Poradnia Zdrowia Psychicznego w Nowym Sączu to jedna z dwóch placówek w mieście, gdzie można skorzystać z pomocy specjalisty bezpłatnie w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Od stycznia pracuje w niej tylko jeden lekarz, który przyjmuje raptem raz w tygodniu, drugi odszedł na emeryturę. W przychodni Batorego z kolei zatrudnione są dwie specjalistki, ale pierwszy wolny termin do nich wypada dopiero w październiku. Pacjenci i ich rodziny nie kryją zdenerwowania całą sytuacją. „To są setki pacjentów i nie wiadomo, co z tym fantem zrobić” - mówi słuchacz Radia Kraków, którego żona cierpi na depresję i musi regularnie przyjmować leki. W jej przypadku comiesięczne wizyty u psychiatry konieczne nie są, wystarczy, że specjalista przepisze psychotropy. Może to zrobić również lekarz pierwszego kontaktu, ale część z nich odmawia wypisania recepty pacjentom leczącym się psychiatrycznie. „Mnie nieraz zaskakują sytuacje, gdy lekarze odmawiają wypisania recepty. Skoro pacjent jest leczony, ma kartotekę, nie jest uzależniony, to dlaczego nie iść im na rękę i nie pomóc im w tak podbramkowej sytuacji” - dziwi się dr Andrzej Fugiel.
Z kolei dyrektorka sądeckiego szpitala Lidia Zelek zapewnia, że robi wszystko, by patową sytuację związaną z brakiem psychiatrów w Nowym Sączu rozwiązać. „Mimo ogłoszeń w gazetach lekarskich, na portalach, nikt nie zgłasza się. Natomiast rozmawiając z lekarzami, czy to w Krakowie, czy dalej – od Nowego Targu aż po Śląsk, nawet nie zapytano o kwotę, którą można by zaproponować” - mówi Lidia Zelek.
Jest nadzieja, że drugi lekarz w poradni zdrowia psychicznego pojawi się, ale dopiero latem. Psychiatrów jednak brakuje nie tylko w Nowym Sączu. Z takim problemem borykają się też inne średniej wielkości miasta w Polsce. „Często praca w tych mniejszych ośrodkach ma charakter pewnego osamotnienia, poczucia braku wsparcia. A w przypadku psychiatrii – poczucia bycia takim niechcianym dzieckiem. Jednostki psychiatryczne kiepsko bilansują się finansowo” - ocenia Łukasz Cichocki, konsultant wojewódzki w dziedzinie psychiatrii.
W trakcie szkolenia specjalizacyjnego z psychiatrii, jak dodaje Cichocki, jest w tej chwili w Małopolsce prawie 100 osób, pytanie tylko ile z nich będzie chciało pracować w publicznych przychodniach w mniejszych niż Kraków miastach.
Najgorsza sytuacja, i to dotyczy zarówno średnich jak i dużych miast, jest w psychiatrii dziecięcej. W całej Polsce jest około 400 psychiatrów dziecięcych, z czego większość pracuje w Warszawie. A zapotrzebowanie na usługi tych specjalistów gwałtownie wzrosło w ostatnich latach.
Joanna Porębska/ew