Anna Dymna: Nie dziwię się, że Jurkowi po prostu pękło serce
"Osobiście składam rezygnację z funkcji szefa fundacji, czyli z prezesa zarządu WOŚP" - powiedział Jerzy Owsiak w czasie poniedziałkowej konferencji prasowej, zwołanej po śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Samorządowiec został raniony nożem podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Owsiak zapowiedział także, że fundacja będzie nadal działała.
Dymna podkreśliła w oświadczeniu, że śmierć Adamowicza, "ta krwawa ofiara" nie może być "użyta jako pożywka do następnych walk".
"Ataki na Jurka Owsiaka są w tym dramatycznym momencie bardzo okrutne oraz szkodliwe. Nie dziwię się, że Jurkowi po prostu pękło serce. Nie powinniśmy jednak pozwolić, by przestał kierować Orkiestrą. Jurek jest nam wszystkim bardzo potrzebny" - napisała w oświadczeniu.
"Jeżeli zależy nam na tym, żeby zakończyły się te wszystkie walki polsko-polskie, by zatrzymać falę nienawiści, jeżeli naprawdę chcemy się dogadać, to ważni ludzie w kraju, wszelkie autorytety, ludzie nauki, kultury, media, władze państwowe, samorządowe, politycy wszystkich opcji, Kościół powinni poprosić Jurka Owsiaka, by nadal kierował Orkiestrą. Jest teraz moment, by choć na tej płaszczyźnie się połączyć. To jest przestrzeń rzeczywistego, czystego dobra" - dodała.
Trzeba przeciwdziałać mowie nienawiści - apeluje Janina Ochojska
Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej przekonuje, że hejt w internecie i na ulicach powinien być karany. Jak podkreśla, rezygnacja Jerzego Owsiaka to jego decyzja, której nie należy podważać. Trzeba jednak przeciwdziałać mowie nienawiści. "To powinien być temat. A nie: kto zastąpi Jurka, co dalej z Wielką Orkiestrą... Trzeba zastanowić się, co stało się z naszym społeczeństwem, gdzie nienawiść wyrażona słownie i czynnie nie jest w ogóle karalna" - podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków szefowa PAH.
W niedzielę wieczorem Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem w Gdańsku przez 27-letniego Stefana W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Prezydent Gdańska trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w poniedziałek po południu zmarł. Paweł Adamowicz miał 53 lata, prezydentem Gdańska był od 20 lat.
(Martyna Masztalerz, PAP/ko)