Zdjęcie ilustracyjne/ Fot. Pexels.
Czego dowiesz się z rozmowy:
- Prof. Jerzy Domżal uważa, że ograniczanie dostępu dzieci do pornografii jest potrzebne, choć nie będzie całkowicie skuteczne.
- Największym wyzwaniem pozostaje stworzenie systemu weryfikacji wieku, który jednocześnie chroniłby prywatność użytkowników.
- Właściciele stron i użytkownicy będą szukać sposobów obchodzenia nowych zabezpieczeń.
- Zakazy korzystania z telefonów w szkołach odpowiadają na realny problem zgłaszany przez nauczycieli.
- Zarówno w przypadku smartfonów, jak i dostępu do treści internetowych, nowe regulacje mogą utrudnić niepożądane zachowania, ale nie wyeliminują ich całkowicie.
Posłuchaj rozmowy Rafała Nowaka-Bończy z prof. Jerzym Domżałem.
Prof. Jerzy Domżal, dyrektor Instytutu Telekomunikacji i Cyberbezpieczeństwa AGH, ocenia rządowe pomysły dotyczące ograniczenia dostępu dzieci do pornografii oraz zakazu używania telefonów komórkowych w szkołach - oba kierunki zmian odpowiadają na realne problemy, jednak żadnego z nich nie da się skutecznie wyegzekwować w 100 procentach. Technologie pozwalają tworzyć zabezpieczenia, ale równie szybko pojawiają się sposoby ich obchodzenia.
Weryfikacja wieku w internecie będzie wymagała nowych narzędzi
Jednym z filarów planowanych przepisów jest ograniczenie dostępu nieletnich do treści pornograficznych. Jak tłumaczy prof. Domżal, kluczowym elementem będzie skuteczne sprawdzanie wieku użytkownika. Możliwych rozwiązań jest kilka – od wykorzystania bankowości elektronicznej po systemy oparte na operatorach telekomunikacyjnych czy cyfrowych portfelach tożsamości.
Ekspert zwraca uwagę, że każda metoda musi jednocześnie potwierdzać pełnoletność i chronić prywatność użytkownika. To właśnie znalezienie równowagi między tymi celami będzie największym wyzwaniem:
Istotą jest kontrola wieku użytkownika. Wiadomo, że przewidziany będzie dostęp dla osób pełnoletnich, więc właściciel strony będzie zobowiązany do kontroli wieku użytkownika. W grę wchodzą różnego rodzaju rozwiązania: weryfikacja przez bankowość internetową, operatora telefonii komórkowej, portfel cyfrowy czy podwójne uwierzytelnianie. Sądzę, że nie będzie rozwiązań, które nie będą wymagały założenia konta na danej stronie.
Prof. Domżal podkreśla, że strony z treściami pornograficznymi dotyczą szczególnie wrażliwej sfery życia. Użytkownicy nie chcą pozostawiać śladów swojej aktywności ani przekazywać danych podmiotom, którym nie ufają. Dlatego, jego zdaniem, najbezpieczniejszym kierunkiem byłoby stworzenie systemu pośredniczącego, który jedynie potwierdza pełnoletność użytkownika, bez przekazywania szczegółowych informacji o jego tożsamości czy aktywności.
"Pozostaje kwestia, jak technicznie sprawdzić wiek, nie naruszając prawa do danych osobowych i anonimowości w internecie. Moim zdaniem słusznym rozwiązaniem byłaby aplikacja pośrednicząca, która na podstawie odpowiednio zaszyfrowanego tokena sprawdzałaby jedynie, czy użytkownik ma ukończone 18 lat. To minimalizuje niebezpieczeństwa, choć oczywiście nie eliminuje ich całkowicie” - tłumaczy profesor.
Każde zabezpieczenie będzie obchodzone
Rozmówca nie ma wątpliwości, że nowe regulacje nie doprowadzą do całkowitego wyeliminowania dostępu do zakazanych treści, bo internet od lat funkcjonuje według schematu, w którym każda nowa blokada prowokuje poszukiwanie sposobów jej obejścia. Dotyczy to zarówno użytkowników, jak i właścicieli serwisów, którzy mogą przenosić działalność poza obszary objęte skutecznym nadzorem.
Jeżeli daną stronę uda się zablokować, bo nie zastosuje wymaganego rozwiązania, momentalnie powstaną inne kopie tej strony. To jest takie gonienie króliczka, którego nie da się złapać
- uważa prof. Domżal.
Choć ekspert wskazuje na techniczne ograniczenia nowych regulacji, nie uważa ich za pozbawione sensu. Zwraca uwagę, że kontakt dzieci z pornografią następuje dziś bardzo wcześnie, dlatego każde rozwiązanie utrudniające dostęp do takich treści może przynieść pozytywne efekty. Skuteczność nowych przepisów będzie można ocenić dopiero po ich wdrożeniu:
Mówi się, że średni wiek pierwszego kontaktu z tego typu stronami jest dziś poniżej 11 roku życia. To zdecydowanie za wcześnie. Każde działanie, które pozwoli ograniczyć dostęp do takich treści, w mojej ocenie jest słuszne. Utrudni dostęp, a na ten moment to już dużo.
Dwa telefony w szkolnym plecaku
Prof. Domżal zauważa, że smartfony są dziś powszechnym elementem życia dzieci już na etapie szkoły podstawowej. Nauczyciele coraz częściej zgłaszają problemy związane z korzystaniem z urządzeń podczas lekcji i przerw. W jego ocenie szkoły oraz państwo próbują znaleźć sposób na uporządkowanie tej sytuacji, korzystając z doświadczeń innych krajów, które podobne regulacje wprowadziły wcześniej.
Ale, jak zauważa profesor, skuteczność szkolnych zakazów będzie ograniczona. Młodzi ludzie bardzo szybko adaptują się do nowych warunków i szukają sposobów obejścia obowiązujących zasad. Nawet deponowanie telefonów przed lekcjami nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty:
Dzieci są bardzo sprytne i potrafią zorganizować sobie dostęp do telefonu w sposób, który dorosłym wydaje się absurdalny. Zdarza się, że przychodzą do szkoły z dwoma telefonami. Jeden trafia do skrytki, a drugi zostaje w kieszeni i jest używany przez cały dzień.
Prof. Domżal odnosi się także do pomysłów blokowania dzieciom dostępu do mediów społecznościowych. Jego zdaniem podobne rozwiązania mogłyby działać częściowo, ale nie wyeliminowałyby problemu. Dlaczego? Bo współczesne technologie oferują wiele dróg omijania blokad, a doświadczenia różnych państw pokazują, że pełna kontrola nad przepływem treści w sieci jest niezwykle trudna.