Nowy cennik zaproponowany przez urzędników zawiera wiele zmian. Najważniejsze są takie, że bilet jednorazowy ma być droższy o 20 groszy i kosztować 4 złote, a bilet 20-sto minutowy ma zostać zastąpiony 15-sto minutowym. Rewolucja ma dotknąć także bilety miesięczne. Bo przejazdówki na dwie linie i wszystkie linie mają być droższe odpowiednio o 25 i 17 złotych. Natomiast bilet miesięczny na jedną linię ma być zupełnie zlikwidowany.
Ta ostatnia propozycja budzi największy sprzeciw. - Wyobraźmy sobie, że jest sroga zima i chce Pan kupić kurtkę. Wchodzi pan do sklepu, a tam sprzedawca mówi, ze nie sprzeda Panu jednej kurtki, bo mu się to nie opłaca. I musi Pan kupić dwie kurtki. Tak samo jest z tym biletem. Na to mojej zgody nie ma - mówił do dyrektora ZTP Łukasza Franka, radny Wojciech Krzysztonek z Platformy Obywatelskiej.
Łukasz Gibała z opozycyjnego klubu „Kraków dla mieszkańców” ocenił, że przedstawiony projekt jest „pomnikiem nieudolności i hipokryzji ze strony prezydenta Majchrowskiego i jego urzędników”. Zaapelował do wnioskodawców o „wycofanie się z tych wszystkich budzących kontrowersję i niekorzystnych zmian”. Przedstawiciele klubu zaproponowali wprowadzenie nowego rodzaju biletu okresowego – biletu rocznego za 660 zł.
Przedstawiciele klubu PiS również zwrócili uwagę na brak analiz ekonomicznych przedsięwzięcia. Podkreślili, że dyskusja nad podwyżkami cen biletów powinna się odbyć kilka miesięcy temu przed wyborami samorządowymi.
Rafał Komarewicz z prezydenckiego klubu Przyjazny Kraków mówił, że „każde problemy związane z podwyżkami są trudne i niepopularne, ale elementy składające się na ceny biletów cały czas drożeją”. „My jako klub uważamy, ze powinniśmy urealnić ceny biletów” - dodał i zaznaczył, że jego klub nie zgadza się z likwidacją biletu 20 minutowego oraz biletu okresowego na jedną linię, bo korzysta z nich wielu krakowian.
Jak przekonują władze miasta, głównym celem zmian jest zachęcenie jak największej grupy mieszkańców do regularnego korzystania z transportu zbiorowego. Dlatego cena biletu dla mieszkańca posiadającego Kartę Krakowską na wszystkie linie zostanie obniżona z 72 zł do 69 zł. Bartosz Piłat z Zarządu Transportu Publicznego podkreślał, że nie mamy do czynienia z podwyżkami. - To urealnieni i zbalansowanie wpływów. Jeżeli nie dostaniemy pieniędzy na transport, to nie będziemy mieli jak jeździć. Będziemy nawet ścinali kursy - mówi wprost. Ceny biletów na komunikację miejską nie były podnoszone od 2013 r.
Teresa Gut/PAP