28-letni krakowianin Przemysław M. około godz. 14 został przywieziony przez policjantów do Prokuratury Rejonowej Kraków-Śródmieście Zachód, gdzie zostaną przeprowadzone czynności z jego udziałem. Grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności.
"Pierwszy z zarzutów, który usłyszy mężczyzna, dotyczący kierowania gróźb karalnych pod adresem funkcjonariuszy publicznych w celu wymuszenia ich określonego zachowania, w tym przypadku rezygnacji, dotyczy obecnie czterech prezydentów miast" - powiedziała PAP prokurator Kalinowska-Zajdak.
Przemysław M. usłyszy także zarzut przygotowywania się do usunięcia Sejmu jako konstytucyjnego organu państwa poprzez gromadzenie odpowiedniego sprzętu oraz zarzut oszustwa na szkodę osoby prywatnej na kwotę poniżej 6 tys. zł.
Mężczyzna został zatrzymany w poniedziałek w Warszawie. "W miejscu jego zamieszkania zabezpieczyliśmy kilka istotnych dowodów rzeczowych. Są to materiały wskazujące, że mógł być autorem listów. Podczas zatrzymania w Warszawie miał przy sobie trzy sztuki replik broni palnej" - powiedział PAP rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.
Dodał, że zabezpieczono także należącego do mężczyzny laptopa, którego zawartość będzie przeglądana. "Takie osoby z reguły szukają w internecie pewnych informacji, ślady jego aktywności w sieci także będą dowodem w tej sprawie" – mówił Gleń.
Krakowianin kilka dni temu z placówki pocztowej w Nowej Hucie wysłał samorządowcom przesyłki z pogróżkami. Pierwsza dotarła w piątek do prezydenta Krakowa. Był to list o treści: "Zagrajmy w grę. Masz 7 dni na ogłoszenie swojej dymisji. W przeciwnym razie ostatni raz widzisz rodzinę. (...) Co wybierasz? Życie czy śmierć?".
W każdej kopercie znajdowała się łuska z karabinu maszynowego i nabój bez prochu oraz zdjęcia kilkunastu innych prezydentów miast: na jednej z fotografii był zamordowany prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.
Jak podaje policja, listy trafiły także do prezydentów: Kielc, Koszalina, Krakowa, Lublina, Łodzi, Rzeszowa, Szczecina i Torunia. Niewykluczone, że przesyłki dotrą jeszcze do jakiegoś urzędu miasta w kraju. Były prezydent Lech Wałęsa o tym, że otrzymał przesyłkę, poinformował na Twitterze. Napisał: "Nigdy, nikt mnie nie zastraszył i nie zastraszy".
W nocy z poniedziałku na wtorek mężczyzna został przywieziony z Warszawy do Krakowa, przebadany przez lekarzy i osadzony w policyjny areszcie. "Oprócz badania przez lekarza ogólnego, przeprowadzono także konsultację psychiatryczną. Nie stwierdzono przeciwskazań do uczestnictwa w czynnościach procesowych" - powiedział Gleń.
W poniedziałkową noc minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński został w tej sprawie zaczepiony przez internautę, który napisał: "Niecałe dwa miesiące po morderstwie Adamowicza, dziś listy z nabojem z karabinu i pogróżkami otrzymali Wałęsa, Majchrowski, Zdanowska, Ferenc i być może inni. @jbrudzinski mimo upływu całego dnia nawet się w tej sprawie nie zająknął. Podobnie jak cały PiS. Kurtyna".
Minister odniósł się do tego wpisu, informując o zatrzymaniu sprawcy gróźb. "Wie Pan, ja zamiast jąkać się na ten temat na TT pozwoliłem działać w spokoju odpowiednim służbom i sprawca tych gróźb już od kilku godzin jest zatrzymany. Miłej nocy" – napisał szef MSWiA.
Przypominamy: Policja zatrzymała mężczyznę, który miał grozić prezydentowi Krakowa
(PAP/ko)