Wokół kopca zgromadziło się wielu krakowian i turystów. Tuż przed południem rozpoczął się obrzęd rozpalenia ognia na kopcu Krakusa. Ma to nawiązywać do pogańskich obrzędów związanych z nadejściem wiosny. Pojawiło się ponad trzystu rekonstruktorów, którzy prezentowali starodawne stroje i uzbrojenie.
"Motywem przewodnim tegorocznej Rękawki są klechdy i podania krakowskie - legendy, historie, dawnego Krakowa" - mówi Przemysław Walaszczyk z Centrum Kultury Podgórza.
Równolegle odbył się na miejscu także jarmark rękodzieła, sztuki ludowej i staropolskich przysmaków. Można było zacząć kompletować swój własny słowiański strój, znaleźć wyroby kowali, ceramikę i biżuterię.
Tegoroczna Rękawka nawiązywała mocno do krakowskich legend. "Na pewno będzie nieznana mi wcześniej legenda o wiedźmie Marychnie, która w czasie zajazdu tatarskiego przyczepiła płonące kukły do gołębi, żeby spaliły gród Kraka. Miała taki podstępny plan pomocy Tatarom w napaści. Do tego oczywiście nie doszło. To jednak taka unikatowa legenda krakowska, zupełnie nieznana" - opowiada Dorota Łesyk z Centrum Kultury Podgórza.
Po południu i wieczorem zaplanowano też występy koncertu "Daj ognia" łączącego skandynawską i polską muzykę ludową z grą na tradycyjnych instrumentach. "Będzie osada słowiańska, w której będą prezentowane zapomniane zawody, obrzędy. Będzie tam siedział król Krak, który będzie rozstrzygał spory i przyjmował hołd od poddanych. Będą także stoiska z pamiątkami. W tym roku po raz pierwszy będzie stoisko z oficjalnymi gadżetami Rękawki" - dodaje Dorota Łesyk.