zaaplikować społecznie, zaaplikować do różnych rozwiązań, które się dzieją czy to na gruncie prawnym, edukacyjnym czy społecznym” – podkreślał.
Media społecznościowe mają dziś inną reputację
Dr Doległo zauważył, że jeszcze kilkanaście lat temu media społecznościowe były postrzegane przede wszystkim jako narzędzie komunikacji, budowania relacji i wyrażania siebie. Dziś coraz częściej mówi się o zagrożeniach związanych z ich używaniem.
Wśród niepokojących zjawisk wskazał między innymi poszukiwanie przez młodych ludzi wiedzy o relacjach i seksualności w internecie oraz budowanie więzi z chatbotami opartymi na sztucznej inteligencji.
– „Bardzo łatwo jest zaprogramować sztuczną inteligencję, żeby odpowiadała zgodnie z preferencjami i potrzebami użytkownika” – mówił.
Jego zdaniem dyskusja o aktywności młodych ludzi w sieci nie może ograniczać się wyłącznie do samych platform internetowych. Powinna obejmować również edukację, komunikację z młodzieżą i próbę zrozumienia ich potrzeb.
Zakaz mediów społecznościowych? Potrzebny jest dialog
Komentując pomysły całkowitego zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej określonego wieku, dr Doległo podchodził do takich rozwiązań sceptycznie. Wskazywał zarówno na problemy z egzekwowaniem przepisów, jak i na doświadczenia Australii, gdzie podobne regulacje już testowano.
Media społecznościowe są dziś dla nastolatków czymś więcej niż tylko rozrywką. To przestrzeń komunikacji, budowania relacji i uczestniczenia w życiu rówieśników. Dlatego całkowite odcięcie młodych ludzi od tych platform może mieć konsekwencje wykraczające poza kwestie bezpieczeństwa.
Dla wielu nastolatków media społecznościowe stały się wręcz ich naturalnym środowiskiem funkcjonowania. Dr Sławomir Doległo przyznał, że trudno ignorować ten fakt.
– „Świat, który oni dzisiaj postrzegają, w dużej mierze został im zapośredniczony przez to, co się dzieje w internecie i mediach społecznościowych” – mówił.
Jego zdaniem należy pamiętać, że obecne pokolenie dorastało już w rzeczywistości cyfrowej. Dlatego ograniczenia nie powinny sprowadzać się wyłącznie do zakazów, ale uwzględniać sposób, w jaki młodzi ludzie korzystają z sieci i jakie miejsce zajmuje ona w ich codziennym życiu.
Zdaniem medioznawcy potrzebne są nie tylko regulacje prawne, ale również konsultacje społeczne i rozmowa z osobami, których nowe przepisy będą dotyczyć.
– „Nie wyobrażam sobie, żeby w kwestiach regulowania tego kompletnie wykluczyć samych zainteresowanych” – podkreślał.
Jak zaznaczył, do dyskusji powinni zostać zaproszeni naukowcy, nauczyciele, pedagodzy, rodzice, ale także sami nastolatkowie. Tylko wtedy możliwe będzie wypracowanie rozwiązań odpowiadających na rzeczywiste wyzwania związane z funkcjonowaniem młodych ludzi w cyfrowym świecie.