Wczoraj sąd koleżeński wykluczył 38 posłów i dwóch senatorów z Prawa i Sprawiedliwości po tym, gdy odeszli z Mateuszem Morawieckim. Jak ta decyzja została odebrana przez przedstawicieli klubu parlamentarnego i Stowarzyszenia Rozwój Plus? Pan nie był w Prawie i Sprawiedliwości, więc pana to osobiście nie dotyczyło.
Tak, oczywiście mogę to komentować tylko i wyłącznie jako osoba, która z boku patrzy na pewne sytuacje. Było już od dłuższego czasu oczekiwane, że to formalne wyrzucenie członków Stowarzyszenia Rozwój Plus stanie się faktem. Jak już pan redaktor raczył zaznaczyć, ja nie byłem członkiem Prawa i Sprawiedliwości, dlatego dołączyłem do stowarzyszenia pana premiera Mateusza Morawieckiego już wcześniej. Przyczyniły się do tego moje dobre osobiste relacje. Przede wszystkim był to mój bezpośredni szef przez cztery lata. Premier Morawiecki był także szefem Ministerstwa Rozwoju, gdzie turystyka przecież była przez wiele miesięcy. Absolutnie mam o nim bardzo dobrą opinię. Gdyby nie pan premier Morawiecki i jego kompetencje, to polska turystyka nie przeszłaby przez pandemię tak suchą nogą.
Ale szybko poszło z wyrzuceniem tych posłów i senatorów z Prawa i Sprawiedliwości.
To już nie mnie oceniać, bo nie jestem wtajemniczony w zawiłości formalne i prawne związane z przynależnością i wszystkimi różnymi nieścisłościami. Oczywiście było to wcześniej oczekiwane, bo deklaracje prezesa Prawa i Sprawiedliwości już mówiły o tym, że są to osoby, które tak jakby same się wykluczyły. Tak że to są sprawy formalne. Wydaje mi się, że są to rzeczy, które absolutnie w tej chwili Polaków nie obchodzą. Jest tyle problemów związanych i z gospodarką. To są wewnętrzne sprawy partyjne.
Pan by chciał, żeby jeszcze zeszły się drogi Prawa i Sprawiedliwości i Stowarzyszenia Rozwój Plus?
Na pewno te środowiska muszą przewidywać, że w przyszłości będzie jakaś współpraca. Czy to będzie współpraca bliższa, czy dalsza, trudno powiedzieć. Są one osadzone na tych samych wartościach, pochodzą z tego samego pnia.
Ale pan też był w Platformie Obywatelskiej.
Wcześniej byłem w Akcji Wyborczej Solidarność, gdzie było bardzo dużo członków zarówno Prawa i Sprawiedliwości, jak i Platformy. Notabene właśnie na naszym spotkaniu stowarzyszenia w Warszawie był Jan Rokita, z którym miałem przyjemność 25 lat temu ściśle współpracować właśnie na tych niwach politycznych.
Tymczasem do Stowarzyszenia Rozwój Plus dołączył wczoraj prezydent Kalisza. Słyszymy też, że będą kolejne transfery, ale czy także w Małopolsce?
Wielu samorządowców bardzo przyjaźnie patrzy na nasze stowarzyszenie jako pewną nową alternatywę na prawicy. Było kilku samorządowców także w Warszawie, na naszym spotkaniu.
Z Małopolski samorządowców?
Tak. Oczywiście samorządowcy muszą wykazywać także pewną dozę apolityczności po to, aby dobrze się rządziło. Natomiast uważam, że jest duże zainteresowanie naszą działalnością ze strony samorządowców o umiarkowanie konserwatywnych, prawicowych poglądach.
Jest na przykład krakowska radna, bliska współpracowniczka Ryszarda Terleckiego. To jest jedna z przedstawicielek choćby krakowskiego samorządu. Ale w tym okręgu nowosądecko-podhalańskim będzie pan sam czy...?
Było kilku wójtów, kilku radnych i z moich rozmów wynika, że w naszym środowisku samorządowym Nowosądecczyzny i Podhala wiele osób bardzo przyjaźnie patrzy na naszą inicjatywę jako nową alternatywę na polskiej prawicy.
Ale czy będą również takie formalne transfery do Stowarzyszenia Rozwój Plus, choćby w tym pana okręgu nowosądecko-podhalańskim?
Jak już mówiłem, sama formalna przynależność do stowarzyszenia czy do partii nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest, abyśmy mogli dobrze współpracować dla społeczności lokalnych, a do tego nie zawsze jest konieczne formalne zapisywanie się.
Będziemy również pytać wśród samorządowców. Wójt Gródka, tak?
Z tego, co pamiętam, to na przykład wójt Gródka Jarosław Baziak był na naszym spotkaniu stowarzyszenia, a kilka dni wcześniej pan premier Morawiecki był na Limanowszczyźnie, na ziemi sądeckiej i gościł w wielu samorządach.
Jest decyzja rządu o programie CPN2, tak go nazwę, w ramach którego stawka VAT-u zostanie obniżona z 23 do 8 procent. Czy ta decyzja będzie miała jeszcze wpływ na decyzje Polaków w ostatnich dwóch tygodniach wakacji?
Na pewno to będzie odczuwalne. Uważam, że jest to decyzja zdecydowanie spóźniona. Tego typu decyzje powinny być podejmowane znacznie wcześniej. Na pewno pozytywnie odczują to polscy turyści, którzy jeżdżą w tej chwili po Polsce, wracają z wakacji. Dlatego umiarkowanie pozytywna opinia na ten temat na pewno musi być. Natomiast na pewno jest to decyzja zdecydowanie spóźniona.
Jaka jest opinia dotycząca projektów przepisów związanych z opłatą turystyczną? Bo w tym projekcie mowa, że opłatę turystyczną mogłyby pobierać te miejsca, które spełniają warunki klimatyczne i jednocześnie krajobrazowe. Kraków byłby wykluczony jako miasto najbardziej chyba dotknięte overtourismem. Nie mógłby pobierać opłaty turystycznej. Czy w takim razie pan, jako były wiceminister turystyki, będzie przygotowywał poprawki albo chciał coś zrobić, żeby zamiast „oraz” było słowo „lub”?
Przede wszystkim, jak już wiele razy podkreślałem także na antenie Radia Kraków, jestem gorącym zwolennikiem wprowadzenia opłaty turystycznej w Polsce bez żadnych rygorów środowiskowych lub innych, które podważałyby decyzję samorządu o pobieraniu tej opłaty. W większości krajów europejskich ta opłata jest pobierana i przypisana do samego faktu pobytu, noclegu danej osoby, i przeznaczana jest przez samorządy na różne potrzeby związane z turystyką. Bo te potrzeby mogą być bardzo różne: związane z overtourismem, czyli z likwidowaniem skutków nadmiernej turystyki, z promocją turystyczną, ze zrobieniem nowej infrastruktury, poprawieniem deptaków lub dołożeniem się do trasy rowerowej. I to są bardzo cenne środki, które mogą być przeznaczane na polepszanie warunków wypoczynku turysty w danym miejscu. Ale samorząd lokalny najlepiej wie, jakie są jego potrzeby, bo te potrzeby są różne w zależności od stopnia rozwoju turystyki. Dlatego ta opłata to wręcz konieczność, aby polska turystyka swoją konkurencyjnością przebijała inne kraje europejskie. Niedobrze, że dyskusja o tej opłacie trwa już następne trzy lata.
To pan rozpoczął tę dyskusję w poprzedniej kadencji i też nie doprowadził jej do końca.
Oczywiście, że tak. To wymagało długiej dyskusji, ale przez te trzy lata de facto sprawa opłaty turystycznej nie posunęła się dalej. Wiadomo, że zawsze są środowiska, które nie będą w pełni zadowolone z tych przepisów, ale trzeba patrzeć w przyszłość i uważam, że absolutnie jest to duży skandal, że jeszcze opłaty turystycznej w Polsce nie ma.
A myśli pan, że prezydent podpisałby taką ustawę?
W moim przekonaniu tak, gdyż nie byłby to żaden podatek, tylko byłyby to środki na rozwój infrastruktury turystycznej. Przede wszystkim byłaby to opłata pobierana przez samorząd lokalny dobrowolnie, czyli nie obligatoryjnie w całej Polsce. Samorząd mógłby podjąć taką decyzję, że wprowadza tę opłatę.
Ale zaraz podniosłyby się głosy: „Nowy podatek nakładany na Polaków”.
Oczywiście, że takie głosy by się podniosły, bo tak można by to odczytać, ale tak jest na całym świecie.
Jakoś mogę sobie wyobrazić prezydenta, który mówi: „Nie dla nakładania podatków na...”.
Oczywiście ja nie chcę tutaj wypowiadać się w imieniu pana prezydenta i jego kancelarii. Natomiast moja opinia jest taka, że nie byłaby to opłata, która zostałaby wprowadzona obligatoryjnie na terenie całej Polski, tylko dawałaby możliwość samorządom jej wprowadzenia.
Zwraca pan uwagę, że powinny zostać w ogóle wykreślone, jak rozumiem, te uwarunkowania klimatyczne i krajobrazowe, bo łatwo je potem w jakiś sposób podważać.
Z punktu widzenia systemowego ważny jest fakt pobytu danej osoby w danym miejscu i nieważne, jakie są motywacje: czy przyczyny środowiskowe, czy kulturowe. Ważne jest, że ta osoba przebywa w danym miejscu.
Jest też projekt ustawy o najmie krótkoterminowym i nie było entuzjazmu wśród samorządów. Ale mamy zapowiedź poprawek.
Dwa tygodnie temu Rada Miasta Zakopanego podjęła jednomyślnie uchwałę, apel, aby dać samorządom możliwość wpływu na rozwój najmu krótkoterminowego. Nie zakazywania, ale wpływu na rozwój najmu krótkoterminowego. I to stanowisko jest bardzo dobre, bardzo wyważone. Ono mówi, że turystyka powinna się rozwijać w sposób zrównoważony, równoważąc interesy różnych środowisk. I dlatego można byłoby powiedzieć, że pod wpływem tego właśnie zakopiańskiego apelu Rada Ministrów postanowiła jednak wrócić do pewnych zapisów, które dawałyby samorządom możliwość wpływu na rozwój tych stref. Natomiast chciałbym podkreślić, że jestem zwolennikiem, aby jednak to samorządy miały ostateczną decyzję.
A nie wspólnoty, rozumiem.
Mogą się konsultować ze wspólnotami lub z innymi środowiskami. Ale samorząd, jako pewna władza lokalna, może stanowić pewne prawo lokalne właśnie tego typu.
Jak się wydaje, ustawa o najmie krótkoterminowym ma większe szanse na przyjęcie w tej kadencji niż ustawa o opłacie turystycznej.
Ten najem krótkoterminowy już jest — to któryś z rzędu projekt ustawy. Był debatowany i na rządzie, i w wielu różnych środowiskach. Natomiast jest także bardzo ważny z punktu widzenia rynku hotelarskiego. Przecież było podkreślane, że taka pewna nierówna konkurencja, jeżeli chodzi o najem krótkoterminowy w stosunku do całej branży hoteli i pensjonatów, jest także niezdrowa dla konkurencji.
No ale to, że mamy duży rynek tego najmu krótkoterminowego, oznacza, że nie mamy za to wysokich cen w hotelach. No bo to konkurencja jest.
I bardzo dobrze, że to się rozwija, gdyż jest segment, jest dużo osób, które preferują jednak wynajem mieszkań, a nie pokoi hotelowych.