Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zakończyło współpracę z pięcioma wolontariuszami, którzy od lat pomagali w placówce. Prezes KTOZ Beata Katarzyna Turzańska wyjaśnia, że powodem były sytuacje zagrażające bezpieczeństwu ludzi i zwierząt.
- Doszło do kilku dosyć drastycznych pogryzień przez zwierzęta. Chodziło również o nieprzestrzeganie regulaminu wolontariatu i schroniska. Psy były wyprowadzane bez kagańców, mimo zaleceń. Jedna z pracownic została dotkliwie pogryziona przez psa po zabiegu, pogryziony został także inny pies - Turzańska.
Jak dodaje prezes KTOZ, sprawa została zgłoszona jako wypadek przy pracy. Nad psem miał wówczas sprawować opiekę jeden z wolontariuszy.
Byli wolontariusze przedstawiają jednak inną wersję wydarzeń. Twierdzą, że wypowiedziano im umowy, nie wskazując konkretnych sytuacji, które miały uzasadniać taką decyzję.
Żadna z osób odsuniętych od wolontariatu nie otrzymała konkretnego wyjaśnienia. W pismach powołano się jedynie na zapis dotyczący narażania zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt, bez wskazania konkretnych przypadków. Martwimy się też o zwierzęta, które z dnia na dzień straciły swoich wieloletnich opiekunów
- mówi jedna z wolontariuszek, prosząc o zachowanie anonimowości.
Na 11 lipca zaplanowano spotkanie zarządu KTOZ z wolontariuszami. Nie wiadomo jeszcze, czy zakończy ono spór i czy osoby, którym wypowiedziano umowy, będą mogły znów współpracować ze schroniskiem.
Konflikt w krakowskim schronisku trwa od jesieni ubiegłego roku. Pracownicy skarżyli się na niskie wynagrodzenia, mobbing oraz presję wobec osób, które zapisały się do nowo powstałego związku zawodowego. Domagali się zmiany warunków pracy oraz 1200 zł netto podwyżki.