Bilans pierwszej połowy wakacji pokazuje, że najczęstszymi powodami interwencji były urazy kończyn, zasłabnięcia, wyczerpanie, odwodnienie i nagłe zachorowania. Wśród poważnych wypadków dominowały natomiast upadki w eksponowanym terenie, często po zejściu ze szlaku lub próbach skracania drogi.
Początek wakacji był dla tatrzańskich ratowników bardzo pracowity. Już pod koniec czerwca niemal każdego dnia dochodziło do kilku interwencji. W pierwszym tygodniu lipca TOPR udzielił pomocy 55 osobom, a najbardziej intensywnym dniem była sobota 4 lipca, kiedy pomocy potrzebowało 25 turystów.
Dużym wyzwaniem była akcja z 29 czerwca w rejonie Kozich Czub i Koziej Przełęczy. Podczas burzy grupa młodych turystów rozproszyła się na Orlej Perci. Część osób była przemoczona i wyczerpana. Łącznie pomocy potrzebowało osiem osób, które ratownicy ewakuowali śmigłowcem. TOPR zwrócił uwagę, że młodzież przebywała w wysokogórskim terenie bez właściwej opieki.
Do serii wypadków doszło także 4 lipca. Ratownicy ewakuowali dwóch taterników, którzy utknęli na północno-wschodniej ścianie Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego, a następnie starszego turystę z Rysów. Tego samego wieczoru rozpoczęła się wielogodzinna akcja po wypadku naukowca w rejonie Lodowej Baszty. Mężczyzna po wyjściu z Jaskini Lodowej w masywie Ciemniaka złamał nogę. Trzynastu ratowników, wykorzystując techniki linowe, wyciągnęło poszkodowanego na szlak, a następnie w noszach przetransportowano go do Doliny Tomanowej.
Tego dnia doszło również do nietypowej akcji z udziałem dwóch turystów z Litwy, którzy utknęli pod Niebieską Turnią. Jak wyjaśnili ratownikom, próbując skrócić sobie drogę do Doliny Pięciu Stawów Polskich, skorzystali z porad sztucznej inteligencji, która wskazała im przejście Świnicką Ławką. Turyści znaleźli się w terenie wspinaczkowym, z którego nie byli w stanie samodzielnie się wycofać. Ostatecznie zostali bezpiecznie ewakuowani śmigłowcem. Ratownicy przypomnieli, że nawet najlepsze narzędzia nie zastąpią doświadczenia, znajomości terenu i właściwej oceny warunków.
Jedną z najtrudniejszych akcji była 16 lipca ewakuacja dwójki turystów, którzy spadli kilkadziesiąt metrów ze szlaku na Zawrat. Kobieta leżała w żlebie z licznymi obrażeniami, a mężczyzna zatrzymał się na wąskiej skalnej półce. Przed dalszym upadkiem powstrzymali go dwaj inni turyści. Ratownicy wykorzystali techniki linowe oraz śmigłowiec. Oboje poszkodowani trafili do szpitali w ciężkim stanie.
Tego samego dnia doszło do kolejnych poważnych wypadków. Turysta spadł z rejonu Koziej Przełęczy do Dolinki Pustej i doznał licznych obrażeń, a podczas zejścia z Kępy do Morskiego Oka turystka doznała poważnego urazu głowy i w stanie zagrożenia życia została przetransportowana do szpitala. Łącznie 16 lipca pomocy potrzebowało 14 osób. TOPR określił ten dzień jako wyjątkowo pracowity.
17 lipca poważnie ranny został turysta, który zboczył ze szlaku na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. Po około dziesięciometrowym upadku doznał m.in. złamania żeber, odmy płucnej i złamania kręgosłupa. W ciężkim stanie został przetransportowany śmigłowcem do zakopiańskiego szpitala.
W kolejnych dniach ratownicy wielokrotnie pomagali turystom wyczerpanym wędrówką, odwodnionym oraz cierpiącym na nagłe zachorowania. Interweniowali także wobec osób, które zgubiły szlak lub znalazły się w eksponowanym terenie.
26 lipca dwóch turystów w drodze na Rysy zgubiło szlak i utknęło w rejonie grani w pobliżu Przełączki pod Rysami. Do ich ewakuacji konieczne było użycie śmigłowca.
28 lipca ratownicy musieli pieszo ewakuować turystę z podejrzeniem złamania podudzia, ponieważ z powodu złej widoczności śmigłowiec nie mógł wystartować. Tego dnia doszło również do tragicznego zdarzenia na szlaku na Rysy. Zagraniczny turysta nagle stracił przytomność. W czasie dolotu śmigłowca świadkowie rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową, którą następnie przejęli ratownicy TOPR. Mężczyzny nie udało się uratować.
Kolejnym wyjątkowo pracowitym dniem był 29 lipca. Pomocy potrzebowało 16 turystów. W ciągu zaledwie dwóch godzin załoga śmigłowca interweniowała w Żlebie Żandarmerii, na Kozich Czubach, w Dolinie Jaworzynki oraz dwukrotnie w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Ratownicy pomagali także turystom na drodze do Morskiego Oka i w rejonie Czerwonej Przełęczy.
TOPR zwraca uwagę także na bezpieczeństwo ratowników podczas pracy śmigłowca w górach. Ratownicy apelują, by nie zbliżać się do maszyny i zabezpieczać luźne przedmioty. Nawet niewielki kamień lub inny przedmiot poderwany przez wirujące łopaty może stanowić dla ratowników śmiertelne zagrożenie.