Życie na emigracji
Nazwisko Pilitowskich od lat jest doskonale znane krakowskiej publiczności. Dla wielu mieszkańców miasta kojarzy się przede wszystkim z Piotrem Pilitowskim, aktorem Teatru Ludowego, którego można oglądać w takich spektaklach jak "Śmierć komiwojażera", "Wujaszek Wania" czy "Samotny mężczyzna". Jednak artystyczne korzenie rodziny sięgają jeszcze głębiej:
Może zacznę od klanu Nowotarskich, bo przecież nestorką naszej rodziny jest moja mama Maria Nowotarska, która spędziła w Teatrze Słowackiego, grając bardzo piękne role przez 33 lata, aż do wyjazdu do mnie do Kanady. Nie porzuciłam zawodu, wręcz przeciwnie nadal w nim trwam i jestem bardzo szczęśliwa – mówi Agata Pilitowska.
Rok 1986 dla Agaty Pilitowskiej był czasem trudnych decyzji. Miała zaledwie 28 lat i troje małych dzieci, gdy zdecydowała się na wyjazd do Kanady. Lata osiemdziesiąte były okresem niepewności. Nie wyjeżdżała z marzeniem o wielkiej zagranicznej karierze, ale wręcz przeciwnie, była przekonana, że może już nigdy nie wrócić na scenę.
Była to decyzja desperacka, z różnych powodów – politycznych i osobistych. Niosła za sobą możliwość, że już nigdy nie stanę na scenie. Nie wiedziałam, że można stworzyć coś na emigracji – mówi.
Narodziny teatru w Toronto
Już w pierwszym roku pobytu w Kanadzie otrzymała rolę w teatrze Toronto Workshop Productions, prowadzonym przez brytyjskiego reżysera Roberta Rooneya. Zagrała chilijską stewardesę. Stanęła na scenie w obcym kraju, wśród kanadyjskich aktorów, odzyskując wiarę, że teatr pozostanie częścią jej życia. W obsadzie znalazł się między innymi Gerard Parkes, aktor znany z filmu "Łowca jeleni". To doświadczenie pokazało jej, że emigracja nie musi oznaczać końca zawodowej tożsamości.
W 1990 roku do Kanady przyjechała Maria Nowotarska. Podobnie jak córka, opuszczała Polskę ze świadomością, że być może już nigdy nie wystąpi na scenie. Z czasem powstał Salon Poezji, Muzyki i Teatru w Toronto, instytucja wyjątkowa nie tylko na mapie polonijnej kultury, ale także całego emigracyjnego życia artystycznego. Początki były skromne. Organizowano wieczory poetyckie, spotkania z muzyką, niewielkie wydarzenia teatralne. Z czasem wokół przedsięwzięcia zaczęli gromadzić się kolejni twórcy i widzowie. Publiczność stanowili przede wszystkim przedstawiciele polskiej inteligencji emigracyjnej – ludzie, którzy jeszcze w Polsce regularnie odwiedzali teatry i nie chcieli tracić kontaktu z kulturą ojczystą. Dziś, po 35 latach działalności, teatr może pochwalić się ponad 180 zrealizowanymi produkcjami.
Najbardziej rozpoznawalnym projektem Agaty Pilitowskiej i Marii Nowotarskiej stał się cykl spektakli poświęconych wybitnym Polkom, które odniosły sukces poza granicami ojczyzny.
Mieliśmy mnóstwo wyjazdów, a nasz teatr jest nazywany "teatrem w walizce", ponieważ jesteśmy zapraszani w różne miejsca, w zależności od tego, co gramy. Nasze sztuki były przetłumaczone na 6 języków, a mówię o sztukach o wielkich Polkach, emigrantkach, z którymi właściwie objechałyśmy cały świat – dodaje.
Autorem większości tych sztuk był profesor Kazimierz Braun, reżyser, dramaturg i znakomity znawca teatru. Pierwszą bohaterką została Helena Modrzejewska, patronka wielu emigracyjnych marzeń o artystycznym sukcesie. Później powstały kolejne. Często polskie dialogi pozostawały na scenie bez zmian, a widzowie korzystali z napisów, podobnie jak podczas przedstawień operowych.