Śmieci wyrzucane wprost przez okno, awantury w środku nocy oraz odór fekaliów na klatce schodowej i w windzie. Z takim koszmarem na co dzień mierzą się mieszkańcy jednego z bloków na Osiedlu Kazimierzowskim w krakowskiej Nowej Hucie. Zgłoszenia do administracji i nocne interwencje policji nie przynoszą poprawy. Urzędnicy i sąsiedzi są jednak zgodni: starszy, samotny mężczyzna potrzebuje pilnej, specjalistycznej opieki.
Mieszkańcy relacjonują, że od dłuższego czasu zachowanie jednego z lokatorów jest nie do zniesienia. Starszy mężczyzna w rażący sposób narusza zasady współżycia sąsiedzkiego. Osoby mieszkające w tym samym budynku podkreślają jednak, że nie zawsze tak było.
Kiedyś był fajny, miał psy. Jak żona zmarła, coś się z nim porobiło – relacjonuje jedna z mieszkanek osiedla.
Lokatorzy wielokrotnie zgłaszali sprawę zarówno dzielnicowemu, jak i administracji budynku. Do kolejnego incydentu doszło minionej nocy (z 3 na 4 sierpnia). Mężczyzna przez kilka godzin hałasował, zakłócał ciszę nocną i wyrzucał śmieci przez balkon. Zdesperowani sąsiedzi po raz kolejny wezwali na miejsce patrol policji. Jak relacjonują świadkowie, funkcjonariusze siłą weszli do mieszkania. Mężczyzna został przewieziony do szpitala.
Problem jest dobrze znany lokalnym instytucjom. Jak ustaliła reporterka Radia Kraków, od stycznia tego roku starszy mężczyzna znajduje się pod opieką Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Wówczas zaniepokojeni lokatorzy zgłosili problem do Zarządu Budynków Komunalnych w Krakowie. Urzędnicy skontrolowali stan lokalu i wykonali najpilniejsze, podstawowe naprawy. Oni również zwrócili się o pomoc do MOPS.
Po ostatnich wydarzeniach do ZBK wpłynął kolejny formalny wniosek od wspólnoty mieszkaniowej. Zarząd zapowiedział podjęcie dalszych działań.
W naszej opinii ta osoba wymaga przede wszystkim wsparcia, wymaga pomocy i na to będą ukierunkowane nasze działania. Ponowimy więc wnioski i prośby do odpowiednich instytucji, które mogą takiej pomocy udzielić – mówi Radiu Kraków Marcin Paradyż, dyrektor ZBK.
Zarówno z relacji mieszkańców, jak i deklaracji przedstawicieli miejskich jednostek wyłania się jeden wspólny wniosek: przypadek lokatora z osiedla Kazimierzowskiego wymaga specjalistycznego wsparcia medycznego i opiekuńczego.
Przykłady z przeszłości pokazują, że odpowiednio szybka reakcja służb medycznych i społecznych przynosi realne efekty. W styczniu tego roku na sąsiednim Osiedlu Kalinowym doszło do łudząco podobnej sytuacji – jeden z mieszkańców w stanie kryzysu zdewastował klatkę schodową. Wówczas mężczyzna otrzymał specjalistyczną pomoc. Po kilku tygodniach rekonwalescencji wrócił do swojego mieszkania, a jego relacje z sąsiadami uległy poprawie.
Mieszkańcy Osiedla Kazimierzowskiego mają nadzieję, że i w tym przypadku sprawa zakończy się szczęśliwie, a ich sąsiad trafi pod właściwą opiekę, zanim dojdzie do tragedii.