Orkiestrę Symfoniczną krakowskiej Akademii Muzycznej słyszałam wiele razy i zawsze zachwycała wysokim poziomem, choć zapewne trudno pracować z wiecznie zmieniającym się zespołem. Na miejsce młodych muzyków kończących studia przychodzą młodsi, którzy je zaczynają. Granie w orkiestrze to jeden z wielu przedmiotów, które muszą zaliczyć. Część z nich wybiera karierę solową lub zespoły kameralne, część zasili polskie i zagraniczne orkiestry.
Dziś grają razem i słychać, jak wielką radość im to sprawia. To pierwszy krok do sukcesu, a o tym jak grają świadczą nazwiska dyrygentów, którzy przyjeżdżają do Krakowa, by poprowadzić młodych muzyków. W poniedziałek Yan Pascal Tortelier / był m.inn szefem BBC Philharmonic Orchestra/ , a już w marcu sam Sir Neville Marriner!
Solistką była fantastyczna młoda skrzypaczka Aleksandra Kuls, jeszcze studentka Kai Danczowskiej a już laureatka wielu konkursów. Z każdym występem jej interpretacje stają się dojrzalsze i głębsze, ale - na szczęście - nie pozbawione młodzieńczej świeżości. W koncercie Mendelssohna mogła pokazać pełnię swoich możliwości - od przepięknej kantyleny w drugiej części, po wirtuozowski finał.
Całą barwę brzmień i emocji pokazała też w Symfonii Fantastycznej Berlioza młoda orkiestra.
A akustyka nowej sali? Już w fazie projektowania wykorzystano najnowocześniejszą technologię, by zapewnić jak najlepszy odbiór dźwięku. Nawet kształt i obicia foteli dobrano pod tym kątem. W przestronnej sali muzyka brzmi więc znakomicie, gdyby nie jedno małe utrudnienie - cichy szum, który słychać, gdy orkiestra gra piano. Cichy, jednostajny, ale bardzo przeszkadzający. Czy tak jest zawsze, czy to był przypadek usłyszę już zapewne wkrótce.