Ulicą Półłanki jeżdżą między innymi ci, którzy szybko chcą przedostać się z Nowej Huty do Bieżanowa. Droga stanowi też dogodny dojazd dla wszystkich osób pracujących w okolicy. Jedną z nich jest pan Rafał, nasz słuchacz, który poprosił Radio Kraków o interwencję. "Żeby przejechać przez drogę, trzeba poruszać się slalomem. Ruch ciężarowy jest tu ogromny. A na drodze: wyłomy, dziury, niecki. Strach pomyśleć, co będzie, jak zaczną się roztopy" - mówi słuchacz Radia Kraków.
Dlatego do Zarządu Dróg Miasta Krakowa w ostatnim czasie notorycznie trafiają prośby o załatanie powstałych dziur. To jednak za mało. "Łatanie nic nie da. W najbliższej przyszłości tu powinien zostać wykonany generalny remont. W przeciwnym wypadku miasto słono zapłaci, jak okoliczne firmy będą chciały odszkodowań za zniszczone zawieszenia w pojazdach" - zauważa pan Rafał.
Na razie gruntowny remont jest tylko w sferze planów. Przebudowa drogi ma być zapisana w budżecie miasta najwcześniej w przyszłym roku. "Wiemy, że potrzebna jest tam duża inwestycja i jest ona w fazie przygotowania" - mówi Magdalena Wasiak z biura prasowego Zarządu Dróg.
Sytuacja na Półłanki jest jednak na tyle poważna, że urzędnicy na najgorszym fragmencie chcą przeprowadzić tak zwany remont nakładkowy. Do naprawy mają trafić dwa odcinki: od Śliwiaka do rzeki Drwiny oraz od Drwiny do ulicy Agatowej, choć tu pod pewnymi warunkami. "Jeżeli tylko pozwolą na to środki oraz to, czy zdążymy z pracami przed kolejną zimą. Priorytetowo traktujemy pierwszy odcinek" - podkreśla rzecznik prasowy ZDMK.
Kierowcom pozostaje więc cierpliwie czekać lub w trosce o zawieszenie omijać to miejsce.
Gruntownym remontem, który jest zapowiadany przez Zarząd Dróg Miasta Krakowa, zostanie objęty cały, jeszcze niewyremontowany odcinek od Rącznej do Bieżanowskiej. Urzędnicy szacują, że przebudowa drogi będzie kosztować około pięćdziesięciu milionów złotych.
(Bartłomiej Grzankowski/ew)