"Jeśli nie ograniczymy emisji gazów cieplarnianych, grozi nam katastrofa" - mówi Joanna Mieszkowicz, prezes Fundacji Aeris Futuro.
"Strajk dla Ziemi" zaczął się w samo południe w Alei Róż w Nowej Hucie. To globalny i oddolny ruch obywateli, którzy domagają się natychmiastowych działań na rzecz klimatu ze strony rządów i korporacji na całym świecie. Dzisiejszy protest jest drugim z czterech zaplanowanych w tym roku. Kolejne odbędą się w sierpniu i we wrześniu.
Katarzyna Pelc/jgk