Ogląda pan może mecze mundialu? Ja wiem, że teraz jak pan jest kandydatem, to w prekampanii czasu mało, ale może jakiś meczyk dziennie?
- Bardzo mało. Jak nie ma Polski na mundialu, nie chce mi się tego oglądać.
Chciałem zapytać, komu pan kibicuje, jak nie ma tej Polski?
- W zasadzie nikomu. Nie oglądam, nie kibicuję nikomu.
Wie pan, dlaczego pytam. Sławomir Mentzen ostatnio zabłysnął z stwierdzeniem, że na mundialu należy w pierwszej kolejności kibicować Polakom. Tutaj to kontrowersji raczej nie budzi. Ale to, co powiedział dalej, jest ciekawe. „Jak Polaków nie ma, wtedy krajom katolickim, następnie chrześcijańskim i preferujemy prawosławnych nad protestantów, następnie monoteistom, a dopiero na samym końcu każdemu, byle nie Niemcom”. Pan też tak ma?
- To cytat z pana Piłki, który to kiedyś powiedział. Jak miałbym komuś kibicować to krajom nam najbliższym kulturowo, ale tak daleko to bym nie szedł.
Byle nie Niemcom to już nie? To w kontekście akcji pana Bąkiewicza w Berlinie.
- Jak miałbym oglądać mecze to, żeby zobaczyć dobre widowisko. Mniejsze znaczenie ma, kto wygra.
Co z tym Bąkiewiczem w Berlinie, który łamiąc niemieckie, miejscowe prawo, zrobił manifestację z dwumetrowym krzyżem, a gdy policja interweniowała, wyzywał ich od faszystów, gestapo, coś takiego?
- Faktem jest, że Polacy są słabo upamiętnieni w Berlinie. Widziałem ten kamień...
Za rok będzie duży pomnik.
- Na dziś jest, jak jest. Pamięć o Polakach w Berlinie jest słaba. Niemcy zapominają, co się stało podczas II wojny światowej. Jestem jednak daleki od robienia zadymy w obcym kraju. Nie lubię akcji, gdzie z siebie się robi ofiarę, żeby pokazać, jak jest się prześladowanym. To nie mój styl. Oni nie trafili z tą akcją. Była ważniejsza w Polsce. Oni w porozumieniu z panem Sakiewiczem, lub nie w porozumieniu, zrobili tam akcję. Dla mnie to niepotrzebna zadyma.
To było dzień przed 35. rocznicą podpisania polsko-niemieckiego traktatu i dzień przed podpisaniem nowej umowy o współpracy w dziedzinie obronności między Polską i Niemcami. To dobrze, że podpisujemy takie traktaty z Niemcami, czy źle?
- Powinniśmy się wzmacniać i jakiś traktat z Niemcami podpisać. Jesteśmy w NATO. Niemcy są silnym członkiem NATO, Polska także. Wzmacniajmy się.
Bazy NATO w Polsce to dobrze, czy źle? Bazy amerykańskie, stali żołnierze? To, o czym mówimy od kilku dni.
- Jeżeli myślimy o polskiej obronności, powinniśmy myśleć o Wojsku Polskim. Tu powinny być koncentrowane działania Polaków. Dobrze jednak jest mieć sojusznika, kogoś, kto nam pomoże, kto odstraszy potencjalnego wroga. Tym niewątpliwie jest Rosja.
Czyli stałe bazy żołnierzy amerykańskich w Polsce to dobrze?
- Chyba tak. Na ten moment to słuszna decyzja. Prezydent Karol Nawrocki ma przełożenie na relacje w NATO. Relacje z USA są ważne.
Sama budowa tej infrastruktury to kilkanaście miliardów złotych. Potem my, Polacy, będziemy tym amerykańskim żołnierzom płacić żołd w dolarach.
- Zgadzam się, ale boję się, że teraz pieniądze, które mamy w Polsce na obronność i armię, są wydatkowane niegospodarnie. Nie jesteśmy w stanie przez najbliższych kilka lat odstraszać tak mocno Rosji. Te bazy mogą być potrzebne.
Wczoraj w Sejmie było pierwsze czytanie ustawy o dopłatach do emerytur dla najsłabiej zarabiających artystów. Pan już w naszym studiu mówił, że jest pan przeciw tej ustawie. Pana partia też jasne ma stanowisko. Chciałbym zapytać, czy jest pan też przeciw dopłatom dla innych grup zawodowych do składek emerytalnych i zdrowotnych?
- Jakich na przykład?
Czy są jakieś wyjątki dla pana?
- Są ludzie poszkodowani naturalnie przez życie – niepełnosprawni. Tu bym nie miał…
Mówię o grupach zawodowych.
- Tak, ale niektórzy pracują.
To nie jest grupa zawodowa. Grupy zawodowe to są górnicy, rolnicy, policja, wojsko, strażacy...
- Jestem przeciwny dopłatom do grup zawodowych. Nie powinno się priorytetyzować, że jedna grupa zawodowa jest ważniejsza od innej i dlatego musimy jej dopłacać.
Wie pan, że jest taka jedna grupa zawodowa, która na sztywno 80% składki zdrowotnej i emerytalnej ma płacone z budżetu państwa? Tylko 20% podatnicy płacą sami. To są księża. Im też by pan zabrał?
- Oczywiście, że tak.
Za rok z hakiem są wybory do parlamentu. Konfederacja ma duże szanse być w rządzie. Pan ma duże szanse być posłem. Mogę taką deklarację usłyszeć, że jak pan wejdzie do Sejmu, to pan złoży projekt ustawy odbierającej finansowanie składek emerytalnych i zdrowotnych dla księży, dla duchowieństwa?
- Jeżeli taki temat będzie w przestrzeni publicznej…
Może go pan wywołać.
- Nie chce walczyć z czymś, co istnieje. Możemy piętnować księży. Zaraz będzie debata o Funduszu Kościelnym. Ja jestem przeciwny temu, żeby jakąkolwiek grupę promować ze względu na wykonywany zawód. Trzeba wejść w szczegóły tej składki dla księży.
80% państwo, 20% osoba samodzielna.
- To jest w ramach Funduszu?
Tak.
- Zatem inna kwesta. Co do Funduszu mam inne podejście, ale to chyba na inną rozmowę jest...
Dlaczego? Jakie pan ma inne podejście?
- Nie należy go teraz likwidować.
Dlaczego?
- Jesteśmy winni Kościołowi wiele pieniędzy.
Za co jesteśmy winni? Za te ziemie odebrane przez komunistów?
- Tak.
Wie pan, że Kościół odzyskał niemal 100% tych ziem, które zostały na tych terenach, które zostały w Polsce? Niemal 100%, gdyby podliczyć wszystko, co dostał po 1989 roku i w centralnej Polsce, i na ziemiach zachodnich… Natomiast właściciele fabryk, ziemianie, szlachta, jakakolwiek inna grupa z przedwojennej Polski nie dostała prawie nic. No to gdzie pan mówi, że jesteśmy winni?
- Jak uważamy, że rozliczenia z Kościołem są dokonane, zróbmy podliczenie, ile były warte grunty odebrane. Może dojdzie do tego, że jesteśmy na zero z Kościołem. Wtedy ok, nie mam problemu. Wydaje mi się jednak, że zostało dużo do zapłaty.
Nawet jeśli nie jesteśmy na zero, to na pewno jesteśmy o wiele bliżej tego zera niż z jakąkolwiek inną grupą obywateli z przedwojennej Polski.
- Dokonajmy rozliczenia. Jak wyjdziemy na zero, wstrzymujemy Fundusz Kościelny.
O kilka spraw krakowskich chciałbym zapytać. Bilety komunikacji miejskiej. Za drogie są, za tanie? Powinny zostać takie, jakie są?
- Bilety powinny być przystępne. Jak wsiadam do autobusu, kupuję bilet 15-minutowy i przejeżdżam 200 metrów, dwa przystanki, to coś jest nie tak.
Podnosimy ceny, obniżamy ceny?
- Obniżamy ceny, wracamy do biletu 20-minutowego.
Wie pan, że ponad miliard złotych z kasy budżetu Krakowa idzie na dopłaty już teraz, przy tych cenach, do komunikacji miejskiej w Krakowie? Trzeba byłoby jeszcze więcej, a 8 miliardów jest deficytu.
- Rozumiem, ale ta tkanka jest podstawowa. To boli Krakowian. Jak na coś wydajemy, wydawajmy na komunikację zbiorową.
Czyli przedstawiciel Konfederacji, wolnorynkowiec, wolnościowiec chce, żebyśmy jeszcze więcej dopłacali z budżetu wspólnego do komunikacji?
- Niekoniecznie dopłacali. Może trzeba uszczuplić budżety w innych obszarach? Nie mówię o dopłacaniu, ale o przeniesieniu…
Jak nie mówi pan o dopłacaniu, jak teraz dopłacamy miliard, a pan chce jeszcze obniżyć cenę?
- Na komunikacji miejskiej się nie zarabia. Żadne miasto w Polsce na tym nie zarabia. Trzeba dopłacać.
Co z metrem? Budujemy, zarzucamy ten pomysł?
- Chętnie bym to dokończył. Zostały wydane wielkie pieniądze na planowanie, na studia. Nie chcę jednak, żeby krakowianie ponosili koszty. Metro powinno być zbudowane ze środków centralnych.
Krakowianie na pewno nie mogą ponieść kosztów, dlatego, że nas na to nie stać. To jest dużo więcej, niż budżet Krakowa mógłby kiedykolwiek wytrzymać. Co robimy ze Strefą Czystego Transportu?
- Likwidujemy. Jak się nie uda zlikwidować… Normy powietrza są tak dobre, że można zlikwidować. Jak się nie uda, ograniczamy ją do jednej ulicy, placu i tam wprowadzamy SCT. Rynek, Park Jordana byłby świetną SCT.
Dzieci pan ma?
- Mam.
Mieszkają w Krakowie?
- Tak.
Chce pan, żeby dzieci dalej oddychały spalinami ze starych diesli?
- Jeżeli norma przed wprowadzeniem SCT była już spełniona, znaczy, że powietrze było dobre.
Nie bardzo. Śledzę na bieżąco wyniki z różnych pomiarów z centrum Krakowa. To powietrze nie jest dobre. Wróćmy jeszcze do polityki ogólnopolskiej. Chciałbym zapytać o rosnącą wam nową konkurencję, a konkretnie o Konfederację Light. Pan wie, co to jest?
- Słyszałem coś. Słyszałem o panu Petru, że chce stworzyć kolejną partię. Tworzył już Nowoczesną, teraz jest w Porozumieniu jakimś Centrum…
W Porozumieniu Centrum to nie...
- Trudno mi zliczyć wszystkie dzieła. W Trzeciej Drodze też był. Znowu Ryszard Petru przed wyborami ma rozsadzić Konfederację, przyczynić się do wygranej Tuska. Wszystko, w czym on brał udział, już dawno upadło, a jego fiasko nawet skończyło się na pokładzie samolotu w Portugalii.
Trzy lata temu była taka słynna debata pomiędzy Sławomirem Mentzenem, a Ryszardem Petru. Wydaje mi się, że Sławomir Mentzen nie wspomina dobrze tej debaty. Czy będzie kolejna, przed kolejnymi wyborami?
- Muszę go spytać, jak wspomina tę debatę. Nie wiem, może będzie. Sławomir Mentzen nie boi się debat. Rozmawia z ludźmi. Teraz odbywa trasę po Polsce. Każdy może przyjść, podebatować.