- Bibliotekarze nauczą się między innymi wykorzystywać do obrony to, co mają pod ręką. Można wykorzystać książkę, żeby się zasłonić przed atakiem, uderzeniem. Im grubsza, tym lepsza - mówi Piotr Twaróg, instruktor. "W momencie zagrożenia użyłabym książki. Chodzi o gabaryt. Encyklopedia Krakowa jest największa. Ona by mnie uratowała. Nigdy nie próbowałam, ale pióro silniejsze od miecza, więc może i książka by mogła pomóc" - dodają bibliotekarki uczestniczące w kursie.
Organizatorzy zajęć przekonują, że kurs samoobrony ma nie tylko podnieść poczucie bezpieczeństwa bibliotekarzy, ale także zwiększyć ich pewność siebie.
- Choć biblioteka kojarzy się z bezpiecznym i cichym miejscem, nie zawsze tak jest. Od czasów pandemii sytuacja bardzo się pogorszyła, jeśli chodzi o kondycję psychiczną naszego społeczeństwa. Coraz częściej spotykamy się z osobami, które można nazwać nie do końca zrównoważonymi. Jest też wiele osób, które przychodzą do biblioteki pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. To jakiś 1% naszych użytkowników. 99% użytkowników kochamy, obcowanie z nimi jest czystą przyjemnością - mówi dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie, Jerzy Woźniakiewicz.
Inicjatywa zorganizowania kursu pojawiła się po rozmowach z bibliotekarzami, którzy sami przyznali, że nie zawsze w starciu z agresywnym interesantem biblioteki czują się komfortowo i bezpiecznie.