Od pierwszego gwizdka sędziego to drużyna z Półwyspu Iberyjskiego dyktowała warunki gry. Dominacja Hiszpanów była na tyle przygniatająca, że spotkanie to przeszło do historii finałów mistrzostw świata z niespotykanego dotąd powodu. Reprezentacja Argentyny przez pełne 90 minut regulaminowego czasu gry nie potrafiła oddać ani jednego strzału na bramkę przeciwnika.
Dla kontrastu, Hiszpanie w tym samym czasie uderzali na bramkę rywali aż 29 razy, w tym 12 razy celnie, nieustannie nękając defensywę przeciwników.
Mimo tak ogromnej przewagi na boisku, podstawowy czas gry zakończył się bezbramkowym remisem. Sytuacja Argentyńczyków skomplikowała się drastycznie w doliczonym czasie drugiej połowy. W 93. minucie pomocnik Enzo Fernandez otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, zmuszając swój zespół do gry w osłabieniu przed kluczową fazą spotkania.
Mająca na boisku o jednego zawodnika więcej Hiszpania cierpliwie budowała swoje akcje i ostatecznie wykorzystała szansę w dogrywce. Decydujący moment nadszedł w 106. minucie. Ferran Torres znalazł drogę do siatki, przełamując bohatersko broniącą się argentyńską defensywę. Ten jeden gol wystarczył, aby rozstrzygnąć losy całego turnieju i zapewnić Hiszpanom upragniony tytuł mistrzowski.
Niestety, czysto sportowe emocje zostały mocno przyćmione przez zachowanie piłkarzy zaraz po końcowym gwizdku. Gigantyczne napięcie, które narastało przez ponad dwie godziny rywalizacji, ostatecznie eksplodowało. Argentyńczyk Leandro Paredes podszedł do Erica Garcii i zaatakował go, chwytając za szyję. Gdy w obronie kolegi natychmiast stanął Gavi, krewki pomocnik skierował swoją agresję w jego stronę, brutalnie go szarpiąc i powalając na murawę. Sytuacja ta błyskawicznie przerodziła się w masową awanturę i przepychanki z udziałem zawodników oraz sztabów obu reprezentacji.
Dzięki wygranej z Argentyną reprezentacja Hiszpanii ponownie odzyskuje tytuł mistrzów świata.