To prawdopodobnie jedna z najbardziej kontrowersyjnych inwestycji ostatnich lat w Krakowie. Mimo wielu uwag mieszkańców i instytucji nowa kładka nad Wisłą powstała. Jej charakterystyczna konstrukcja ma kształt fali, określany przez projektantów jako sinusoida. Górne pomosty przeznaczono dla pieszych i rowerzystów, a na szczycie konstrukcji zaplanowano punkt widokowy. Kładka ma 130 metrów długości. Choć inwestycja nie została jeszcze ukończona, krytycznych opinii nie brakuje.
Część mieszkańców czeka na otwarcie nowej przeprawy, inni mają zastrzeżenia przede wszystkim do jej wyglądu.
– Moim zdaniem wygląda całkiem dobrze. Trudno powiedzieć, czy poprawia wygląd miasta, ale wpisuje się w otoczenie i nie jest najgorzej. Na tym etapie prezentuje się dobrze – mówi jedna z mieszkanek.
Inni oceniają inwestycję bardziej krytycznie.
– Wizualnie nie wygląda najlepiej. Nie komponuje się z krajobrazem starego Krakowa, a poza tym dominuje beton – mówi mieszkanka.
– Jako mieszkaniec i inżynier uważam, że efekt końcowy znacząco odbiega od projektu. To po prostu jakiś żart. Z tego, co pamiętam, pojawiały się nawet obawy, że przez tę kładkę Kraków może stracić status miasta UNESCO. Patrząc na nią, nie były one całkiem bezpodstawne – dodaje kolejny rozmówca.
"Zbyt masywna"
Zastrzeżenia dotyczą nie tylko wyglądu obiektu, ale także jego wpływu na historyczny krajobraz miasta. Kładka powstaje w bezpośrednim sąsiedztwie obszaru wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W sprawie inwestycji swoje uwagi zgłaszały UNESCO, Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków oraz ruch miejski Akcja Ratunkowa dla Krakowa.
Obiekt jest masywny i staje się dominantą w tej części miasta. Postulowaliśmy, że skoro już powstaje kładka, powinna być możliwie niska i dyskretna – współczesna, ale niedominująca krajobrazu. Miała przede wszystkim spełniać swoją podstawową funkcję, czyli wygodnie łączyć oba brzegi Wisły dla pieszych i rowerzystów
- mówi Aleksandra Piątkowska z Akcji Ratunkowej dla Krakowa.
Jak dodaje, część mieszkańców zwracała uwagę, że gotowa konstrukcja różni się od tej prezentowanej w projekcie:
– UNESCO wskazywało na podobne problemy. Chodziło o to, że tak duża i masywna kładka zaburza krajobraz oraz widok na historyczne centrum Krakowa wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa.
Zgodnie z wytycznymi
Rzeczniczka Zarządu Inwestycji Miejskich Daria Staniszewska wyjaśnia, że zmiany w projekcie wynikały właśnie z zaleceń konserwatora zabytków i UNESCO.
– Zmiany w środkowej części kładki wprowadzono na etapie projektowania w 2024 roku, zgodnie z wytycznymi Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Ich celem było ograniczenie ingerencji w Bulwar Inflancki i strefę UNESCO. Obniżono wyniosłość środkowego przęsła oraz zmieniono układ schodów, wprowadzając spoczniki, które poprawiają komfort i bezpieczeństwo użytkowników – wyjaśnia Staniszewska.
I tłumaczy, że zmiany zostały pozytywnie zaopiniowane przez Zespół ds. Niechronionych Uczestników Ruchu.
Kładka pieszo-rowerowa między Kazimierzem a Ludwinowem zostanie prawdopodobnie otwarta z kilkutygodniowym opóźnieniem. Przeprawa miała być gotowa jeszcze przed końcem wakacji, jednak wykonawca wystąpił o przesunięcie terminu zakończenia prac.
Dziś najbardziej realnym terminem oddania inwestycji do użytku jest wrzesień. Budowa kładki wraz ze zmianami projektowymi kosztowała około 130 mln zł. Połowę tej kwoty – 65 mln zł – stanowi dofinansowanie z programu Polski Ład.