Śledczy mają się czym pochwalić. Ustalono i zatrzymano pierwszych podejrzanych o fałszywe alarmy, przez które służby weszły do mieszkań dziennikarzy prawicowej stacji czy nieruchomości Jarosława Kaczyńskiego. Na razie nie potwierdza się najgroźniejsza hipoteza o rosyjskich czy białoruskich działaniach, które można by wpisać w kolejny atak hybrydowy na Polskę.
Premier o śledztwie ws. fałszywych alarmów: będą kolejne zatrzymania
Sprawa jest poważna, bo są bardzo poważne konsekwencje tego typu działań; sprawcy są bardzo młodzi, prace trwają i będą kolejne zatrzymania - tak o pierwszych zatrzymaniach w śledztwie ws. fałszywych alarmów mówił w środę premier Donald Tusk.
Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował w środę w TVN24, że w sprawie akcji dotyczącej fałszywych alarmów, które sprowadzały m.in. na polityków interwencje służb, zatrzymane zostały trzy osoby.
Premier Donald Tusk przed wylotem do Londynu zapewniał, że rządowi zależało na jak najszybszym wykryciu sprawców.
- Sprawa jest poważna, bo są bardzo poważne konsekwencje tego typu działań. Sprawcy są bardzo młodzi, prace trwają, będą kolejne zatrzymania - poinformował szef rządu. "Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z dobrze zorganizowanymi grupami młodych ludzi, którzy czy to dla „fejmu”, czy to dla osobistej satysfakcji, nie z pobudek ideologicznych czy partyjnych, dopuszczali się już takich rzeczy w przeszłości" - dodał Tusk.