Klub Prawa i Sprawiedliwości, który o likwidacji Strefy Czystego Transportu chciał dyskutować już w środę przekonywał, że decyzja o jej utworzeniu była szybka i nieprzemyślana. Przewodniczący klubu Włodzimierz Pietrus mówił, że w tej sprawie zabrakło rzetelnych konsultacji, a każdy dzień funkcjonowania strefy to ogromne straty dla przedsiębiorców.
Za dyskusją o strefie podczas sesji nadzwyczajnej w przyszłym tygodniu byli radni Koalicji Obywatelskiej i prezydeckiego Przyjaznego Krakowa. Michał Starobrat z klubu Nowoczesnej tłumaczył, że dyskusja o likwidacji strefy czystego transportu nie powinna odbywać się w środę, bo radni muszą się do niej merytorycznie przygotować.
Zwracając się do mieszkańców zgromadzonych tłumnie na sali przyznał, że wbrew obietnicom urzędników, procedury związane z obowiązywaniem ograniczeń w ruchu na Kazimierzu nie były właściwie przygotowane.
Jak podkreśla. Adam Migdał, radny z klubu Przyjazny Kraków, wszystkie problemy związane ze strefa powinny zostać jeszcze raz przedyskutowane na nadzwyczajnej sesji Rady Miasta.
- Muszą się znaleźć akceptowalne rozwiązania, które zmniejszą uciążliwość dojazdu i straty przedsiębiorców - mówi Migdał.
Jak z kolei tłumaczył Michał Drewnicki, radny PiS, strefa czystego transportu został wprowadzona na próbę na 6 miesięcy - jednak już po 2 miesiącach widać, jakie przyniosła ona problemy.
- To mogą być dramaty wielu rodzin, które do tej pory zarabiały na tym, że miały swoje lokalne sklepiki na Kazimierzu. Teraz wielu ludzi nie może tam robić zakupów z powodu braku możliwości dojazdu - tłumaczy Drewnicki.
(Joanna Orszulak/ko)