Mężczyźni byli wyczerpani wielogodzinnym torowaniem w świeżym śniegu i nie byli w stanie kontynuować wędrówki. Pomoc wezwał ich kolega, który dotarł do schroniska na Przehybie. Dokładną lokalizację poszukiwanych udało się ustalić dzięki aplikacji Ratunek.
Z kolei na Babiej Górze, w jej szczytowych partiach, przy sypiącym śniegu, silnym wietrze i widoczności ograniczonej do 10 metrów turysta nie był w stanie odnaleźć szlaku, by bezpiecznie zejść z masywu. Wezwani ratownicy na Przełęcz Brona dotarli skuterem. Dalej musieli już iść na nartach skiturowych. Akcja sprowadzania turysty trwała około czterech godzin.