Fałszywy alarm na Wiśle w Krakowie. Policja szuka autora zgłoszenia
Jak wyjaśnia Rafał Wawrzuta z krakowskiej policji, w tej sprawie mogło dojść do przestępstwa fałszywego alarmu.
– Mogły zostać wyczerpane znamiona przepisu artykułu 224a Kodeksu karnego, który mówi o fałszywym alarmie. To jest przestępstwo. Powiadamianie służb, kiedy wiemy, że zagrożenia nie ma, powoduje, że te służby są wykorzystywane tam, gdzie nie jest to potrzebne. Za zgłoszenie takiego fałszywego alarmu może grozić od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności – mówi Rafał Wawrzuta.
Policja podkreśla, że nie bagatelizuje sprawy, zwłaszcza w kontekście serii fałszywych alarmów, o których było głośno w ostatnich tygodniach.
Fałszywe alarmy to nie żart
Na problem fałszywych alarmów zwracał uwagę także dr Piotr Kosmaty, prokurator Prokuratury Regionalnej w Krakowie. W rozmowie na antenie Radia Kraków podkreślał, że takie działania nie są „głupim żartem”, ale przestępstwem zagrożonym karą do ośmiu lat więzienia.
Zdaniem dr. Kosmatego fałszywe alarmy mogą wpisywać się w szerszy mechanizm destabilizowania państwa. Jak mówił, ich celem może być wywoływanie napięć społecznych i budowanie przekonania, że instytucje publiczne nie są w stanie zapewnić obywatelom bezpieczeństwa.
Prokurator wskazywał również na zjawisko wojny kognitywnej, czyli walki o umysły obywateli z wykorzystaniem internetu, mediów społecznościowych i dezinformacji. Apelował o ostrożność wobec informacji pojawiających się w sieci i korzystanie ze sprawdzonych źródeł.