"W stosunku do mojej działki nigdy nie wydano decyzji o nakazie rozbiórki" - twierdzi właściciel samowoli budowlanej przy ul. Centralnej 73b w Krakowie. Wokół jednego z najsłynniejszych nielegalnych budynków w stolicy Małopolski od kilku dni znów jest głośno.
Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wydał decyzję o rozbiórce już w 2009 roku, ale przez lata właściciel odwoływał się do kolejnych instancji. Wreszcie decyzja się uprawomocniła i w miniony wtorek urzędnicy zaczęli odłączać w nielegalnej części budynku media.
Działka działce nierówna
Właściciel nieruchomości Paweł Rzepka argumentuje, że miasto działa bezprawnie, bo decyzja o rozbiórce została wydana w sposób niewłaściwy:
W decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego z dnia 30 czerwca 2009 roku, nakazującej rozbiórkę nadbudowy pięciu kondygnacji nadziemnych istniejącego budynku parterowego przy ul. Centralnej w Krakowie, wskazano tylko jedną nieruchomość, natomiast budynek znajduje się na czterech nieruchomościach.
Rzepka wyjaśnia, że PINB nakazał wyburzenie budynku wyłącznie na działce nr 216/181. Tymczasem całość budowli przy Centralnej 73b ma być ulokowana także na trzech innych działkach. Co więcej, właściciel nieruchomości podkreśla, że do niego należy wyłącznie jedna z nich - niewskazana przez w decyzji przez nadzór budowlany.
Katastrofa budowlana ogromnych rozmiarów
W przesłanym urzędnikom i służbom oświadczeniu znajdują się również powołania na opinie ekspertów z wcześniejszych lat.
Samowola przy Centralnej 73b posiada jedną wspólną ścianę z innym sąsiednim budynkiem. W 2025 roku inżynier budownictwa (którego nazwiska w tym momencie celowo nie ujawniamy) miał stwierdzić:
Budynek [...] posiada wspólne oparcie (posiada jedną wspólną ścianę) z [drugim - red.] budynkiem [...]. Technologicznie połączenia ścian nośnych wraz ze stropami tych poszczególnych budynków skutkuje tym, że dokonanie rozbiórki [...] spowoduje utratę oparcia dla [drugiego - red.] budynku [...]. Rozbiórka doprowadzi do katastrofy budowlanej ogromnych rozmiarów.
Ponadto Rzepka powołuje się na uzyskaną w 1988 roku decyzję o pozwoleniu na budowę spornej nieruchomości.
Dobro mieszkańców
Zdaniem właściciela, "nielegalna próba dokonania rozbiórki legalnie wybudowanego budynku" spowoduje zagrożenie dla zdrowia i życia osób tam mieszkających.
Do oświadczenia z argumentacją przeciwko rozbiórce jest dołączone pismo, które miały napisać "rodziny zamieszkujące w budynku przy ul. Centralnej 73b". "Rodziny" żądają natychmiastowego wstrzymania procedury odcinania mediów i rozbiórki klatki schodowej.
"Zagrożenie życia osób szczególnie narażonych w lokalach objętych próbą odcięcia mediów przebywają osoby małoletnie oraz osoby przewlekle chore, których stan zdrowia wymaga nieprzerwanego dostępu do energii elektrycznej (lodówki na leki, aparatura medyczna) oraz wody i ogrzewania. Odcięcie mediów w tych okolicznościach stanowi czyn z art. 160 par. 2 Kodeksu Karnego (Narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia), za co odpowiedzialność ponoszą osoby wydające i realizujące polecenie" - czytamy w stanowisku "rodzin" z Centralnej 73b, pisownia oryginalna.
W piśmie znajdują się też ostrzeżenia, że mieszkańcy Centralnej 73b będą dochodzić roszczeń nie tylko od samorządu, ale również od urzędników wykonujących polecenia - na podstawie ustawy o odpowiedzialności majątkowej funkcjonariuszy publicznych.
Działania strażników miejskich, który przekazują ulotki o planowanej rozbiórce i konieczności opuszczenia mieszkań, nazywane są "formą uporczywego nękania", którego celem jest "zastraszenie lokatorów, w tym osób chorych i małoletnich", co "bezpośrednio rzutuje na ich stan zdrowia".
"Czujemy się oszukani"
Pod pismem "rodzin" podpisało się około 20 osób. Przy Centralnej 73b mieszka około 60 lokatorów. Zarówno urzędnicy oraz pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, jak i dziennikarze (w tym reporterzy Radia Kraków) dotarli do zamieszkujących tam ludzi.
To głównie osoby zza granicy, faktycznie nierzadko w trudnej sytuacji życiowej i materialnej. Urząd Miasta Krakowa stoi na stanowisku, że właściciel wprowadza lokatorów w błąd. Dotychczasowe praca reporterów Radia Kraków to potwierdza.
Kilka tygodni temu mieszkanki samowoli mówiły nam wprost: "czujemy się oszukani".
Dowiedziałam się pięć bądź sześć dni temu, że to jest nielegalne. Moim zdaniem, jeżeli ja podpisuję umowę, to chciałabym wiedzieć, na czym stoję. Jak my stracimy te mieszkania, to gdzie my pójdziemy?
Radio Kraków ustaliło, że do budynku dosłownie przed chwilą wprowadzali się nowi lokatorzy. Według naszych informacji - ostatnie umowy pomiędzy najemcami a wynajmującym miały zostać podpisane zaledwie trzy tygodnie temu. Najemcy zapłacili kaucje, być może opłacili czynsz.
Podkreślmy to wyraźnie: długo po tym, gdy ostateczna decyzja o rozbiórce budynku została podjęta, a Inspekcja Nadzoru Budowlanego we współpracy z miejskimi jednostkami rozpoczęły akcję informującą o planowanym wyburzeniu.
Informacje o rozbiórce właściciel albo ma zatajać przed nowymi lokatorami, albo ma wyjaśniać, że... niebawem w Krakowie odbędzie się referendum o odwołanie prezydenta i po nim - sprawę "uda się załatwić".
Pytany o kwestie niedawno zawartych umów, Jan Machowski z Urzędu Miasta Krakowa mówi bez ogródek:
Właściciel łamie prawo. Traktuje te osoby, często nieznające polskich realiów i języka, jak żywe tarcze. Niestety, sytuacja jest taka, że to jest prywatny właściciel i to są prywatne mieszkania.
Ustalenia Radia Kraków potwierdza nowa rzeczniczka praw lokatorów w Krakowie Izabela Czejkowska.
[We wtorek - red.] spotkaliśmy się z rodziną z Wietnamu z małym dzieckiem, która mieszka tam od kilku dni. Nie mieli pojęcia, że budynek ma zostać rozebrany
– mówi Radiu Kraków Czejkowska.
Poprosiliśmy Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego o komentarz do argumentów Pawła Rzepki. Opublikujemy odpowiedź, gdy tylko ją otrzymamy.