Już wiadomo, ze w związku z inflacją budżet Krakowa w roku 2023. będzie o 20% niższy od tegorocznego. Z jakich wydatków trzeba będzie zrezygnować i jak miasto przygotowuje się do zaciskania pasa?
Prace nad przyszłorocznym budżetem napawają nas lękiem. Wiele czynników jest ciągle niewiadomą, w szczególności to czynniki związane z cenami zarówno energii elektrycznej, jak i energii cieplnej. Pewne decyzje zapadają właśnie teraz, jesteśmy w kontakcie z rządem w sprawie ustalenia cen maksymalnych na energię elektryczną, ta cena na szczęście prawdopodobnie będzie dużo niższa, niż była planowana, ale to i tak będzie dwukrotnie wyższa kwota od tej, którą miasto wydawało na prąd do tej pory. Wyniesie ona 800 mln zł. Dodatkowo sprawę komplikuje wysoka inflacja, w zależności od obszaru około 20%, co oznacza tak naprawdę, że nasz budżet jest o 20% niższy niż ten, który był w bieżącym roku i to też są poważne problemy. W tej sytuacji musimy się skupić na tych zadaniach, które są dla nas obligatoryjne, z których nie możemy zrezygnować, czyli utrzymanie szkół, Domów Pomocy Społecznej, przedszkoli, żłobków, a także wsparcie szpitali, czy utrzymanie instytucji kultury
- nie kryje wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig.
Planowanie budżetu w dzisiejszych czasach, jest jak wróżenie z fusów. Ze względu, chociażby na gigantyczny poziom niepewności, dotyczący działań, które są niezależne od miasta. Wszystkie gminy, w tym Kraków, główne źródło dochodów mają z podatku PIT. Ten podatek po pierwsze został obniżony, po drugie została wprowadzona tak zwana "Piątka Kaczyńskiego", to już spowodowało obniżenie dochodów miasta o kwotę co najmniej kilkuset milionów zł. Do tego mamy niewiadomą co do dotacji związanych na przykład z edukacją, na 100% kosztów nie opiewała nigdy, a w tej chwili jeszcze dochodzą do nas głosy, że ona będzie obniżana
- mówi przewodniczący komisji budżetowej radny Andrzej Hawarenek z PO.
Na przyszłoroczny budżet Krakowa niewątpliwie przełoży się niekorzystna sytuacja gospodarcza kraju, ale obciąży go tez wysokie zadłużenie miasta. Dzisiaj, kiedy w drastyczny sposób wzrosły stopy procentowe, obsługa tego długu, a to jest około 4,5 mld, więc koszty roczne obsługi długu w stosunku do tego co było wcześniej będą wyższe około 300 milionów.
- uważa radny PiS Mariusz Kękuś.
Miasto musi zacisnąć pasa, co, jak mówi wiceprezydent Kulig, łatwe nie będzie, bo obszar, gdzie można szukać oszczędności, jest niewielki:
Na pewno nie chcemy obcinać wydatków na kursowanie tramwajów i autobusów. Mamy dobrze skomunikowane miasto i co więcej, mieszkańcy, którzy ubożeją, nie zawsze są w stanie dotrzeć na miejsce własnym pojazdem, w związku z tym robimy wszystko, żeby takich działań nie podejmować. Musimy natomiast na pewno obcinać wszystkie te wydatki, które do tej pory były wydatkami ekstra, dotyczące na przykład sprzątania ulic, uruchamiania fontann, te wydatki, które poprawiają funkcjonowanie w mieście, ale możemy bez nich wytrzymać
- mówi Kulig
Jeśli chodzi o inwestycje, to w przyszłym roku czeka nas głównie kontynuacja tych już rozpoczętych. Nowe będą rozpoczynane tylko w sytuacji, kiedy, jak tłumaczą władze miasta, okażą się absolutnie konieczne.
Projekt przyszłorocznego budżetu Krakowa, nad którym pracują władze miasta, radni otrzymają w połowie listopada. Głosowanie odbędzie się najprawdopodobniej pod koniec grudnia.