Pierwsze przesłuchanie miało się odbyć pod koniec czerwca, ale Dziwisz nie stawił się, tłumacząc to chorobą. Kolejny termin sąd wyznaczył na 15 lipca, ale kardynał też zapowiedział nieobecność, bo jak twierdził, miał zaplanowaną podróż do Watykanu. Poprosił też o niewzywanie go na rozprawę, powołując się na wiek, stan zdrowia oraz brak wiedzy w sprawie. Sąd zażądał więc przedstawienia opinii lekarza sądowego na temat stanu zdrowia.
Tymczasem, jak ustaliła reporterka Radia Kraków, kardynał przysłał do sądu kolejne pismo, którego treść ma zostać ujawniona podczas najbliższej rozprawy, na początku sierpnia. To może oznaczać, że były metropolita znów nie pojawi się w sali rozpraw.
Kard. Dziwisz ma zostać przesłuchany jako świadek w procesie wytoczonym Archidiecezji Krakowskiej i parafii w Międzybrodziu Bialskim przez Janusza Szymika. Mężczyzna domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za krzywdy, których – jak twierdzi – doznał jako dziecko w latach 1984-1989 w wyniku wykorzystywania seksualnego przez ówczesnego proboszcza ks. Jana W.
Zdaniem pełnomocników powoda kard. Dziwisz może mieć wiedzę na temat działań ks. Jana W., ponieważ – jak argumentują – otrzymywał od ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego sygnały i prośby o interwencję w tej sprawie.
Sąd planował przesłuchanie hierarchy już w czerwcu, jednak kardynał był chory. Wezwany na kolejną rozprawę (15 lipca) również się nie stawił. Sędzia Monika Szczepaniec-Czech poinformowała, że powodem był wcześniej zaplanowany urlop, obejmujący także wyjazd do Watykanu. Nowy termin przesłuchania wyznaczono na 3 sierpnia.
Sąd poinformował również, że nie udało się skutecznie doręczyć wezwania byłemu księdzu Janowi W., którego pełnomocnicy Janusza Szymika także chcą przesłuchać w charakterze świadka. Wezwanie wysłane do jednego z klasztorów nie zostało odebrane.
Przed Sądem Okręgowym w Krakowie toczy się proces o odpowiedzialność Archidiecezji Krakowskiej i parafii w Międzybrodziu Bialskim za działania ich byłego duchownego. W ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej przyznał Januszowi Szymikowi 400 tys. zł zadośćuczynienia od Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Jednocześnie uznał, że za czyny ks. Jana W. odpowiedzialność jako jego ówczesny zwierzchnik może ponosić Archidiecezja Krakowska (Diecezja Bielsko-Żywiecka powstała w 1992 roku).
Janusz Szymik domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za wyrządzone mu krzywdy.